Zacznijmy od tego, że El Hierro zamieszkuje około 11 tysięcy osób. W przeciwieństwie do znacznie bardziej znanych wysp archipelagu, takich jak Teneryfa czy Gran Canaria, nie znajdziemy tam rozległych kompleksów hotelowychani tłumów turystów. Na wyspę nie docierają również bezpośrednie loty międzynarodowe, co w praktyce ogranicza skalę ruchu turystycznego. Dla lokalnych władz nie jest to jednak problem, lecz element długofalowej strategii rozwoju.
Czytaj też:Przewoźnicy płaczą, a pasażerowie otwierają szampany. Wielkie zmiany w lotach!
W ostatnich latach mieszkańcy wielu popularnych destynacji turystycznych w Hiszpanii protestowali przeciwko skutkom masowej turystyki. Rosnące ceny nieruchomości, i przeciążona infrastruktura irytują niemal każdego – choć najmniej zapewne tych, którzy żyją z turystyki. Dochodzi do tego presja na środowisko naturalne. Na szczęście El Hierro postanowiło uniknąć podobnego scenariusza, rozwijając ofertę skierowaną przede wszystkim do osób poszukujących kontaktu z naturą i autentycznych doświadczeń.
Już od wielu lat wyspa realizuje ambitny plan osiągnięcia pełnej samowystarczalności energetycznej. Kluczową rolę odgrywa w tym kontekście instalacja Gorona del Viento, łącząca energetykę wiatrową i wodną. System pozwala magazynować nadwyżki energii produkowanej przez turbiny wiatrowe, a następnie wykorzystywać je w okresach zwiększonego zapotrzebowania. Dzięki temu El Hierro stało się jednym z najbardziej zaawansowanych na świecie przykładów wykorzystania odnawialnych źródeł energii na wyspach.
Władze lokalne podkreślają, że celem nie jest jedynie ograniczenie emisji dwutlenku węgla. Projekt ma również wzmacniać niezależność energetyczną regionu i zmniejszać uzależnienie od paliw kopalnych. Według dostępnych danych energia pochodząca z wiatru i wody pozwoliła już przez tysiące godzin całkowicie zaspokajać potrzeby energetyczne mieszkańców bez konieczności korzystania z konwencjonalnych źródeł energii.
Ekologiczne podejście widoczne jest nawet w rolnictwie. El Hierro od lat rozwija produkcję organiczną i należy do liderów Wysp Kanaryjskich pod względem powierzchni certyfikowanych upraw ekologicznych. Na wyspie promowane są również rozwiązania związane z gospodarką o obiegu zamkniętym i ograniczaniem odpadów, a także wykorzystaniem lokalnych zasobów.
Czytaj też:Nowe oszustwo czeka na turystów. Na to trzeba uważać przy rezerwacji hotelu
Ale co tam robić, gdy jesteśmy turystami? Naturalne walory wyspy przyciągają przede wszystkim miłośników aktywnego wypoczynku. El Hierro słynie z wulkanicznych krajobrazów, stromych klifów, lasów wawrzynowych i naturalnych basenów utworzonych przez lawę. Dużą popularnością cieszą się tamtejsze miejsca do nurkowania. Krystalicznie czyste wody otaczające wyspę robią ogromne wrażenie, podobnie zresztą jak podwodne formacje wulkaniczne i bogactwo życia morskiego. W efekcie El Hierro od lat znajduje się na mapie najciekawszych europejskich kierunków dla nurków.
Choć liczba odwiedzających rośnie, lokalne społeczności starają się zachować równowagę pomiędzy rozwojem gospodarczym a ochroną środowiska. W przeciwieństwie do wielu regionów uzależnionych od masowej turystyki, El Hierro promuje model oparty na mniejszej liczbie gości, którzy pozostają na wyspie dłużej i korzystają z lokalnych usług. Dzięki temu większa część przychodów trafia bezpośrednio do mieszkańców, a presja na infrastrukturę pozostaje ograniczona. Tylko czy podobne strategie można jeszcze wdrożyć tam, gdzie turystyka już dawno wymknęła się spod kontroli.
Źródło: CNN Travel
