Datowanie wykazało, że mówimy o znalezisku wywodzącym się z okresu neolitu. Szczątki mają około siedmiu tysięcy lat, a uczestnicy ekspedycji dostrzegli je w rowie znajdującym się przy wejściu do dawnej osady, założonej przez przedstawicieli jednej z najwcześniejszych społeczności rolniczych Europy Środkowej. Osada ta funkcjonowała między 5250 a 4950 rokiem p.n.e. i należała do największych tego typu ośrodków w regionie. Badacze zidentyfikowali tam pozostałości ponad 300 domów, co świadczy o dużej i dobrze rozwiniętej grupie.
Czytaj też:1700 lat historii w sercu Paryża. Wykopaliska odsłoniły kapsułę czasu pod katedrą Notre-Dame
Świat dowiedział się o pierwszym ze szkieletów już kilka lat temu, jednak dopiero kolejne podejścia do wykopalisk przyniosły coraz bardziej zaskakujące rezultaty. Początkowo archeolodzy natrafili na kilkadziesiąt bezgłowych szkieletów. Dalsze badania pozwoliły im zwiększyć liczbę odnalezionych osób do 78. Ciała znajdowały się w chaotycznym ustawieniu. Leżały na plecach, bokach i brzuchach, często częściowo na sobie. Nie przypominało to typowego cmentarzyska ani starannie przygotowanego miejsca pochówku.
Zapewne nasuwa wam się to samo pytanie, co mi: w jakich okolicznościach szczątki się tam znalazły? W historii archeologii podobne zbiorowe groby często wiązano z konfliktami, najazdami lub epidemiami. W przypadku odkrycia ze Słowacji sytuacja okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana. Analizy kości sugerują, iż głów nie odcięto w brutalny sposób podczas walki czy egzekucji. Wręcz przeciwnie: wiele śladów wskazuje na ostrożne i celowe usunięcie czaszek po śmierci. W niektórych przypadkach zachowały się pierwsze kręgi szyjne, co nie pasuje do obrazu gwałtownego ścięcia głowy.
Neolityczna osada ze Słowacji i potencjalne dowody na dawne rytuały uprawiane po śmierci
W związku z tym naukowcy skierowali się ku alternatywnemu wyjaśnieniu, w myśl którego mieszkańcy osady praktykowali nieznany dziś rytuał związany ze śmiercią. Czaszki mogły być przechowywane osobno lub wykorzystywane w obrzędach religijnych i społecznych. Podobne praktyki uprawiano w różnych prehistorycznych społecznościach, choć nigdy wcześniej nie widzieliśmy ich na taką skalę w tej części Europy. Zdaniem naukowców sposób potraktowania zmarłych sugeruje istnienie skomplikowanych wierzeń, których znaczenie pozostaje obecnie trudne do odtworzenia.
Dodatkową zagadką jest coś jeszcze: ciała trafiały do rowu przez dłuższy czas. Niektóre kości znajdują się poza naturalnym układem anatomicznym, co może oznaczać, że wcześniej pochowane szczątki przesuwano, aby zrobić miejsce dla kolejnych. Taki obraz wskazuje na wieloetapowy proces związany z obchodzeniem się ze zmarłymi, a nie pojedyncze tragiczne wydarzenie.
Czytaj też:Średniowieczne miasto jakby rozpłynęło się w powietrzu. Pojawiło się na mapie Polski 600 lat później
Mimo to pamiętajmy, iż współczesne interpretacje mogą być mylące. Społeczności neolityczne funkcjonowały w świecie zupełnie odmiennych wyobrażeń o życiu, śmierci i ciele człowieka. To, co dziś wydaje się makabryczne, mogło być dla ówczesnych mieszkańców naturalnym elementem rytuałów przejścia bądź sposobem podtrzymywania więzi ze zmarłymi członkami wspólnoty. Właśnie dlatego odkrycie z kraju naszych południowych sąsiadów można zaliczyć do jednego z najważniejszych w kontekście badania społecznych i religijnych praktyk pierwszych rolników Europy.
