Wśród nich znalazły się złote monety, biżuteria, zegarki, srebrne elementy zastawy stołowej, fragmenty świeczników, dolary, ruble oraz przedmioty związane z kulturą żydowską. Badacze przypuszczają, że kosztowności trafiły do tamtejszej skrytki w związku z wydarzeniami II wojny światowej, choć dokładna historia depozytu pozostaje zagadką.
Odkrycia miały miejsce między 22 a 25 kwietnia, podczas badań archeologicznych poprzedzających budowę nowych miejskich kamienic. Początkowo archeolodzy natrafili na pojedyncze sztućce. Z czasem okazało się jednak, że pod ziemią znajduje się znacznie większy zbiór. Do tej pory uczeni zidentyfikowali 355 artefaktów oraz 15 zespołów zabytków. Po zakończeniu prac konserwatorskich liczba wyodrębnionych obiektów może wzrosnąć do około 400.
Czytaj też:Archeolodzy odkryli zaginioną rzymską osadę. W tle znalazł się tajemniczy pożar
Uwagę badaczy przykuł sposób ukrycia skarbu. Część srebrnych przedmiotów, w tym elementy zastawy stołowej, znajdowała się wewnątrz kamionkowej rury kanalizacyjnej. Pozostałe kosztowności zakopano w ziemi w zawiniątku wykonanym z tkaniny. Niektóre przedmioty zostały wcześniej celowo pocięte. Archeolodzy nie wiedzą jeszcze, dlaczego ktoś zdecydował się na taki sposób przygotowania depozytu.
Wśród znalezisk znajdują się również złote monety, w tym pięcio- i dziesięciorublówki, a także zagraniczne pieniądze. Oprócz kosztowności zachowały się dokumenty i papierowe zapiski, których treść jak na razie pozostaje tajemnicą. Szczególne znaczenie mają przedmioty związane z kulturą żydowską. Wskazują one na wielokulturowy charakter dawnego Włocławka i mogą pomóc w odtworzeniu historii mieszkańców miasta z pierwszej połowy XX wieku.
Jednym z najbardziej zagadkowych obiektów wydaje się złoty pierścionek. W jego wnętrzu archeolodzy znaleźli niewielkie papierowe zawiniątko. Nie wiadomo jeszcze, co znajduje się na zapisanej kartce. Może to być nazwisko, data, wiadomość albo inna informacja dotycząca właściciela przedmiotu. Odczytanie papieru będzie możliwe dopiero po przeprowadzeniu odpowiednich prac konserwatorskich. Badacze liczą, iż właśnie ta niewielka kartka pomoże ustalić, kto był właścicielem części kosztowności i dlaczego zostały one ukryte.
Na obecnym etapie archeolodzy ostrożnie wiążą depozyt z okresem II wojny światowej. Nie udało się jednak ustalić, kto dokładnie ukrył przedmioty ani dlaczego nigdy po nie nie wrócił. Na niektórych sztućcach znajdują się inicjały, lecz dotychczas nie pozwoliły one jednoznacznie zidentyfikować właścicieli. Badania będą więc musiały objąć zarówno przedmioty, jak i archiwalne dokumenty dotyczące mieszkańców i zabudowy tej części Włocławka.
Czytaj też:Tajemnicze kamienne kręgi wysoko w Andach frapują uczonych. Jakie było ich przeznaczenie?
Co istotne, skarb nie jest jedynym ważnym odkryciem dokonanym podczas prac przy ulicy Tumskiej. Archeolodzy natknęli się również na około 40 obiektów późnośredniowiecznych, w tym drewniane studnie, naczynia klepkowe czy pozostałości konstrukcji, która wydaje się furtą w dawnym wale. Badania dendrochronologiczne ujawniły, że drewno wykorzystane do budowy niektórych studni zostało ścięte około 1366 i 1399 roku. Znaleziono także drewniane dreny datowane na okres po 1525 roku.
Na razie nie wiadomo, ile dokładnie wart jest odnaleziony skarb. Przedmioty wymagają specjalistycznego oczyszczenia, konserwacji i szczegółowych badań, dlatego archeolodzy nie podają nawet orientacyjnej wartości całego depozytu. Prace konserwatorskie i badawcze mają potrwać do stycznia 2028 roku. Dopiero po ich zakończeniu będzie można dokładniej określić wiek, pochodzenie oraz wartość poszczególnych obiektów.
Źródło: DD Włocławek
