Fit&Forma: Jakie błędy w ćwiczeniach najczęściej popełniamy? Jak w domu poprawnie robić brzuszki?

Robert Czech: Najczęściej źle robimy przysiady, przysiady wykroczne, squady oraz ćwiczenia ze sztangą. Jeśli chodzi o brzuszki, to sytuacja troszkę się zmieniła na przestrzeni lat. Obecnie, w trosce o szyję i kręgosłup, podnosi się ciało na tyle, żeby oderwały się łopatki. Należy również pamiętać o tym, aby zachować odstęp pod brodą i nie ciągnąć łokciami, wychodząc do góry. Pełne brzuszki powinny być zarezerwowane dla osób wyćwiczonych, które są w stanie utrzymać swoje ciało tak, aby płynnie przejść do pozycji siedzącej i nie uderzać plecami o ziemię przy opuszczaniu ciała.

F&F: Co z pompkami i przysiadami?

R.C.: W pompkach nic się nie zmieniło, może poza tym, że tzw. pompki damskie, w podporze na kolanach, polecane są także mężczyznom, bo wbrew pozorom wcale nie są takie proste i mniej obciąża-ją odcinek lędźwiowy kręgosłupa. Jeśli zaś chodzi o przysiady, w treningach rekreacyjnych zalecane jest robienie przysiadów do kąta prostego. Pełne przysiady ze sztangą dobrze sprawdzają się w sporcie wyczynowym, który coraz częściej wchodzi do treningów rekreacyjnych.

F&F: Przykładem takiego mariażu jest crossfit?

R.C.: Tak, crossfit to bardzo intensywny trening w mocniejszej formie, z dużymi obciążeniami, dla osób, które mają już pojęcie o ruchu, umieją chociaż w pewnym stopniu kontrolować swoje ciało. W treningu pojawiają się m.in. głębokie przysiady ze sztangą, rwania czy podrzuty, tak jak w dyscyplinach olimpijskich. Nie bez powodu do pierwszej setki najlepszych crossfitowców w Stanach Zjednoczonych zaliczają się byli zawodowi sportowcy, lekkoatleci, ciężarowcy czy byli komandosi. Kluczową rolę powinien tutaj odgrywać rozsądny trener, bo bardzo istotną kwestię stanowi skalowanie, czyli dostosowanie intensywności ćwiczeń do możliwości ćwiczących.

F&F: Na co uważać przy wyborze trenera?

R.C.: Obecnie odchodzi się od modelu mocno przypakowanego faceta, który pokazuje jedynie, jak ćwiczyć na przyrządach, a potem siedzi i obserwuje. Trener personalny powinien kompleksowo obsłużyć klienta, pokazać ćwiczenia nie tylko na maszynach, ale także z wolnymi ciężarami, ciężarem własnego ciała. Przygotować takie zestawy ćwiczeń, które pomogą osiągnąć zamierzone cele. Pamiętajmy, że trener nie musi być dietetykiem, masażystą, człowiekiem orkiestrą. Jednak powinien mieć – poza strefą treningową – przynajmniej podstawową wiedzę o żywieniu i odnowie biologicznej. W razie potrzeby byłoby dobrze, gdyby mógł skierować klienta do konkretnych specjalistów (dietetyk, rehabilitant itp.).

Przy wyborze trenera najlepiej bazować na poleceniu i na opiniach, których sporo można znaleźć w sieci. Wielu trenerów nie ma odpowiedniego wykształcenia, niektórzy są po prostu leniwi. Trener powinien się cały czas doszkalać. Ideałem byłaby taka sytuacja, w której właściciele klubów wymagają od swoich pracowników podnoszenia kwalifikacji, bo to poprawia poziom usług świadczonych w klubie.

F&F: Czy w treningach rekreacyjnych trenera może zastąpić YouTube?

R.C.: Plusem filmików zamieszczanych na YouTube jest niewątpliwie poderwanie sporej rzeszy osób do ćwiczeń. Największy problem stanowi jednak to, że nawet jeżeli autor filmu ćwiczy poprawnie, to nie jest w stanie nas poprawić. W domu przeważnie nie ma też dużych luster jak w siłowni, które pomagają korygować postawę. Poza tym tego typu produkcje skierowane są do ogółu, a każdy z nas ma przecież swoje ograniczenia, przeciwwskazania czy po prostu preferencje. Jeśli ktoś szczerze nie znosi jakiegoś ćwiczenia, to nie ma co go nim katować, bo i tak prędzej czy później się podda. Zawsze można znaleźć inne, które będzie mu bardziej odpowiadało. Dobrym pomysłem jest na przykład wplatanie elementów z dyscypliny sportu, którą klient lubi.

F&F: Najpierw masa, potem rzeźba?

R.C.: Różnie to wychodzi, bo każdy z nas ma inną budowę. Wciąż jest sporo osób, którym zależy tylko na masie, ale w porównaniu z tym, co było jeszcze kilka lat temu, ta liczba bardzo się zmniejszyła. Na skutek ogólnych trendów panowie coraz częściej chcą być wyrzeźbieni, a nie tylko duzi. Chyba że kogoś faktycznie interesuje kulturystyka i startowanie w zawodach.