Jakby ktoś wymazał miliard lat historii Ziemi. Geolodzy rozpracowują Wielką niezgodność

Naukowcy od dawna mierzą się z jedną z największych geologicznych zagadek. Chodzi o tzw. Wielką niezgodność, będącą ogromną luką sięgającą nawet miliarda lat w zapisie geologicznym Ziemi. Ta przerwa oznacza, że w skałach nie zachowały się praktycznie żadne dowody na ogromną część historii naszej planety między końcem ery prekambru a początkiem kambru, kiedy to pojawiły się pierwsze skomplikowane formy życia.
Jakby ktoś wymazał miliard lat historii Ziemi. Geolodzy rozpracowują Wielką niezgodność

Wielka debata na temat Wielkiej niezgodności

Wielka niezgodność została po raz pierwszy zidentyfikowana w obrębie Wielkiego Kanionu Kolorado jako styk bardzo starych skał metamorficznych i magmowych z dużo młodszymi osadami, bez warstw pośrednich, które normalnie odzwierciedlałyby procesy zachodzące na przestrzeni setek milionów lat. Z czasem okazało się, iż to zjawisko występuje w wielu regionach świata i stanowi przedmiot intensywnej debaty naukowej o jego przyczynach.

Czytaj też: Misja na Antarktydzie ujawniła procesy zachodzące wysoko nad lodem. To ewenement na skalę światową

Nowe badanie międzynarodowego zespołu analizuje szczegółowo termochronologię oraz datowanie skał bazowych w północnych Chinach, łącząc je z podobnymi danymi z innych części świata. Analizy radiometryczne i modelowanie historii termicznej tych skał sugerują, jakoby najintensywniejsza erozja prowadząca do Wielkiej Nieciągłości miała miejsce znacznie wcześniej niż uważano, między 2,1 a 1,6 miliarda lat temu, w czasie formowania się superkontynentu Kolumbia. To sugeruje, iż głównym motorem napędowym była długotrwała aktywność tektoniczna związana z cyklami superkontynentów, a nie wyłącznie efekt lodowców w okresie tzw. Ziemi-śnieżki.

Tradycyjne hipotezy zakładały, że ogromna erozja pod Wielką niezgodnością mogła wynikać z globalnych zlodowaceń podczas późnego neoproterozoiku, kiedy to cała planeta była pokryta lodem. Zgodnie z tym scenariuszem, potężne lodowce miałyby zdzierać skały i usuwać je, co pozostawiło pustkę w zapisie geologicznym. Jednak wiele dowodów z badań terenowych wskazuje, iż ten mechanizm nie był wystarczająco silny i szeroko rozprzestrzeniony, by wytłumaczyć obserwowane tempo i rozmiar erozji, szczególnie w obszarach oddalonych od dawnych granic płyt tektonicznych.

To nie zlodowacenia odegrały najważniejszą rolę?

Nowa praca podkreśla, że choć epizody zlodowaceń, takie jak Ziemia-śnieżka, prawdopodobnie miały udział w wtórnej erozji i modelowaniu powierzchni terenu, główny rytm procesu był zdeterminowany przez siły tektoniczne: konwergencję i kolizję litosferycznych bloków, które odsłoniły dawne skały głębinowe. Ten proces trwał setki milionów lat i zaczął się znacznie wcześniej niż glacjały neoproterozoiczne, co przesuwa punkt kulminacyjny wydarzenia głęboko w dzieje Ziemi.

Czytaj też: Wzrost poziomu morza to przy tym pestka. Badania ujawniły jeszcze większy problem

Nowe ustalenia pomagają więc wyjaśnić, dlaczego miliony – a w skali lokalnej nawet miliardy – lat geologicznej historii znikają w warstwach skał: nie zostały one nigdy zachowane, ponieważ zostały w dużej części wyeksponowane i usunięte podczas prekambrio-proterozoicznych cykli tektonicznych związanych z superkontynentami, a nie jedynie przez późniejszy wpływ globalnych zlodowaceń. Oczywiście debata naukowa na temat roli zlodowaceń w kształtowaniu Wielkiej niezgodności nadal trwa, lecz najnowsze wyniki wskazują, iż dominującym czynnikiem były długotrwałe procesy tektoniczne, a nie jednorazowe epizody lodowcowe.

Źródło: Proceedings of the National Academy of Sciences, University of Colorado Boulder

Aleksander KowalA
Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów.