Fenomen ten doczekał się nawet własnej nazwy: Wielki Atlantycki Pas Sargassum. Jak wyjaśniają uczeni, ta rozległa formacja składa się z pływających brunatnic z rodzaju Sargassum i rozciąga się od zachodnich wybrzeży Afryki przez Karaiby aż po Zatokę Meksykańską. Zjawisko ma ogromne znaczenie dla ekosystemów morskich, lecz jego skutki odczuwają także mieszkańcy regionu, jak i turyści.
Czytaj też:Stany Zjednoczone nie są już liderem światowej turystyki. Gdzie teraz jest najlepiej się kierować?
Kluczowy jest w tym wszystkim fakt, iż glony potrzebują do wzrostu przede wszystkim światła oraz odpowiedniej ilości składników odżywczych, zwłaszcza azotu i fosforu. Przez lata naukowcy rozważali kilka głównych źródeł tych substancji. Wśród podejrzanych znalazły się wody Amazonki, pyły znad Sahary oraz procesy mieszania wód oceanicznych. Szczególnie istotne może być zjawisko upwellingu, czyli wynoszenia chłodniejszych, bogatych w składniki mineralne wód z głębszych warstw oceanu ku powierzchni. W ten sposób do strefy oświetlonej przez Słońce trafiają substancje, które mogą napędzać wzrost organizmów fotosyntetyzujących.
Ubiegłoroczne badania wskazały na znaczenie dopływu fosforu z równikowych obszarów Atlantyku. Pierwiastek ten może pobudzać aktywność mikroorganizmów wiążących azot atmosferyczny, dostarczając w ten sposób kolejnego składnika niezbędnego do rozwoju sargassum. Jeszcze ciekawszy obraz wyłania się z tegorocznych ustaleń. W tym przypadku naukowcy zaproponowali, iż za utrzymywanie się rozległych zakwitów odpowiada w coraz większym stopniu również recykling składników odżywczych w obrębie samych skupisk glonów.

Pływające maty sargassum są bowiem czymś więcej niż zbiorowiskiem brunatnic. Tworzą środowisko życia dla ryb, krewetek, krabów i licznych drobnych organizmów. Zwierzęta te pobierają pokarm z otaczających wód, a następnie uwalniają składniki odżywcze w postaci odchodów. Z kolei rozkładająca się materia organiczna może ponownie wzbogacać wodę w substancje wykorzystywane przez glony.
W ten sposób powstaje obieg, który pomaga zatrzymywać i ponownie wykorzystywać dostępne zasoby. Według modelu przedstawionego przez badaczy znaczenie tego mechanizmu wzrosło w ostatnich latach, a w analizowanym okresie 2020-2024 mógł on stać się dominującym czynnikiem podtrzymującym rozrost pasa. Nie oznacza to jednak, że naukowcy rozpracowali już wszystkie procesy odpowiedzialne za zakwity.
Co ciekawe, sargassum nie jest samo w sobie szkodliwe. Na otwartym oceanie zapewnia schronienie wielu gatunkom zwierząt i stanowi ważny element morskiej sieci pokarmowej. Problem pojawia się wtedy, gdy ogromne ilości glonów trafiają na plaże lub gromadzą się w płytkich wodach przybrzeżnych. Rozkładająca się biomasa wydziela siarkowodór, czyli gaz o charakterystycznym zapachu zgniłych jaj, który może pogarszać jakość powietrza. Grube warstwy glonów mogą również szkodzić lokalnym ekosystemom, a ich usuwanie generuje wysokie koszty i utrudnia funkcjonowanie turystyki. Właśnie dlatego zrozumienie, skąd sargassum czerpie składniki odżywcze i jak je odzyskuje, może pomóc w przewidywaniu przyszłych zakwitów.
