14 godzin między Bangkokiem a Oslo, a ja bez internetu i słuchawek. Bohaterstwo XXI wieku, nieprawdaż? Niekoniecznie chciałbym to powtórzyć, choć oczywiście nie ma co robić tragedii z powodu braku dostępu do internetu. Ale skoro technologia się rozwija i dziś możemy przeglądać TikToka nawet w środku amazońskiej dżungli, to wypadałoby, żeby taka możliwość pojawiła się również na pokładach samolotów. I tak właśnie się stanie w przypadku Wizz Air.
Czytaj też: Cisza stała się nowym luksusem. Hotele kuszą teraz świętym spokojem
Węgierska linia lotnicza ogłosiła bowiem strategiczne partnerstwo ze Starlink, satelitarną usługą internetową należącą do SpaceX. W ramach współpracy przewoźnik planuje wprowadzenie szybkiego internetu pokładowego w całej swojej flocie już od 2027 roku. To pierwszy taki przypadek, wszak żadna inna europejska linia z segmentu ultra low-cost nie podjęła się jeszcze wdrożenia technologii satelitarnej. Oczywiście takie opcje były dostępne w przypadku większych, droższych przewoźników.
Wizz Air reklamuje swój najnowszy krok jako początek końca ery trybu samolotowego. Linia przekonuje, że pasażerowie coraz częściej oczekują stałego dostępu do internetu niezależnie od miejsca, w którym się znajdują, a możliwość pozostawania online podczas lotu przestaje być luksusowym dodatkiem i staje się standardem podróżowania.
Dostęp do internetu na pokładzie samolotów należących do Wizz Air będzie możliwy od 2027 roku
Według planów przewoźnika instalacja systemu rozpocznie się w 2027 roku. Wizz Air zamierza wyposażyć w technologię Starlink wszystkie samoloty nowej generacji znajdujące się we flocie. Dzięki wykorzystaniu tysięcy satelitów znajdujących się na niskiej orbicie okołoziemskiej pasażerowie mają otrzymać dostęp do internetu o znacznie wyższych prędkościach i niższych opóźnieniach niż w przypadku tradycyjnych systemów pokładowych.
Przedstawiciele linii podkreślają, iż filozofia taniego latania zawsze polegała na udostępnianiu usług jak największej liczbie osób. Teraz podobne podejście ma zostać zastosowane do łączności internetowej. Wizz Air argumentuje, że pasażerowie nie powinni wybierać między niską ceną biletu a możliwością pozostawania w kontakcie z rodziną, pracą czy rozrywką podczas podróży.
Czytaj też: Polski wynalazek kładzie Hyperloop na łopatki. System kolejowy od Nevomo odniósł wielki sukces
Decyzja przewoźnika jest szczególnie interesująca z uwagi na fakt, że wielu konkurentów z segmentu tanich linii lotniczych nadal podchodzi do technologii satelitarnego internetu z dużą ostrożnością. Jak wskazują branżowe analizy, główną przeszkodą pozostają koszty wdrożenia i utrzymania usługi. W efekcie takie linie jak Ryanair czy easyJet nie zdecydowały się jeszcze na podobny krok, obawiając się wpływu inwestycji na rentowność modelu biznesowego opartego na bardzo niskich cenach biletów.
Wizz Air nie ujawnił szczegółów finansowych umowy zawartej ze Starlink ani nie poinformował, czy dostęp do internetu będzie bezpłatny dla wszystkich pasażerów. Na rynku lotniczym można jednak zaobserwować rosnącą popularność modelu darmowego Wi-Fi finansowanego przez programy lojalnościowe, reklamodawców lub inne źródła przychodów. Podobne rozwiązania wdrażają już inni przewoźnicy współpracujący ze Starlink. W związku z tym niewykluczone, że usługa będzie darmowa, choć trudno mi uwierzyć, by Węgrzy nie spróbowali zarobić nieco kasy na tego rodzaju dodatkowych atrakcjach.
