Ładowanie akumulatorów

BEZ PLANOWANIA CHOĆBY NIEWIELKICH PRZYJEMNOŚCI STAĆ NAS JEDYNIE NA POWRÓT DO DOMU I OGLĄDANIE TELEWIZJI

Kluczem do sukcesu jest planowanie. Trzeba umieszczać w grafiku nawet rutynowe czynności, a nie tylko ważne spotkania. Oczywiście niecodziennie, ale 50–70 proc. czasu w pracy udaje się skutecznie zaplanować. Równie starannego podejścia wymagają sprawy prywatne. Work-life balance może być postrzegany jako wyważenie ilości czasu poświęcanego na pracę i relaks. Jeśli dzień w pracy będzie dobrze zorganizowany, uda się w pełnej koncentracji wykonać wiele zadań, to poczucie satysfakcji, spełnienia, pozwoli wieczorem całkowicie odciąć się od spraw zawodowych i poświęcić prywatnym. Podobna zasada działa w drugą stronę. Mądrze zaplanowane aktywności poza pracą, szczególnie te, które najbardziej cieszą i dają odpoczynek, ładują akumulator energii potrzebnej do dobrego funkcjonowania w pracy.

Taka próba zrównoważenia pracy i życia prywatnego jest w zasięgu każdego. „Pracuję po dziesięć godzin dziennie, ale życie prywatne również staram się planować. Trzeba dbać o małżeństwo, dzieci, przyjaciół, a także troszczyć się o siebie. W przetrwaniu codziennego trudu pomaga perspektywa ciekawego wyjazdu, nawet odległa, wykupiony zawczasu bilet na nową sztukę, czas wygospodarowany na rozmowę z przyjaciółmi. Nie stawiam sobie nierealistycznych celów, bo takie tylko frustrują. Ale też wiem, że bez planowania choćby niewielkich przyjemności na co dzień stać nas jedynie na powrót do domu i oglądanie telewizji.

Sprawy rodzinne również wymagają dużego wysiłku. Aby żyć w równowadze, trzeba zregenerować wyczerpane zasoby łagodności, cierpliwości, tolerancji, zająć się sobą choćby na krótko. Jak w czasie awarii samolotu – najpierw sobie zakładamy maskę tlenową – a potem dzieciom” – mówi Beata Stola, dyrektor personalny w firmie UPC. Kolejna sprawa to priorytety w życiu.

„Unikam robienia wielu rzeczy równocześnie. Buduję w sobie wolność, by nie zaczynać dnia w popłochu. Staram się nie zapominać o tym, że nawet jeśli nie zdążę zrobić wszystkiego, to świat nadal będzie istniał. Takie spowolnienie wewnętrzne daje mi większą racjonalność, efektywność, robię mniej błędów, z łatwością szukam nowych rozwiązań” – mówi prof. Olaf Żylicz.