Przypadkowe odkrycie w wykonaniu hydraulika remontującego starą willę
Do zdarzenia doszło w dzielnicy Penzing, gdzie miał miejsce remont piwnicy w starej willi. Wspomniany hydraulik zauważył coś, co wcześniej zignorowali inni pracownicy. Z betonu wystawał kawałek liny lub przewodu. Początkowo wyglądało to jak nic szczególnego, być może pozostałość po dawnych instalacjach. Jednak mężczyzna postanowił sprawdzić, dokąd prowadzi.
Czytaj też: Skąd się wziął Całun Turyński? Analizy DNA ujawniają jego zaskakująco odległe źródło
Gdy próbował wyciągnąć linę, szybko okazało się, że jest ona solidnie zakotwiczona w podłożu. To wzbudziło jego ciekawość. Sięgnął po narzędzia i zaczął rozkuwać betonową posadzkę. Po pewnym czasie natrafił na coś twardego: metalową skrzynię ukrytą głęboko pod powierzchnią podłogi. Skrzynia była zardzewiała i wyglądała na bardzo starą, jakby ktoś celowo ukrył ją tam wiele lat wcześniej.
Kiedy udało się ją otworzyć, oczom robotnika ukazał się widok, który trudno sobie wyobrazić. W środku znajdowały się dziesiątki kilogramów złotych monet. Szacuje się, że było ich około 30 kilogramów. Każda z monet była wybita z wizerunkiem Wolfganga Amadeusza Mozarta, co pozwoliło ekspertom datować skarb na okres sprzed II wojny światowej.
Złote monety o wartości kilku milionów złotych
Wartość znaleziska oszacowano na około 2,4 miliona dolarów, czyli równowartość kilku milionów złotych. Pojawiły się przypuszczenia, jakoby skarb został ukryty w czasie wojny przez zamożnego właściciela, który chciał uchronić swój majątek przed konfiskatą lub grabieżą. Do dziś nie wiadomo, kto dokładnie zakopał skrzynię ani dlaczego nigdy po nią nie wrócił.
Co ciekawe, odkrycie to mogło w ogóle nie dojść do skutku. Kilka dni wcześniej inny pracownik zauważył tę samą linę, lecz nie przywiązał do niej większej wagi i zignorował znalezisko. Dopiero dociekliwość hydraulika doprowadziła do odkrycia skarbu. Historia ma również swój prawny wymiar. Zgodnie z austriackimi przepisami, takie znaleziska są dzielone pomiędzy właściciela nieruchomości a osobę, która dokonała odkrycia. Oznacza to, że robotnik mógł liczyć nawet na połowę wartości skarbu, co nagle uczyniło go milionerem.
Nie jest niczym nowym, że ludzie – często przypadkowo – znajdują różnego rodzaju skarby, od średniowiecznych monet po wojenne depozyty. Historia z Wiednia jest jednak dość wyjątkowa, ze względu na wartość znaleziska oraz fakt, iż jego autor mógł otrzymać sporą nagrodę pieniężną. A wszystko to w środku dużego miasta, pod warstwą betonu starego budynku. Co ciekawe, hydraulik zbliżał się do emerytury, dlatego taki zastrzyk środków z pewnością umilił mu dalsze życie.
