Ray-Ban Meta właśnie pojawiły się w ofercie Vision Express w Polsce. Można je przymierzyć w wybranych salonach, a co szczególnie istotne, zamówić również ze szkłami korekcyjnymi. Postanowiłem więc przekonać się na własnej skórze, czy inteligentne okulary rzeczywiście mają szansę stać się częścią naszej codzienności. I szybko też zrozumiałem, że ich największa zaleta wcale nie musi mieć związku z liczbą dostępnych funkcji. Choć ta, oczywiście, jest naprawdę imponująca.
Ray-Bany jak z planu filmowego. Tylko że tym razem… to one mogą nagrywać
Ray-Ban to już marka sama w sobie. Wystarczy spojrzeć na charakterystyczne oprawki, żeby przywołać obrazy z filmów, fotografie gwiazd sprzed kilku dekad czy wakacyjne kadry z włoskiego wybrzeża. Ta estetyka właściwie się nie starzeje i to trzeba Ray-Banowi oddać. Zmieniają się trendy, pojawiają się nowe kształty i kolory, a klasyczne Ray-Bany wciąż nie muszą zabiegać o uwagę.
Właśnie dlatego Ray-Ban Meta są tak dobrym połączeniem nowoczesnych technologii i ponadczasowego stylu. Nie mają futurystycznych wyświetlaczy przed oczami ani wielkiej, ofensywnej wręcz konstrukcji, która od razu zdradzałaby obecność elektroniki. Kiedy przymierzałem je w Vision Express, najpierw oceniałem dokładnie to samo, co w przypadku każdych innych okularów: kształt, proporcje i to, jak układają się na twarzy.



Dopiero później zacząłem przyglądać się detalom. Niewielka kamera, dyskretnie ukryta w oprawkach, pozwala robić zdjęcia i nagrywać filmy z perspektywy osoby, która nosi okulary. Bez trzymania telefonu w dłoni, bez szukania odpowiedniego kadru na ekranie. Wystarczy przycisk lub polecenie głosowe — nie da się być bliżej POV niż z tymi okularami. Od razu pomyślałem o podróżach czy nagraniach z jazdy samochodem. Wyobraźcie sobie spacer uliczkami Florencji, odkrywanie niewielkich kawiarni czy zwiedzanie zabytków, a wszystko nagrane dokładnie z naszej perspektywy. Albo piękny zachód słońca widziany zza kierownicy, który można uwiecznić jednym poleceniem głosowym, bez odrywania rąk od kierownicy, i chwilę później mieć nagranie w galerii na telefonie. Ray-Ban Meta pomagają nam złapać moment, bez konieczności wyciągania telefonu.
Możliwość zachowania takich wspomnień z własnej perspektywy ma w sobie coś niezwykle osobistego. Oczywiście nie zastąpi pięknych fotografii wykonanych aparatem czy smartfonem, ale pozwala rejestrować chwile w zupełnie inny sposób. Trzeba przy tym pamiętać o prywatności osób znajdujących się w kadrze.



Czytaj też: Ray-Bany z AI Meta to łakomy kąsek. Modny gadżet właśnie dostał nowe możliwości
Muzyka, rozmowy i mały asystent ukryty w oprawkach
Równie interesująca jest możliwość słuchania muzyki czy rozmawiania przez telefon bez zakładania słuchawek. Ray-Ban Meta mają głośniki wbudowane w zauszniki, które kierują dźwięk w stronę uszu, pozwalając jednocześnie słyszeć otoczenie. To wygodne rozwiązanie, szczególnie kiedy jesteśmy w ruchu i chcemy pozostać w kontakcie z tym, co dzieje się wokół nas.
Okulary wyposażono również w mikrofony, dzięki czemu można prowadzić rozmowy telefoniczne i korzystać z poleceń głosowych. Nie trzeba przy tym wyciągać smartfona za każdym razem, kiedy ktoś do nas zadzwoni albo zechcemy zmienić odtwarzany utwór. Słuchawki open-ear właśnie straciły dla mnie sens, a możliwość zmiany głośności przez przesuwanie palcem po zauszniku okularów to fantastyczna sprawa — właśnie takie detale składają się na w pełni komfortowe doświadczenie.


Jest też Meta AI, czyli asystent sztucznej inteligencji. Można zadawać mu pytania, wydawać polecenia, a w ramach obsługiwanych funkcji również uzyskiwać informacje o obiektach znajdujących się przed nami. Przydatna sprawa, na przykład podczas wizyty w muzeum — a na pewno dla mnie, bo koneserem tego typu sztuki niestety nie jestem. Trzeba jednak pamiętać, że dostępność poszczególnych możliwości zależy od języka i regionu, więc nie wszystkie funkcje muszą działać w Polsce w taki sam sposób.
Wszystko to składa się na całkiem interesującą wizję urządzenia, które uzupełnia możliwości smartfona, zamiast próbować go zastąpić. Ray-Ban Meta pozwalają wykonywać część codziennych czynności bez sięgania po telefon, a przy tym zachowują wygląd klasycznych okularów. I właśnie to połączenie wydaje mi się w nich najbardziej przekonujące.
Czytaj też: Smart okulary nareszcie mają sensowną funkcję, ale koszt powala na kolana
W Vision Express technologia spotyka się z czymś znacznie ważniejszym — naszym wzrokiem
Podczas przymierzania Ray-Ban Meta w Vision Express wróciłem myślami do kwestii, która przy całym technologicznym zamieszaniu łatwo mogłaby zejść na dalszy plan. Przecież okulary wybieramy przede wszystkim dla siebie. Mają pasować do naszej twarzy, być wygodne i, jeśli potrzebujemy korekcji, zapewniać odpowiednie widzenie. I właśnie tutaj pojawienie się Ray-Ban Meta w Vision Express nabiera szczególnego znaczenia.
Inteligentne okulary można bowiem zamówić również ze szkłami korekcyjnymi. Nie trzeba więc rezygnować ze swoich codziennych okularów, żeby korzystać z aparatu, muzyki czy asystenta głosowego. Wszystkie te możliwości mogą znaleźć się w oprawkach dopasowanych do naszej wady wzroku.



