Krystyna Romanowska: Do napisania książki „Nowa psychologia sukcesu” namówili panią studenci. Sama by pani nie usiadła i nie napisała?

Carol Dweck: Nie wierzyłam w swój sukces (śmiech), w to, że potrafię to zrobić.

W ustach autorki książki o sukcesie brzmi to nieprzekonująco.

Zdaję sobie z tego sprawę. Ale rzeczywiście tak było. Cierpiałam męki twórcze. Wielokrotnie musiałam się zmuszać, żeby kontynuować pisanie. „Uda ci się, uda” – dopingowałam siebie. Ale nie było łatwo. Natomiast młodzi ludzie pomagający mi przy badaniach przekonali mnie, że powinnam to zrobić z prostego powodu: ludziom, którzy przeczytają tę książkę, będzie się po prostu lepiej żyło.

Co jest w niej takiego rewolucyjnego?

Przede wszystkim obalam podstawowy stereotyp dotyczący osiągnięcia sukcesu. Przez większość ludzi jest on utożsamiany z erupcją niebywałego talentu, zdolności. Tak wielkich, że ludziom, którzy je mają, wprost nie wypada ciężko pracować czy uczyć się czegoś – byłoby to zaprzeczeniem faktu, że są tacy zdolni. Prawda jest jednak kompletnie inna: sukces zależy od naszego wewnętrznego zaangażowania. Mamy rozmaite charaktery i różne zdolności, jest jednak jasne, że nasz rozwój zależy od doświadczenia, nauki i osobistych wysiłków. Co więcej, naukowcy z różnych dziedzin potwierdzają, że ludzie mają znacznie większe możliwości przyswajania wiedzy i rozwijania swojego mózgu przez całe życie, niż wcześniej sądzono. Jednak o tym, czy ktoś osiągnie mistrzostwo w jakiejś dziedzinie, decydują nie zdolności, ale zaangażowanie. Alfred Binet, francuski naukowiec i autor testów badających inteligencję, powtarzał: „nie zawsze ci, którzy są najmądrzejsi na początku, okazują się mądrzejsi na końcu”.  

Podkreślam ogromną siłę naszych wewnętrznych przekonań: uświadomione lub nie wywierają ogromny wpływ na nasze pragnienia i na to, czy uda nam się je zrealizować. W żadnej innej książce nie wyjaśniono tak szczegółowo kwestii nastawienia i nie pokazano czytelnikom, jak wykorzystać je w swoim życiu.

Pani koncepcja opiera się na twierdzeniu, że niektóre osoby są przekonane o stałości swoich cech, a inne o tym, że mogą je cały czas rozwijać.

To rozróżnienie jest kluczowe dla zrozumienia, od czego zależy sukces. Podczas moich badań uzyskałam wiele zaskakujących wyników. Na przykład taki, że pokładając wielkie nadzieje w inteligencji, robimy ogromny błąd, ponieważ utwierdzamy się w przekonaniu, że te cechy, które mamy, są niezmienne. Czym takie przekonanie owocuje w codziennym życiu? Obniża motywację, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy mamy do czynienia z poważnymi przeszkodami.  

Z takiego niewinnego, zdawałoby się, przekonania: „mam cechy stałe, których nie mogę zmienić”, wynika też sporo utrudnień na co dzień. Któż z nas nie zna osób pragnących w każdym momencie swojego życia: na studiach, w pracy, w życiu towarzyskim, udowadniać własną wartość? To niesłychanie męczące. Osoby o takim mniemaniu muszą na każdym kroku potwierdzać swoją sprawność umysłową i pozytywne cechy charakteru. Każda sytuacja w ich życiu podlega ocenie: zakończy się sukcesem czy porażką? Zostanę zaakceptowany czy odrzucony? Poczuję się jak mistrz czy jak nieudacznik?

Dosyć męczące, ale znam sporo takich osób.

Robią to w najlepszej wierze i rzeczywiście często może to być niełatwe. Co ciekawe, nastawienie na „nierozwój/stałość” widać już u małych dzieci. Kiedy badaliśmy kilkulatki, widać było subtelną różnicę między tymi, które są przekonane: „jestem mądry(a)”, a tymi, które myślą o sobie: „mogę się jeszcze czegoś nauczyć”. Te pierwsze mówią: „Ktoś, kto urodził się mądry, nie popełnia błędów” i wybierają bezpieczniejsze opcje. Te drugie sięgają po coraz trudniejsze łamigłówki, nawet jeżeli nie uda się ich rozwiązać. Mówią: „będę miał/a frajdę, kiedy się z nimi uporam”.

Twierdzi pani, że nie należy chwalić dzieci za inteligencję.

Uważam to za ogromny błąd. Dzieci powinno się chwalić za to, że się czegoś nauczyły, a nie za „mądrość”. W ten sposób maluch będzie wzrastał w przekonaniu, że ciągle się czegoś uczy.

Możemy je chwalić za ciężką pracę, za wytrwałość, za umiejętność skupienia się, za dobieranie dobrych strategii działania. To na pewno pomoże im w osiąganiu sukcesów. Mówienie: jesteś mądry, utalentowany, bystry, robi z nich ludzi przewrażliwonych na swoim punkcie. Mogą z nich wyrosnąć męczący, wciąż udowadniający swoją wartość ludzie.

O wiele skuteczniejsze nastawienie do życia i do osiągania sukcesu zawiera się w zdaniu: „Moje umiejętności i cechy wrodzone to jedynie punkt wyjścia, mogę je w sobie doskonalić”. To nastawienie na rozwój opiera się na przekonaniu, że podstawowe cechy można rozwijać przez pracę. Pełny potencjał jednostki jest nieznany (i niemożliwy) do poznania i nie da się przewidzieć, ile każdy z nas zdoła osiągnąć po wielu latach nauki i pracy.