Rafał Hubczyk pracuje w firmie konsultingowej. Pracę dzieli między biuro w Warszawie a pokój w niedawno zakupionym domu pod Grodziskiem Mazowieckim. Z centralą firmy w Poznaniu najczęściej porozumiewa się telefonicznie lub za pomocą systemu telekonferencyjnego. „Wizja pracy zdalnej w szlafroku lub na leżaku na rajskiej wyspie jest romantyczna, ale nie sprawdza się w praktyce, bo szlafrok demotywuje. Ubieram się, wchodzę do domowego biura, siadam przed komputerem i pracuję do 17. Zarządzam teraz dużym projektem, a swoich współpracowników widuję raz na kilka miesięcy” – opowiada Hubczyk

Podkreśla, że ma szczęście, bo jego firma – Doradztwo  Gospodarcze DGA – wręcz promuje telepracę wśród polskich pracodawców. „Niestety, na polskim rynku większość zainteresowanych to pracownicy, którzy pytają, jak przekonać szefa do telepracy” – mówi Hubczyk. Jedną z barier rozwoju tego segmentu rynku jest stereotyp tzw. biurowego nadzoru: „Pracodawcy mają niewielkie zaufanie do pracowników i wydaje im się, że produktywność zwiększa rytualne przechodzenie szefa po biurze i zaglądanie w ekrany komputerów. Co z tego, że pracownicy dopiero w momencie obchodu wyłączają Facebooka?”.

ROŚNIE EFEKTYWNOŚĆ W POLSCE. CO SIÓDMA FIRMA ZATRUDNIA TELEPRACOWNIKÓW

Z raportu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości  za rok 2010 (przebadano 800 osób – zarówno pracowników, jak i pracodawców) wynika, że na świecie zatrudnionych jest około 60 milionów telepracowników. W Holandii i Finlandii pracuje w ten sposób co drugi zatrudniony, w Polsce – tylko 5 proc. „Ale ta liczba będzie rosnąć, bo z naszych badań wynika, że telepracownik jest o 20 proc. bardziej efektywny od pracownika tradycyjnego” – mówi Hubczyk.

Zatrudnienie w systemie telepracy i tak  zwana praca zorientowana na rezultaty podnosi produktywność (np. w amerykańskiej firmie odzieżowej GAP Outlet wzrosła o jedną piatą w pierwszym roku po zmianie systemu) i przynosi oszczędności. British Telecom, który do pracy zdalnej zachęcił 10 tys. swoich pracowników biurowych, ocenia, że rocznie oszczędza 134 mln funtów, głównie na wynajmie przestrzeni biurowej i podróżach służbowych.

Według firmy badawczej PBS, w Polsce co siódma firma  zatrudnia telepracowników. Najczęściej dotyczy to branży usług finansowych (jedna trzecia spośród tysiąca ankietowanych przedsiębiorstw), grafiki komputerowej (28 proc.) oraz księgowości. Telepracownicy to także prawnicy, informatycy, specjaliści od marketingu, architekci i tłumacze.

IBM Polska system homeworkingu wprowadził na długo przed formalnymi regulacjami prawnymi. Korzysta z niego co piąty pracownik (obecnie 450 osób), w skali globalnej około 40 proc. zatrudnionych (142 tys. osób). „Niektórych miejsc pracy, takich jak recepcja, nie da się zabrać do domu. Ale mobilni są między innymi nasi handlowcy, pracownicy marketingu, księgowości, biur projektowych i informatycy, którzy mogą rozłożyć służbowe notebooki na prywatnych stołach i pracować z domu tak jak z biura” – wylicza Monika Maciąg z IBM Polska. „Możliwość telepracy jest dużym ułatwieniem dla tych, których miejsce zamieszkania znajduje się wiele kilometrów od firmowego biurka; dla tych, którzy chętnie i wydajnie pracują wcześnie rano albo późnym wieczorem; dla tych, którzy ściśle współpracują z osobami z innych stref czasowych, oraz dla tych, którzy pracę koncepcyjną lub wymagającą dużego skupienia efektywniej wykonają przy własnym biurku” – dodaje.