Znalezisko pochodzi ze zbioru znanego jako skarb z Mørstad, odkrytego w kwietniu tego roku. Początkowo uwagę badaczy przyciągnęła przede wszystkim ogromna liczba monet. W trakcie dalszych prac okazało się jednak, że wśród tysięcy srebrnych krążków znajduje się egzemplarz o wyjątkowym znaczeniu historycznym. Skarb odkryli poszukiwacze z wykrywaczami metali w pobliżu miejscowości Rena, w regionie Innlandet. Od tego czasu specjaliści z Muzeum Historii Kultury Uniwersytetu w Oslo prowadzą szczegółowe analizy znaleziska.
Czytaj też:Przewrócone drzewo odsłoniło kamień pokryty runami. Uczeni odczytali enigamtyczny tekst
Na niezwykłą monetę natrafiła Anne Skogsfjord. Początkowo uznała ją za jeden z angielskich numizmatów z czasów króla Ethelreda II. Dopiero dokładniejsze odczytanie inskrypcji zmieniło jej ocenę. Na powierzchni srebrnego krążka widnieje napis ONLAF R+ NORMANORV, oznaczający Olaf, król Norwegów. To właśnie ten szczegół pozwolił powiązać monetę z Olafem II Haraldssonem, norweskim władcą, który po śmierci został kanonizowany i jest obecnie znany jako święty Olaf.
Rzadkość znaleziska robi wrażenie. Wcześniej nauce były znane zaledwie cztery egzemplarze tego konkretnego typu monety, a tylko jeden z nich odnaleziono na terenie Norwegii – podczas renowacji ruin kościoła w 1924 roku. Łącznie zachowało się mniej niż 20 monet wybitych za panowania Olafa.
Co ciekawe, wygląd tej konkretnej pokazuje, jak władcy wykorzystywali pieniądz do budowania autorytetu i promowania nowych idei religijnych. Na awersie przedstawiono profil Olafa w stożkowym hełmie bojowym. Wizerunkowi towarzyszy krzyż umieszczony na trzech stopniach, nawiązujący do wzorów znanych z bizantyjskiego mennictwa. Na drugiej stronie znajduje się podwójny krzyż oraz inskrypcja oznaczająca Mój przywódca, mój pan.
Zdaniem ekspertów symbolika ta nie była przypadkowa. Olaf, który panował w latach 1015-1028, aktywnie wspierał chrystianizację Norwegii. Monety stanowiły sposób na przedstawienie go jako chrześcijańskiego monarchy, wpisującego się w tradycję europejskich władców. Historycy numizmatyki dodają, iż za jego rządów wybito zaledwie trzy typy monet. Ich produkcja prawdopodobnie miała przede wszystkim znaczenie polityczne, ponieważ regularne mennictwo w Norwegii rozwinęło się na większą skalę dopiero za panowania Haralda Hardrady, od 1045 roku.
Ślady na srebrnym krążku sugerują, że nie był on wyłącznie symbolem królewskiej władzy. Na obu stronach znajdują się drobne nacięcia, prawdopodobnie wykonywane nożem w celu sprawdzenia zawartości srebra. Taka praktyka pomagała ocenić wartość monety podczas transakcji. Zdaniem naukowców objęty analizami egzemplarz wybito między 1024 a 1028 rokiem. Do ziemi trafił natomiast prawdopodobnie pod koniec lat 40. XI wieku, razem z pozostałą częścią skarbu. Oznacza to, że przez około dwie dekady mógł wielokrotnie trafiać z rąk do rąk. Cały depozyt liczy obecnie około 5500 monet, a badacze nie wykluczają, że ostateczna liczba przekroczy 6000. Zbiór jest uznawany za największy skarb monet z epoki wikingów odkryty dotąd w Norwegii.
