
Nowe narzędzie datowania czy ślepa uliczka?
Donini oparł swoje szacunki na metodzie REM, która polega na porównaniu stopnia zniszczenia kamiennych powierzchni, które teoretycznie pochodzą z tego samego okresu i były wystawione na podobne warunki, lecz ich ekspozycja rozpoczęła się w różnym czasie. Klucz do tej zagadki dało średniowieczne trzęsienie ziemi oraz działalność człowieka z okresu rządów mameluków, kiedy to zdarto zewnętrzną, gładką okładzinę wapienną. To zdarzenie wywołało unikalną sytuację. Niektóre bloki u podstawy konstrukcji były wystawione na działanie wiatru i deszczu od momentu wzniesienia piramidy. Inne, przykryte przez tysiąclecia, odsłonięto dopiero około 700 lat temu. Analizując różnicę w poziomie erozji między tymi powierzchniami, Donini próbował oszacować całkowity czas ich narażenia na czynniki atmosferyczne.
Czytaj też: Kamieniołom w Jerozolimie okazał się portalem do starożytności
Wyniki, delikatnie mówiąc, są intrygujące. Średnia z kilkunastu punktów pomiarowych wokół podstawy sugeruje, iż kamień był poddawany działaniu przyrody przez blisko 25 tysięcy lat. Niektóre pojedyncze odczyty wskazywały nawet na przedział przekraczający 40 tysięcy lat. Na tej podstawie włoski badacz oszacował, że z dużym prawdopodobieństwem piramida mogła powstać między 9 a 36 tysiącleciem p.n.e., z kulminacją w okolicach 20 000 roku p.n.e.
Egiptolodzy podchodzą do nowych ustaleń z rezerwą
Środowisko naukowe przyjęło raport Doniniego z wyraźnym dystansem. Publikacja nie przeszła standardowej procedury recenzyjnej w czasopiśmie archeologicznym, co samo w sobie jest powodem do ostrożności. Głównym zarzutem jest ogromna zmienność tempa erozji, które zależy od czynników często pomijanych w uproszczonym modelu. Klimat w rejonie Gizy na przestrzeni tysiącleci zmieniał się diametralnie. Obszar, który dziś jest jałową pustynią, w przeszłości doświadczał okresów o znacznie większej wilgotności, co musiało przyśpieszać degradację skał. Do tego dochodzą wpływy współczesności: zanieczyszczenie powietrza w aglomeracji kairskiej, wibracje generowane przez miliony turystów oraz okoliczny ruch uliczny.
Sam Donini przyznaje we wstępie do swojej pracy, że REM służy raczej do oszacowania rzędu wielkości, a nie podania precyzyjnej daty, i że jego wnioski wymagają niezależnej weryfikacji. Tradycyjna chronologia, umieszczająca budowę piramidy Cheopsa około 2560 roku p.n.e., opiera się na znacznie szerszym spektrum dowodów. Archeolodzy dysponują zapisami historycznymi, inskrypcjami z imionami faraonów, śladami po narzędziach kamiennych, a nawet datowaniem radiowęglowym fragmentów drewna i węgla drzewnego znalezionych w obrębie kompleksu. Te źródła wzajemnie się uzupełniają, tworząc spójny obraz epoki Starego Państwa.
Co nowa teoria oznacza dla historii ludzkości?
Gdyby założyć, iż Donini ma choć cień racji, najrozsądniejszym wyjaśnieniem wydaje się hipoteza, w myśl której faraon Cheops nie zbudował piramidy od podstaw, a jedynie zrestaurował i przywłaszczył sobie istniejący, znacznie starszy monument. To rodzi oczywiste pytanie: kto i po co wzniósł tak potężną konstrukcję w epoce, którą znamy głównie z prymitywnych narzędzi krzemiennych? Wizja nieznanej, zaawansowanej cywilizacji sprzed kilkudziesięciu tysięcy lat jest kusząca i szybko znalazła oddźwięk w mediach. Trzeba jednak pamiętać o jednej, zasadniczej kwestii. Archeologia nie zna z tamtego okresu żadnych śladów technologii zdolnej do obróbki, transportu i precyzyjnego układania wielotonowych bloków wapienia i granitu.
Czytaj też: Odkryli święte jezioro. To pierwsze takie znalezisko w historii egiptologii
Znajdujemy za to mnóstwo dowodów na koczowniczy tryb życia ówczesnych społeczności. Rozbieżność ta stanowi poważną przeszkodę dla teorii o zaginionej cywilizacji budowniczych. Dalszy postęp w tej sprawie zależy od kilku czynników. Potrzebne są nowe, niezależne pomiary wykonane przez różne zespoły, które uwzględnią pełną historię klimatyczną regionu oraz wpływ czynników antropogenicznych. Dopóki tego nie zrobimy, fascynujące wyliczenia Doniniego pozostaną w sferze spekulacji.