Zdarzyło wam się mieć kiedyś wyjątkowo dziwny sen? Albo nie przespać jednej czy dwóch nocy, a potem śnić na jawie? Albo cierpieć na bezsenność z miłości? W każdym z tych przypadków waszym zachowaniem rządziła niepozorna substancja chemiczna zwana melatoniną. Uczeni coraz częściej natykają się na nią, nie tylko badając mózg, ale i inne narządy naszego ciała. Niedobór melatoniny może być przyczyną różnych chorób, ale okazuje się, że jej nadmiar też może nam zaszkodzić – choć jeszcze nie wiemy jak bardzo. „Ten hormon ma bardzo silne działanie, porównywalne nawet ze sterydami. Rzadko kto o tym myśli, prosząc o melatoninę w aptece” – uważa dr George Bentley z University of California w Berkeley.

 

W MÓZGU, OKU I JELICIE

Melatonina jest najbardziej znana jako „hormon ciemności”. Wytwarza ją szyszynka – skupisko komórek wielkości 5–8 mm, położone głęboko w mózgu – otrzymująca sygnały z oczu wskazujące na to, że nadchodzi noc. Gdy melatonina osiągnie odpowiednio wysoki poziom, robimy się senni i udajemy się na
zasłużony odpoczynek. Światło słoneczne hamuje produkcję tego hormonu, więc za dnia możemy funkcjonować poprawnie. Melatonina jest jednym z najważniejszych elementów tego, co nazywamy zegarem biologicznym – to ona „mówi” organizmowi, kiedy jest noc, a kiedy dzień. To nie wyczerpuje sprawy. Ten sam związek chemiczny może być wytwarzany w innych częściach ciała – w szpiku kostnym, jelitach oraz oczach. W tym ostatnim przypadku melatonina powstaje w siatkówce, która odbiera bodźce świetlne sterujące zegarem biologicznym, ale co tam dokładnie robi?