Starożytni chirurdzy z Ałtaju. W dalekiej Azji wykonywano skomplikowane operacje

Odległy region w postaci gór Ałtaj okazał się skrywać niezwykłą tajemnicę. Najnowsze znaleziska ujawniają, że już 2500 lat temu przeprowadzano tam skomplikowane operacje, które wymagały precyzji i głębokiego zrozumienia anatomii. Stosowane wtedy procedury świadczyły o specjalistycznych umiejętnościach ówczesnych mieszkańców. Czego dokładnie dowiedzieli się autorzy nowych badań?
...

Skalpel w rękach nomadów

Badania kości znalezionych w tym rejonie dostarczają niezbitych dowodów. Widoczne są na nich ślady po zabiegach, które dziś określilibyśmy mianem chirurgicznych. Mowa przede wszystkim o trepanacjach czaszki, czyli celowym wywiercaniu otworów w kościach czaszki. To ryzykowna procedura nawet dla współczesnego chirurga, wymagająca ogromnej ostrożności, by nie uszkodzić mózgu.

Czytaj też: Władca Celtów z Niemiec. Ten królewski grób powstał w V wieku p.n.e.

Co jednak najbardziej intryguje, część szkieletów nosi ślady po amputacjach kończyn czy operacjach na kościach długich. Kości zagoiły się w sposób sugerujący, iż pacjenci przeżyli te zabiegi i funkcjonowali jeszcze przez długi czas. To pozwala wierzyć, że ówcześni lekarze nie tylko potrafili operować, lecz również znali podstawy opieki pooperacyjnej i prawdopodobnie mieli sposoby na minimalizowanie ryzyka infekcji. Odkryte w grobach narzędzia tylko potwierdzają ten obraz. Znaleziono precyzyjnie wykonane ostrza z brązu i kości, których kształt i ostrość pozwalały na czyste cięcia. Niektóre z nich zadziwiająco przypominają współczesne skalpele. Jak widać, podstawowe zasady chirurgii, czyli potrzebę stosowania ostrych i czystych narzędzi, znano oraz stosowano na długo przed erą nowożytną.

Wiedza przekazywana przez pokolenia

To odkrycie stawia przed nami fascynującą zagadkę. Przez dziesięciolecia sądzono, iż centrum zaawansowanej medycyny starożytnego świata były cywilizacje śródziemnomorskie: Grecja oraz Rzym. Tymczasem okazuje się, że nomadyczne społeczności z odległego Ałtaju mogły rozwijać własne, równie wyrafinowane techniki. Pojawia się pytanie, w jaki sposób ta specjalistyczna wiedza była przekazywana i przechowywana w społeczeństwach, które nie posługiwały się pismem. Najprawdopodobniej było to możliwe dzięki ścisłemu systemowi nauczania bezpośredniego, od doświadczonego mistrza do wybranego ucznia. Taki proces wymagał nie tylko talentu po obu stronach, ale też wypracowanych metod, które pozwalały zachować ciągłość wiedzy przez stulecia. To pokazuje, że instytucja „szkoły”, nawet nieformalnej, istniała na długo przed powstaniem pierwszych akademii.

Czytaj też: Starożytna osada na terenie uniwersytetu w Dortmundzie. Kampus skrywał przeszłość, jakiej nikt się nie spodziewał

Dokonane odkrycie otwiera nowy rozdział w archeologii medycznej. Dalsze badania, w tym analizy DNA i izotopów, mogą ujawnić więcej szczegółów o zdrowiu, diecie i lekach stosowanych przez te społeczności. Każdy nowy artefakt ma potencjał, by powiedzieć nam coś o starożytnych ziołach przeciwbólowych czy praktykach wspomagających gojenie. Oczywiście nie wiemy, jak powszechne były te praktyki i jaki odsetek zabiegów kończył się sukcesem. Możliwe, że dotarliśmy do śladów po wybitnych, ale nielicznych specjalistach. Mimo to, sama świadomość, że 2500 lat temu na stepach Ałtaju ktoś z zimną krwią i pewną ręką przeprowadzał skomplikowane operacje, zmienia naszą perspektywę.