Jak się okazuje, tworzyły one wyjątkowo zwartą osadę germańską funkcjonującą w czasach Imperium Rzymskiego. Jej mieszkańcy mogli czerpać korzyści z położenia przy ważnym szlaku handlowym. Znajdowała się ona na północnych stokach Lasu Teutoburskiego. Badacze datują jej funkcjonowanie mniej więcej od II do V wieku, choć dokładniejsze ustalenie chronologii będzie możliwe dopiero po zakończeniu szczegółowych analiz znalezisk. Już teraz wiadomo jednak, że nie była to typowa wieś dla tego regionu.
Czytaj też: Zbiorowy grób z Austrii ujawnił nieznaną bitwę z czasów Imperium Rzymskiego
Największe wrażenie robi liczba odnalezionych budynków. Archeolodzy z Landschaftsverband Westfalen-Lippe zidentyfikowali około 30 obiektów, a niektóre z nich miały około 8 metrów szerokości i niemal 30 metrów długości. Wokół nich znajdowały się mniejsze budynki gospodarcze oraz niewielkie obiekty zagłębione w ziemi.
Tak gęsta zabudowa jest szczególnie interesująca, ponieważ w tamtym okresie mieszkańcy wschodniej Westfalii zazwyczaj żyli w odizolowanych gospodarstwach lub niewielkich skupiskach liczących zaledwie kilka farm. Objęte wykopaiskami stanowisko wyróżniało się więc na tle otoczenia. Zdaniem archeologów mogło być ważnym ośrodkiem regionalnym.
Ślady wcześniejszych badań sugerowały, jakby miejsce to miało wyjątkowy charakter. Już w latach 80. XX wieku archeolodzy znaleźli tam rząd głównych budynków ustawionych blisko siebie. Niektóre z nich wzniesiono ponownie w tym samym miejscu nawet dwa lub trzy razy. Pozwala to zakładać, iż część zabudowy mogła być użytkowana przez około 200 lat. Na znaczenie osady wskazuje również jej położenie. W pobliżu znajdował się strumień Mühlenbach, zapewniający dostęp do świeżej wody przez cały rok, a żyzne gleby sprzyjały rolnictwu. Jeszcze ważniejszy mógł być jednak przebieg dawnego szlaku komunikacyjnego i handlowego.
Dlaczego? Bo region znajdował się w zasięgu wpływów rzymskich. W pobliżu widać ślady rzymskiej obecności wojskowej, w tym pozostałości obozu marszowego w Sennestadt, oddalonego o około 10 kilometrów. Na jednym z okolicznych wzgórz znajdowała się nawet rzymska wieża obserwacyjna. Rzymianie podczas swoich podbojów pozostawili w tych okolicach rozbudowaną sieć szlaków i dróg. Nawet po wycofaniu się ich wojsk część tych połączeń nadal mogła być wykorzystywana. Właśnie dlatego wzdłuż jednego z takich szlaków rozwinęła się trasa handlowa, która pozostawała aktywna aż do V wieku. Potwierdzeniem jej znaczenia są liczne rzymskie monety znalezione w okolicy.
Mieszkańcy osady mogli wykorzystywać swoje położenie do prowadzenia handlu. Żyzne ziemie pozwalały produkować nadwyżki żywności, które następnie sprzedawano podróżnym i kupcom przemieszczającym się szlakiem. Wśród znalezisk pojawiły się również przedmioty pochodzące z odległych regionów. Mogły trafić na miejsce za pośrednictwem kupców, choć niewykluczone, iż część przywieźli żołnierze jako łupy wojenne.
Archeologów zastanawia jeszcze jedna cecha osady. Pomimo dużego zagęszczenia budynków nie była ona ufortyfikowana. W pobliżu nie znajdowało się również grodzisko, które mogłoby zapewnić mieszkańcom ochronę. Być może samo życie w większej, zwartej społeczności wystarczająco zwiększało poczucie bezpieczeństwa. I choć wykopaliska się już zakończyły, to uczeni kontynuują analizy tego, co udało im się wydobyć, dlatego możemy spodziewać się kolejnych doniesień.
