
Neolityczna fabryka krzemiennych narzędzi
Wszystko wskazuje na to, iż Gawroniec był w późnym neolicie ważnym ośrodkiem przemysłowym. Nie chodziło tylko o wydobycie surowca z pobliskich kopalń, lecz również o jego pełną obróbkę. Gotowe wyroby z charakterystycznego krzemienia pasiastego trafiały stąd w odległe rejony. Wystarczy wspomnieć, że znajdowano je nawet 660 kilometrów dalej, czyli mniej więcej w odległości dzielącej Warszawę od Berlina. To pokazuje zasięg neolitycznych sieci wymiany.
Czytaj też: Mural z Peru na nowo ukazuje historię Andów. Dotychczas nie widzieliśmy niczego podobnego
Wśród zarejestrowanych obiektów są liczne jamy, choć prawdziwą niespodziankę stanowi potężny rów obronny. Ma około stu metrów długości i miejscami nawet pięć metrów szerokości. Jego obecność w południowo-zachodniej części wzgórza sugeruje, jakoby chronił on dostęp do cennego centrum produkcyjnego. Cały kształt góry to zresztą efekt wielowiekowej, przemyślanej działalności człowieka. Tamtejsze tarasy i wcięcia to nie dzieło natury, a prehistoryczna inżynieria.
Walka z czasem o zachowanie dziedzictwa
Miejsce to jest częścią Krzemionkowskiego Regionu Pradziejowego Górnictwa Krzemienia Pasiastego, który w 2019 roku trafił na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Sam kompleks w Krzemionkach, odkryty sto lat temu, z tysiącami szybów górniczych, jest unikatem w skali świata. Status ten nie uchronił jednak Gawrońca przed postępującą degradacją. Porównanie danych z ostatniej dekady pokazuje jasno i wyraźnie: powierzchnia niszczeje zarówno na skutek erozji, jak i działalności rolniczej. Artur Jedynak z zespołu badawczego zauważa pilną potrzebę działań:
Niezbędne jest opracowanie dedykowanego stanowisku planu ochrony, który będzie uwzględniał jego odmienną (osadniczą) specyfikę, odróżniającą je od pozostałych, górniczych komponentów – podkreśla
Czytaj też: Skalne miasto w Petrze skrywa wyrafinowany system wodny. To genialna technologia sprzed dwóch tysiącleci
Nie da się ukryć, iż neolityczni specjaliści wykazywali się sporą pomysłowością. Wydobywali krzemień z głębokości sięgających dziewięciu metrów, stosując zaawansowane jak na tamte czasy metody komorowe. To dowód na ich wysoki poziom organizacji. Naukowcy są ostrożni w ferowaniu ostatecznych wniosków. Mimo imponującego zagęszczenia śladów, badania geofizyczne nie pokazały jeszcze wyraźnego układu zabudowy, w której mieszkali ówcześni rzemieślnicy. To oznacza, że dopiero kolejne etapy prac mogą odsłonić pełniejszy obraz życia społeczności, która przez wieki kształtowała to wyjątkowe wzgórze.