Choroba zwana bakteryjną plamistością pieczarek okazuje się związana z szeroką grupą złożoną z wielu gatunków bakterii. W efekcie dochodzi do pojawiania się brązowych lub żółtych przebarwień na grzybach i obniżenia jakości plonów, a także skrócenia ich trwałości. Co szczególnie kłopotliwe, objawy nie zawsze są widoczne od razu. W niektórych przypadkach przebarwienia pojawiają się dopiero wtedy, gdy pieczarki trafią już do sklepów, a nawet do domów konsumentów.
Czytaj też: Naukowcy zajrzeli do największego banku nasion na Ziemi i mają dla nas fatalne wieści
Przez lata świat nauki zakładał, iż za chorobę odpowiada przede wszystkim jeden konkretny patogen. Rzeczywistość jest zgoła odmienna, o czym przekonali się naukowcy, którzy połączyli klasyczne metody laboratoryjne z sekwencjonowaniem DNA oraz analizą chemiczną. Dzięki temu udało im się dokładniej sprawdzić, jakie mikroorganizmy występują na chorych grzybach. Łącznie zidentyfikowali co najmniej 17 gatunków bakterii powiązanych z rozwojem bakteryjnej plamistości.
Dwa gatunki bakterii, które już wcześniej zaliczały się do grona głównych sprawców choroby, rzeczywiście odgrywały istotną rolę. Pozostałe nie były jednak łączone ze sprawą. Nowa ocena sytuacji wyjaśnia, dlaczego walka z bakteryjną plamistością od lat przynosi nieprzewidywalne rezultaty. Jeżeli w rozwoju choroby uczestniczy wiele różnych bakterii, metoda skuteczna przeciwko jednemu patogenowi może nie wystarczyć do zatrzymania całego procesu. Z tego powodu hodowcy mogą mieć trudności zarówno z przewidywaniem pojawienia się choroby, jak i z jej skutecznym kontrolowaniem.
Problem jest szczególnie istotny ze względu na warunki, w jakich uprawia się pieczarki. W zamkniętych pomieszczeniach panują zazwyczaj wysokie temperatury i wilgotność. Takie okoliczności sprzyjają rozwojowi mikroorganizmów, przez co różne gatunki bakterii mogą współistnieć i wpływać na siebie nawzajem, tworząc znacznie bardziej skomplikowany układ niż można było zakładać.
Czytaj też: Życie rozwija się tam, jak na obcej planecie. Badania ujawniły nieznane obszary różnorodności
Naukowcy nie zamierzają jednak poprzestać na identyfikacji sprawców. Kolejnym etapem badań będzie opracowanie skuteczniejszych i bardziej przyjaznych środowisku metod ochrony upraw. Zespół badawczy analizuje między innymi możliwość wykorzystania olejków eterycznych pochodzenia roślinnego czy pożytecznych mikroorganizmów. Celem jest stworzenie metod, które pozwolą ograniczyć straty bez konieczności polegania wyłącznie na tradycyjnych środkach chemicznych. Lepsze poznanie całej społeczności bakterii związanej z chorobą może również umożliwić opracowanie dokładniejszych testów diagnostycznych.
Źródło: Microbiological Research
