Zagadkowy przedmiot sprzed 2500 lat znaleziony pod Jarosławiem. Archeolodzy mają teorię co do jego przeznaczenia

Przedmiot, który przez lata leżał w magazynie muzealnym, uważany za coś zupełnie zwyczajnego, nagle okazuje się sensacją. Taka właśnie historia rozegrała się niedawno na krajowym podwórku, a wszystko za sprawą niewielkiego glinianego fragmentu znalezionego kilkanaście lat temu koło Jarosławia. Dopiero teraz badacze ogłosili, że pojawiła się teoria dotycząca jego przeznaczenia.
Zagadkowy przedmiot sprzed 2500 lat znaleziony pod Jarosławiem. Archeolodzy mają teorię co do jego przeznaczenia

Tajemniczy artefakt z Nienowic

Cała historia zaczęła się przy okazji rutynowych wykopalisk przed budową autostrady A4. W miejscowości Nienowice archeolodzy natrafili na ślady osady zamieszkanej między VI a III-II wiekiem p.n.e. Wśród wielu znalezisk był też niewielki, uszkodzony gliniany przedmiot. Przez lata klasyfikowano go jako fragment figurki zwierzęcej charakterystycznej dla germańskich plemion zamieszkujących te tereny.

Czytaj też: Władca Celtów z Niemiec. Ten królewski grób powstał w V wieku p.n.e.

Przełom nastąpił, gdy artefaktem zainteresował się dr Marcin Burghardt z Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich. Zwrócił uwagę na jego specyficzną budowę: płaską, zdobioną podstawę o wymiarach 4,2 na 3,7 cm oraz wyraźnie uformowany uchwyt. To skojarzyło mu się z zupełnie innym typem zabytków, tzw. pintaderami, znanymi przede wszystkim z terenów Wielkiej Niziny Węgierskiej, związanych z kulturą Vekerzug. Jak czytamy na łamach portalu Nauka w Polsce, eksperci mogą mieć w swoich rękach pierwszy stempel do barwienia tkanin znaleziony na ziemiach polskich.

Zastosowanie pintadery: od kosmetyków po magiczne rytuały

Do czego służył taki stempel? Kontekst znalezisk z Węgier jest tutaj bardzo sugestywny. Pintadery często trafiały do grobów kobiet, leżąc obok pojemników na kosmetyki, barwników i przyborów. Wszystko wskazuje na to, iż były częścią prehistorycznego zestawu toaletowego. Służyły prawdopodobnie do ozdabiania ciała lub – co bardziej prawdopodobne w tym przypadku – tkanin. Stempel z Nienowic ma negatywowy wzór, co oznacza, że nie odciskano nim bezpośredniego rysunku. Najprawdopodobniej najpierw nanoszono na materiał wosk lub żywicę właśnie za jego pomocą, a następnie całość barwiono.

fot. Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich

Miejsca pokryte substancją nie przyjmowały koloru, pozostawiając jasny, geometryczny ornament z kółek i trójkątów. Ta technika, zwana barwieniem rezerważowym, jest prekursorem dzisiejszego batiku i wymagała niemałej wiedzy. Znaczenie samych wzorów pozostaje otwartą kwestią. Mogły być zwykłą dekoracją, ale w świecie naszych przodków nic nie było do końca zwyczajne. Granica między modą a magią była bardzo cienka. Geometryczne symbole mogły chronić, oznaczać przynależność plemienną lub podkreślać status społeczny.

Nienowice jako brama do Europy

Pintadera nie jest jedynym egzotycznym znaleziskiem z tej osady. To dopiero element większej układanki. Archeolodzy odkryli tam również żółte paciorki ze szkła, charakterystyczne przęśliki oraz – co jest niezwykle ważne – jedne z najstarszych na naszych ziemiach naczyń wykonanych na kole garncarskim. Osada w Nienowicach była zamieszkiwana od VI do III-II wieku p.n.e., a wszystkie te przedmioty silnie wskazują na kontakty z tą samą kulturą Vekerzug z Węgier.

Czytaj też: Naukowcy odkryli sekret Misteriów eleuzyjskich. Za ten starożytny rytuał karano śmiercią

To pokazuje, iż region jarosławski był ważnym węzłem komunikacyjnym już w epoce żelaza. Kilkaset kilometrów dzielących Podkarpacie od Wielkiej Niziny Węgierskiej to w tamtych czasach dystans wymagający tygodni podróży. Mimo to idee, technologie i przedmioty jakoś się przemieszczały. Czy przez handel, migracje, czy wymianę sąsiedzką? Trudno dziś odpowiedzieć na to pytanie. Faktem jest, że lokalne społeczności nie żyły w izolacji, lecz były częścią szerszej, europejskiej sieci kontaktów.

Aleksander KowalA
Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów.