Whydah Gally nie został zbudowany jako statek piracki. Była to jednostka zwodowana w Londynie w 1715 roku, mająca służyć w handlu transatlantyckim. Wykorzystywano ją też do transportu zniewolonych Afrykanów. Nazwa statku pochodziła od portu Ouidah na terenie dzisiejszego Beninu, jednego z najważniejszych ośrodków handlu niewolnikami w Afryce Zachodniej. Podczas swojego pierwszego rejsu statek przewiózł setki ludzi przez Atlantyk, zanim został przechwycony przez piratów na początku 1717 roku.
Czytaj też: Tajemnica średniowiecznej twierdzy rozwiązana po 800 latach. Naukowcy mówią o związku z Krzyżakami
Jednostkę zdobył wspomniany Samuel Bellamy, znany również jako Black Sam. Pirat ten uchodzi za jedną z najbardziej fascynujących postaci złotej ery piractwa. W przeciwieństwie do wielu swoich współczesnych słynął z relatywnie łagodnego traktowania załóg przejmowanych statków. Jego błyskawiczna kariera sprawiła, iż przed ukończeniem trzydziestego roku życia zgromadził majątek, który według historyków w dzisiejszych realiach byłby wart dziesiątki milionów dolarów.
Bellamy szybko dostrzegł potencjał zdobytej jednostki. Whydah była szybka, dobrze uzbrojona i mogła przewozić ogromne ilości łupów. Piraci przekształcili ją we flagowy okręt swojej floty, a w kolejnych tygodniach zdobyli dziesiątki statków handlowych operujących na Karaibach i wzdłuż wybrzeża kolonialnej Ameryki. Na pokład trafiały złote i srebrne monety, kosztowności, przyprawy, rum, cukier oraz inne towary o ogromnej wartości. Według części historyków, gdy Whydah zatonęła, mogła przewozić skarby pochodzące z ponad 50 przejętych jednostek.
Katastrofa nastąpiła w nocy z 26 na 27 kwietnia 1717 roku u wybrzeży Cape Cod w stanie Massachusetts. Potężny sztorm zepchnął statek na mieliznę. Kadłub rozpadł się pod naporem fal, a niemal cała załoga zginęła. Spośród około 150 osób znajdujących się na pokładzie przeżyło jedynie dwóch marynarzy. Wraz ze statkiem na dno poszły ogromne ilości kosztowności, które szybko obrosły legendą.
Przez następne 267 lat lokalizacja wraku pozostawała zagadką. Mieszkańcy okolicznych miejscowości odnajdywali na plażach pojedyncze przedmioty i ciała rozbitków, jednak sam statek wydawał się bezpowrotnie utracony. Sytuacja zmieniła się dopiero w 1984 roku, kiedy amerykański badacz Barry Clifford ogłosił odnalezienie wraku po wieloletnich poszukiwaniach prowadzonych na podstawie dawnych map, relacji świadków i nowoczesnych urządzeń pomiarowych.
Czytaj też: Człowiek lodu zawiera prehistoryczne formy życia. Uczeni wybudzili je po upływie 5300 lat
Od czasu odnalezienia wraku udało się z niego wydobyć ponad 200 tysięcy artefaktów. Wśród nich znalazły się złote monety, sztabki kruszców, biżuteria, broń palna, działa, elementy wyposażenia statku oraz przedmioty codziennego użytku należące do załogi. Szczególne zainteresowanie wzbudziły afrykańskie wyroby ze złota, które przypominają o wcześniejszej roli statku w transatlantyckim handlu niewolnikami. Co ciekawe, mimo dziesięcioleci badań znaczna część skarbu nadal pozostaje nieodnaleziona. Archeolodzy są przekonani, że pod piaskami i osadami dna Atlantyku mogą nadal spoczywać tysiące cennych przedmiotów. Silne prądy i ciągle zmieniające się ukształtowanie dna morskiego sprawiają, że kolejne artefakty regularnie odsłaniają się i ponownie znikają pod warstwami piasku. Legenda Whydah Gally będzie więc trwała, dopóki nie uda się znaleźć wszystkich tych kosztowności.
Źródło: Smithsonian Magazine