Co ważne, w Vision Express można również wykonać badanie wzroku i skorzystać z pomocy specjalistów przy doborze odpowiednich szkieł. Ja zresztą właśnie tak zrobiłem — wizytę zacząłem od badania wzroku w salonie, a później zamówiłem swoje okulary z receptą, którą dostałem minutę wcześniej od optometrysty. To duże udogodnienie, szczególnie jeśli nie pamiętamy, kiedy ostatnio sprawdzaliśmy wzrok, albo od dłuższego czasu zastanawiamy się nad zmianą okularów.
Sam proces wyboru oprawek też wygląda zupełnie inaczej, kiedy możemy je fizycznie przymierzyć. Zdjęcia w internecie nie pokażą nam, czy okulary dobrze układają się na nosie, jak wyglądają z profilu ani czy odpowiadają proporcjom naszej twarzy. A przecież nawet najpiękniejszy model nie będzie udanym zakupem, jeśli po godzinie noszenia zacznie przeszkadzać. Tutaj jednak też nie mamy się o co martwić, bo w Vision Express jest ponad 50 rodzajów oprawek Ray-Ban Meta. Różne kształty, rozmiary i kolory oprawek — uwierzcie, każdy znajdzie coś dla siebie.






Ostatecznie sam zdecydowałem się na model Mega Wayfarer, przede wszystkim ze względu na jego proporcje. Mam dość dużą głowę, więc znalezienie oprawek, które dobrze leżą i jednocześnie mi się podobają, od zawsze bywało wyzwaniem. To jednocześnie dowód na to, że Ray-Ban Meta naprawdę są dla każdego — bo są też mniejsze warianty albo bardziej ekstrawaganckie awiatory. U mnie wybór padł na czarno-transparentne oprawki, przez które delikatnie prześwituje elektronika ukryta w środku. Kręci mnie takie wzornictwo i do transparentnej technologii mam słabość od zawsze — a tu ma to zaskakująco dużo smaku, bo z jednej strony to klasyczna, charakterystyczna sylwetka Ray-Banów, a z drugiej możliwość podejrzenia technologii, którą zwykle producenci starają się całkowicie ukryć.
Najważniejsze dla mnie jednak jest to, że podczas wizyty w Vision Express w galerii handlowej mogłem spokojnie przyjrzeć się Ray-Ban Meta i ocenić je tak, jak oceniłbym każde inne oprawki. Przymierzyć mnóstwo różnych rodzajów, przejrzeć się w lustrze, zrobić zdjęcie i wysłać do bliskich z prośbą o konsultację i pomoc w dokonaniu dobrego wyboru. To doświadczenie, którego trudno szukać podczas zakupów online. Szczególnie w przypadku produktu, który łączy modę, elektronikę i optykę. To nie jest częste połączenie i lepiej w tym przypadku nie przestrzelić.






Czytaj też: Inteligentne okulary też mogą być eleganckie. Ten model łączy styl z najnowszą technologią
Przyszłość okularów? Być może właśnie na nią czekam
Kiedy zdejmowałem Ray-Ban Meta i odkładałem je na półkę w salonie Vision Express, pomyślałem, że najbardziej intrygujące w nich jest to, jak niewiele trzeba zmienić w dobrze znanym przedmiocie, żeby nadać mu zupełnie nowe możliwości. Nie każdy potrzebuje aparatu w okularach. Nie wszyscy będą chcieli rozmawiać z asystentem AI obecnym na naszym nosie, a dla części osób tradycyjne oprawki pozostaną najlepszym wyborem. I to zupełnie zrozumiałe. Ale trudno nie dostrzec, że sposób, w jaki korzystamy z technologii, powoli się zmienia.
Ray-Ban Meta są tego ciekawym przykładem. Zachowują rozpoznawalny styl marki, a jednocześnie pozwalają wykonywać czynności, które dotychczas wymagały sięgnięcia po telefon czy słuchawki. A dzięki obecności w Vision Express przestają być produktem, który znamy wyłącznie z internetowych prezentacji. Można odwiedzić wybrany salon Vision Express, przymierzyć oprawki, sprawdzić ich dopasowanie, skorzystać z badania wzroku i zamówić szkła korekcyjne dostosowane do swoich potrzeb. Wszystko w miejscu, do którego i tak przychodzimy, kiedy szukamy nowych okularów.





Po tej wizycie jestem przede wszystkim ciekaw, jak Ray-Ban Meta sprawdziłyby się w dłuższym użytkowaniu. Bo o ile aparat, głośniki i sztuczna inteligencja w okularach brzmią świetnie, o tyle dopiero codzienne korzystanie pokazuje, które funkcje faktycznie mają sens. Jedno mogę jednak powiedzieć już teraz — na żywo te okulary robią zdecydowanie lepsze wrażenie niż na zdjęciach. I szczerze? Dawno nie czekałem tak bardzo na nowe okulary czy jakikolwiek kawałek technologii. Demo możliwości tego sprzętu, którego doświadczyłem w salonie, chodzi mi po głowie do dziś. Mam tym samym nadzieję, że Vision Express jak najszybciej zrobi moje szkła.
