
Tajemniczy artefakt z Nienowic
Cała historia zaczęła się przy okazji rutynowych wykopalisk przed budową autostrady A4. W miejscowości Nienowice archeolodzy natrafili na ślady osady zamieszkanej między VI a III-II wiekiem p.n.e. Wśród wielu znalezisk był też niewielki, uszkodzony gliniany przedmiot. Przez lata klasyfikowano go jako fragment figurki zwierzęcej charakterystycznej dla germańskich plemion zamieszkujących te tereny.
Czytaj też: Władca Celtów z Niemiec. Ten królewski grób powstał w V wieku p.n.e.
Przełom nastąpił, gdy artefaktem zainteresował się dr Marcin Burghardt z Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich. Zwrócił uwagę na jego specyficzną budowę: płaską, zdobioną podstawę o wymiarach 4,2 na 3,7 cm oraz wyraźnie uformowany uchwyt. To skojarzyło mu się z zupełnie innym typem zabytków, tzw. pintaderami, znanymi przede wszystkim z terenów Wielkiej Niziny Węgierskiej, związanych z kulturą Vekerzug. Jak czytamy na łamach portalu Nauka w Polsce, eksperci mogą mieć w swoich rękach pierwszy stempel do barwienia tkanin znaleziony na ziemiach polskich.
Zastosowanie pintadery: od kosmetyków po magiczne rytuały
Do czego służył taki stempel? Kontekst znalezisk z Węgier jest tutaj bardzo sugestywny. Pintadery często trafiały do grobów kobiet, leżąc obok pojemników na kosmetyki, barwników i przyborów. Wszystko wskazuje na to, iż były częścią prehistorycznego zestawu toaletowego. Służyły prawdopodobnie do ozdabiania ciała lub – co bardziej prawdopodobne w tym przypadku – tkanin. Stempel z Nienowic ma negatywowy wzór, co oznacza, że nie odciskano nim bezpośredniego rysunku. Najprawdopodobniej najpierw nanoszono na materiał wosk lub żywicę właśnie za jego pomocą, a następnie całość barwiono.
Miejsca pokryte substancją nie przyjmowały koloru, pozostawiając jasny, geometryczny ornament z kółek i trójkątów. Ta technika, zwana barwieniem rezerważowym, jest prekursorem dzisiejszego batiku i wymagała niemałej wiedzy. Znaczenie samych wzorów pozostaje otwartą kwestią. Mogły być zwykłą dekoracją, ale w świecie naszych przodków nic nie było do końca zwyczajne. Granica między modą a magią była bardzo cienka. Geometryczne symbole mogły chronić, oznaczać przynależność plemienną lub podkreślać status społeczny.
Nienowice jako brama do Europy
Pintadera nie jest jedynym egzotycznym znaleziskiem z tej osady. To dopiero element większej układanki. Archeolodzy odkryli tam również żółte paciorki ze szkła, charakterystyczne przęśliki oraz – co jest niezwykle ważne – jedne z najstarszych na naszych ziemiach naczyń wykonanych na kole garncarskim. Osada w Nienowicach była zamieszkiwana od VI do III-II wieku p.n.e., a wszystkie te przedmioty silnie wskazują na kontakty z tą samą kulturą Vekerzug z Węgier.
Czytaj też: Naukowcy odkryli sekret Misteriów eleuzyjskich. Za ten starożytny rytuał karano śmiercią
To pokazuje, iż region jarosławski był ważnym węzłem komunikacyjnym już w epoce żelaza. Kilkaset kilometrów dzielących Podkarpacie od Wielkiej Niziny Węgierskiej to w tamtych czasach dystans wymagający tygodni podróży. Mimo to idee, technologie i przedmioty jakoś się przemieszczały. Czy przez handel, migracje, czy wymianę sąsiedzką? Trudno dziś odpowiedzieć na to pytanie. Faktem jest, że lokalne społeczności nie żyły w izolacji, lecz były częścią szerszej, europejskiej sieci kontaktów.
