Wszystko za sprawą wraku spoczywającego u wybrzeży tureckiego Adrasanu. Wśród zawartości zatopionego statku znajdują się tysiące ceramicznych naczyń, przy czym do katastrofy doszło zdaniem badaczy około 2100 lat temu. Wśród znalezisk znajdują się talerze, misy i tace w 122 różnych formach oraz rozmiarach. Szczególne znaczenie odkrycia wiąże się jednak z ich pochodzeniem: tu do akcji wkracza wspomniane Rhosus.
Czytaj też: Archeolodzy odkryli setki nieznanych petroglifów. Nawet współcześnie trudno dostać się do tej części Rosji
Działania badaczy są utrudnione ze względu na sporą głębokość, na jakiej znajduje się wrak. Mówimy o pułapie wynoszącym od 42 do 55 metrów. Ze względu na tamtejsze warunki archeolodzy korzystają również z systemów robotycznych wspierających eksplorację stanowiska.
Skala odkrycia jest wyjątkowa. Podczas pierwszego sezonu badań w ubiegłym roku archeolodzy odzyskali 6511 zachowanych w całości ceramicznych przedmiotów, które trafiły do Muzeum w Antalyi. Kolejne tysiące fragmentów przekazano do laboratorium konserwacji i restauracji Uniwersytetu Akdeniz w Kemer. Najnowsze ustalenia sugerują, iż wśród ładunku można wyróżnić aż 122 formy i rozmiary naczyń.
Ładunek statku nie był przypadkowym zbiorem przedmiotów. Znajdowały się w nim między innymi talerze przeznaczone do podawania orzechów, misy na zupę, naczynia do serwowania ryb oraz tace. Według tureckiego Ministerstwa Kultury i Turystyki główną część ceramiki stanowiły wyroby związane z ośrodkiem Rhosus, łączonym z dzisiejszym Arsuz w prowincji Hatay. Był to ważny punkt produkcji i handlu ceramiką wschodniej części Morza Śródziemnego.
Niektóre z tych wyrobów miały trafiać na rynki rzymskie. Na pierwszy plan wysuwa się w tym kontekście list Cycerona do jego przyjaciela Tytusa Pomponiusza Attyka, napisany około 50 roku p.n.e. Rzymski polityk wspomina w nim o zamówieniu naczyń z Rhosus, określanych jako Rhosica vasa. Samo powiązanie naczyń z wraku z przedmiotami, o których pisał Cyceron, pozostaje przedmiotem badań, lecz odkrycie dostarcza archeologom materialnego świadectwa funkcjonowania sieci handlowej, którą wcześniej można było śledzić między innymi za pomocą źródeł pisanych.
Czytaj też: Zagadka z jeziora Mezzano. Poszukiwacze odnaleźli oręż z epoki brązu
Warto zarazem zwrócić uwagę na sposób zabezpieczenia ładunku. Ceramiczne naczynia zostały umieszczone w drewnianych skrzyniach, a pomiędzy poszczególnymi elementami znajdowała się glina. Takie rozwiązanie ograniczało ryzyko uszkodzenia naczyń podczas transportu morskiego. Paradoksalnie właśnie ten sposób pakowania pomógł zachować znaczną część ładunku po zatonięciu statku. Dzięki temu archeolodzy mogą dziś analizować zarówno same przedmioty, jak i sposób ich przygotowania do dalekiej podróży.
Wśród znalezisk uczeni wymieniają monety pochodzące z Antiochii i datowane na I wiek p.n.e. Ich obecność, wraz z analizą ceramiki, wskazuje na szerokie powiązania handlowe obejmujące Antiochię, wyspy i wybrzeża Morza Egejskiego, Grecję, a także wybrzeże Italii. Według badaczy statek mógł wyruszyć z rejonu Rhosus i kierować się w stronę Rzymu, gdy podczas sztormu uderzył w płyciznę i zatonął. Tymczasem badania wraku nadal trwają. Kolejne sezony prac mogą dostarczyć informacji zarówno o samym statku, jak i o pochodzeniu oraz przeznaczeniu jego ładunku.
Źródło:X
