Zbyt niski poziom aktywności fizycznej to współczesna plaga w krajach rozwiniętych. Nasze ciała są przyzwyczajone do regularnego wysiłku. Dzięki temu serce pracuje sprawniej, a organizm jest lepiej dotleniony i odżywiony. Aktywność fizyczna hamuje też procesy starzenia i sprzyja utrzymaniu sprawności intelektualnej.

Jednak dla wielu z nas brak ruchu jest nieunikniony, ponieważ wynika z charakteru pracy. Jeśli spędzamy kilka godzin dziennie za biurkiem, nie mamy wielkiego wyboru. A siedzący tryb życia jest szkodliwy nawet wtedy, jeśli regularnie ćwiczymy – zwiększa ryzyko chorób układu krążenia, wad postawy, a nawet raka. Ćwiczenia nie są też łatwe do wykonania dla osób z niepełnosprawnością lub w podeszłym wieku.

Dlatego od wielu lat trwały poszukiwania drogi na skróty. Wiadomo, że pod wpływem wysiłku fizycznego zmienia się biochemia organizmu. Gdybyśmy potrafili naśladować te zmiany, możliwe stałoby się zastąpienie treningu lekiem czy suplementem diety. Na trop takiej substancji wpadli badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. Wyniki ich badań publikuje prestiżowe czasopismo naukowe „Science”.

Myszy dostają białko

Naukowcy wzięli pod lupę mało znany enzym GPLD1, zaliczany do fosfolipaz. U myszy, które są aktywne fizycznie to białko jest produkowane przez wątrobę i uwalniane do krwi. Co więcej, wysoki poziom GPLD1 w osoczu występuje u tych myszy, które mimo podeszłego wieku mają wciąż sprawny mózg.

Czy to białko mogłoby być chemicznym ekwiwalentem ćwiczeń? By to sprawdzić, naukowcy przeprowadzili eksperyment. Wzięły w nim udział zarówno myszy, które regularnie ćwiczyły, jak i osobniki w podeszłym wieku, które prowadziły mysi odpowiednik siedzącego trybu życia. Badacze przetaczali osocze od aktywnych myszy zwierzętom nieaktywnym.

Ten zabieg sprawił, że starsze, nieaktywne myszy zaczęły odzyskiwać sprawność intelektualną. Prawdopodobnie to zasługa właśnie GPLD1, które „odmładza” mózg. Dowiódł tego kolejny eksperyment z udziałem myszy, które wskutek modyfikacji genetycznych produkowały więcej tego białka niż przeciętne zwierzęta.

Co ciekawe, GPLD1 nie przenika do mózgu. Jego działanie jest pośrednie i prawdopodobnie wynika z zapobiegania  stanom zapalnym oraz zaburzeniom krzepnięcia krwi.

A u ludzi?

– Gdyby istniał lek dający takie efekty, każdy by chciał go zażywać. Nasze badania wskazują, że w przyszłości może to być możliwe – mówi dr Saul Villeda, główny autor badań.

W przypadku badań na zwierzętach laboratoryjnych zawsze pozostaje pytanie, czy podobne efekty uda się bezpiecznie osiągnąć u ludzi. Przetaczanie osocza pobranego od młodych osób od kilku lat jest uważane za kurację odmładzającą, choć dowody naukowe na skuteczność takich działań były słabe.

Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego na razie zachowują wstrzemięźliwość. W swojej pracy wykazali, że poziom GPLD1 jest wyższy u seniorów, którzy są aktywni fizycznie w porównaniu z osobami nieaktywnymi. Nadal jednak nie jest jasne, czy uda się to odkrycie wykorzystać w praktyce.

Więcej korzyści z wysiłku

Warto też pamiętać, że aktywność fizyczna zmienia nie tylko poziom białka GPLD1. Kiedy krew płynie szybciej, komórki odpornościowe – zwykle przylegające do ścian naczyń krwionośnych – trafiają do krwiobiegu, gdzie mogą wykonać swoje zadania. Poziom tych komórek we krwi podwaja się podczas ćwiczeń, zwiększając zdolność reakcji układu odpornościowego na zagrożenia.

Wysiłek zwiększa też produkcję substancji, które dają nam większą odporność na ból i lepszy humor. Należą do nich endorfin, czyli związki chemiczne o budowie podobnej do morfiny. W czasie ruchu – jak wykazały badania z University of Arizona – wytwarzane są też endokannabinoidy, czyli substancje podobne do tych, które zawiera marihuana.

 

CZYTAJ TEŻ