Nie przypadkiem termin work-life balance ukuto w latach 70. XX wieku, gdy kobiety zaczęły intensywniej pracować. W XXI wieku nadal brakuje parytetów w kategorii czasu poświęcanego na pranie, sprzątanie, gotowanie, opiekę nad dziećmi. Kobietom domowa krzątanina zajmuje codziennie ponad dwie godziny więcej niż mężczyznom. Z badań prowadzonych w Szwecji przez prof. Caritę Håkansson ze School of Health Sciences w Jönköping wynika, że kobiety najczęściej zaczynają mieć problemy ze zdrowiem, gdy nie są w stanie pogodzić obowiązków w pracy i w domu. Mężczyźni w większości przypadków chorują, gdy zawodzą w sferze zawodowej. Może im poważnie szwankować zdrowie psychiczne (depresja) i fizyczne (choroby kardiologiczne, cukrzyca).

Według statystyk Polacy w skali roku poświęcają na zarabianie pieniędzy 1939 godzin, prawie o 200 godzin więcej, niż wynosi średnia OECD. Większość z nas przyznaje, że lubi swoją pracę. Ponad 50 godzin tygodniowo pracuje 7 proc. Polaków, podczas gdy średnia dla większości państw europejskich wynosi ponad dwukrotnie mniej (3 proc.). Jednoznaczna odpowiedź na pytanie, czym jest idealna work-life balance, oczywiście nie istnieje.

„Z pewnością jej całkowitym zaprzeczeniem będzie sytuacja, w której stres przynoszony do domu spowoduje, że członkowie rodziny nie komunikują się, nie mają dla siebie czasu” – mówi Olaf Żylicz. To, co najważniejsze w życiowym bilansie, a także to, w jaki sposób próbuje się go zachować, jest pochodną osobowości, sytuacji w rodzinie, stanu zdrowia. To kwestia wysoce subiektywna. Złoty środek na życie może być postrzegany jako praca przez 50 godzin tygodniowo i co piątek wyjście z kolegami na piwo. Inna osoba będzie sfrustrowana, pracując na pół etatu i nie mogąc pozwolić sobie na półroczną podróż po Afryce.

 

Tylko raz

NIEWAŻNE, JAK ZACZNIEMY ZJADAĆ SŁONIA, OD TRĄBY CZY OD OGONA, BYLE PO KAWAŁKU

Sami odpowiadamy za jakość własnego życia i nikt inny nam go nie zaprojektuje. Czasami jednak mimo najlepszych chęci codzienna równowaga wydaje się poza naszym zasięgiem. Zamiast się poddawać, warto zacząć od zmian, które przywrócą równowagę między życiem pracownika i życiem męża, żony, rodzica. Liczą się nawet te bardzo niewielkie. Naszą słabą stroną jest efektywność. Ledwie co trzeci uczestnik sondażu prowadzonego przez portal Rynekpracy.pl uważał, że pracuje wydajnie przez osiem i więcej godzin. Co piąty przyznawał, że podczas całego dnia intensywnie wykonywane obowiązki zajmują mu cztery godziny. „Z badań wynika, że tylko na czytaniu i odpowiadaniu na maile, rozmowach telefonicznych, organizowaniu dokumentacji można zaoszczędzić nawet do godziny dziennie” – mówi Anna Sobik.

Trzeba wyrobić dobre nawyki, poprawić koncentrację, ograniczyć zakłócenia. Przyjąć zasadę, by nie odkładać żadnej sprawy: albo załatwiać ją od razu, albo od razu podejmować negatywną decyzję. Warto robić wszystko tylko jeden raz. „Wielokrotne wracanie do tej samej czynności, poza tym, że pochłania cenny czas, męczy i dekoncentruje. Można zadbać, by zadania wymagające największego skupienia przypadały na poranne godziny lub na przerwę obiadową, gdy inni wychodzą z biura. W pierwszej kolejności lepiej robić to, co niemiłe i trudne, załatwiać sprawy, które najchętniej odkładamy na później. Jeżeli zadanie wydaje się duże, trzeba je podzielić na etapy – zgodnie z zasadą: nieważne, jak zaczniemy zjadać słonia, od trąby czy od ogona, byle po kawałku” – radzi Anna Sobik.