Polscy archeolodzy odnaleźli setki tysięcy mielerzy. Te obiekty miały konkretne przeznaczenie

Jak przekonali się niedawno nasi archeolodzy, pod warstwą ściółki i korzeni może drzemać wyjątkowo intrygująca opowieść: o intensywnej, wielowiekowej działalności, która przez długi czas pozostawała niewidoczna dla badaczy. Dopiero nowoczesna technologia pozwoliła ją dostrzec, odsłaniając zaskakujący obraz przeszłości. Chodzi o setki tysięcy tzw. mielerzy.
...

Węgiel drzewny napędzał przedprzemysłową Polskę

Dziś węgiel drzewny może kojarzyć się na przykład z grillowaniem, lecz przez setki lat pełnił on rolę kluczowego paliwa, bez którego trudno wyobrazić sobie rozwój technologiczny. Jak wyjaśnia kierujący badaniami prof. Michał Słowiński, był on niezbędny do procesów wymagających bardzo wysokich temperatur: od wytopu żelaza po produkcję szkła. Zwykłe drewno nie wystarczało. Potrzeba było materiału, który spalał się w temperaturze od 500 do nawet 800 stopni Celsjusza.

Czytaj też: To miasto miało być nie do zdobycia. Starożytne tabliczki pokazują prawdę

Skala tej historycznej produkcji robi wrażenie. Pojedynczy mielerz, czyli ziemne palenisko, pochłaniał od 200 do 250 metrów sześciennych drewna. To odpowiednik zasobów z około pół hektara lasu. Sam proces wypału trwał od dziesięciu do dwudziestu dni, a po jego zakończeniu smolarze przenosili się w inne miejsce. Taki cykl powtarzano przez stulecia, co musiało wywrzeć ogromny wpływ na strukturę i skład lasów, choć ślady tej działalności z czasem się zacierały.

Jak LiDAR odsłonił tajemnice smolarzy?

Przełom w badaniach przyniosła technologia lotniczego skanowania laserowego. LiDAR umożliwił wykrycie charakterystycznych, lekko zapadniętych kręgów w terenie, które są śladami po mielerzach. To one pozwoliły zidentyfikować ponad 630 tysięcy takich obiektów. Wcześniejsze mapy, skupiające się na granicach lasów, całkowicie pomijały tę rozproszoną, wewnętrzną eksploatację. Smolarze nie karczowali wielkich obszarów pod uprawy. Zamiast tego prowadzili punktową, mobilną działalność, po której las mógł stosunkowo szybko odrosnąć, maskując ślady.

W pracach brał udział szeroki, interdyscyplinarny zespół specjalistów, od paleoekologów po klimatologów. Ciekawym wsparciem okazała się onomastyka. Nazwy miejscowości takie jak Smolary czy Kuźnica wyraźnie wskazują, jak powszechna i znacząca gospodarczo była niegdyś ta gałąź produkcji. To materialny ślad w krajobrazie kulturowym.

Trwałe ślady w polskim krajobrazie i glebie

Działalność smolarzy pozostawiła po sobie coś więcej niż tylko zagłębienia w ziemi. Długotrwałe wystawienie gleby na działanie bardzo wysokiej temperatury prowadziło do jej sterylizacji i zmiany odczynu. Powstała w ten sposób gleba antropogeniczna wciąż odróżnia się od otoczenia. Nawet po stu latach ma uboższą mikroflorę i podwyższone stężenie niektórych metali ciężkich, np. kadmu. Te trwałe zmiany skłaniają część badaczy do postulowania, aby miejsca po mielerzach traktować jako zabytki archeologiczne i dziedzictwo przemysłowe. To namacalny dowód na intensywną ingerencję człowieka w środowisko na długo przed rewolucją przemysłową. Wkrótce ma zostać udostępniona otwarta baza danych ze wszystkimi zlokalizowanymi obiektami, co powinno ułatwić dalsze badania i ewentualne działania ochronne.

Czytaj też: Słynny wódz wikingów już się nie ukryje. Archeolodzy odnaleźli grób syna Ragnara Lodbroka

Odsłaniamy nieznaną i złożoną historię czegoś tak pozornie zwyczajnego jak węgiel drzewny, który dziś kojarzy się głównie z grillem i kiełbaską w majowy weekend – relacjonuje Słowiński

Odkrycie skali produkcji węgla drzewnego każe nam zweryfikować wyobrażenie o dawnych lasach jako przestrzeniach dziewiczych. To była powolna, rozłożona na wieki „rewolucja”, która kształtowała gospodarkę i krajobraz.