Krystyna Romanowska: Co łączy wszystkich ludzi, którzy chcą zmienić kurs w swoim życiu?

Iwona Majewska-Opiełka: Brak satysfakcji z życia zawodowego. Praca jest ogromną częścią naszego życia i bez względu na to, czy ludzie zdają sobie z tego sprawę, czy nie, wpływa na poziom szczęśliwości naszego życia w ogóle. Jeżeli w tym obszarze nie ma zadowolenia, ludzie szukają zmiany.

Przychodzą do pani i mówią: Chciał(a)bym coś zmienić, ale nie wiem, co?

Najczęściej mówią: szukam swojego powołania, pasji, czegoś, co mnie uszczęśliwi. Ba, chyba mamy do czynienia z epidemią dążenia do szczęścia i samospełnienia, bo ludzie często przesadzają. Wydaje im się, że wymarzona codzienna praca to ciągłe bycie na wysokich (uszczęśliwionych) obrotach, prawie że codzienne bicie w dzwony i nieustanne poczucie radości i adrenaliny. A przecież tak nie jest. Każda praca, każde zajęcie ma swoje ciekawe i nudne aspekty, należy się z tym pogodzić. Także w mojej pracy, chociaż zawsze uwielbiałam to, co robię, są rzeczy, do których wykonania się zmuszam. Mam wrażenie, że z jednej skrajności - traktowania pracy wyłącznie jako sposobu na zarabianie pieniędzy - wpadamy w inną; że nasze zajęcie ma dawać totalne spełnienie. Czasami się nie da. Dlatego zachęcam klientów przychodzących do mnie do przyjrzenia się temu, co jest, co już mają. Często wcale nie trzeba zmieniać pracy, tylko sposób patrzenia na to, co się ma. Zanim zdecydujemy się na totalną zmianę, może należy dostrzec dobre (inne) strony tego, co już mamy. Może podoba ci się zawód, ale akurat nie w tym miejscu pracy. Albo na odwrót - miejsce pracy jest świetne, tyle że nie do końca zajmujesz się tym, co cię pasjonuje.

Czytaj więcej: Impulsem do zmiany może być wszystko: czasem nawet jedno zdanie - mówi Łukasz Milewski, trener motywacyjny

Dlaczego ludzie chcą zmieniać kurs? Bo rodzice zmusili do wyboru niechcianych, ale prestiżowych studiów?

To splot różnych okoliczności. Ale tak, wybory rodziców często leżą u podstaw późniejszych zawodowych rozczarowań wielu ludzi. I tak jest lepiej niż było kiedyś: lata temu, jeżeli zdobyło się wykształcenie pielęgniarskie, było się pielęgniarką już do końca życia. Dzisiaj możliwości przebranżowiania się jest bardzo dużo. Za mało w szkole mówi się dzieciom i młodzieży, jak ważna jest decyzja o tym, co się będzie robiło w przyszłości. I szkoła, i rodzice traktują wybranie zawodu w kategorii biznesu albo tego, co potrzebne jest społeczeństwu. A to absolutne nieporozumienie. Ludzie powinni iść za głosem swojego serca, a nie studiować takie kierunki, których potrzebuje państwo, bo wtedy łatwiej znajdą pracę. Co jest notabene nieprawdą - za jakiś czas sytuacja może się zmienić i tej pracy nie znajdą.

Czy dobrze jest zadawać sobie pytanie: co lubię robić?

- Tak, to bardzo ważne pytanie. Małe dzieci doskonale znają na nie odpowiedź. Ja np. chciałam być szewcem (śmiech). Ale już dorośli często mają z tym problem - nie wiedzą, nie pamiętają. Zaryzykowałabym twierdzenie, że osoby wewnątrz- sterowne, które mają do siebie z różnych względów zaufanie, łatwiej wybierają właściwą dla siebie drogę. Inni - ci grzeczni: dziewczynki i chłopcy - sugerując się podpowiedziami ludzi wokół siebie, mogą popełnić błąd przy wyborze drogi życiowej. Czasami przychodzą do mnie tacy, którzy byli prowadzeni przez życie za rękę i to wyraźnie widać - mają kłopot z powiedzeniem, co lubią, albo po prostu lubią wszystko i nie wiedzą, co im odpowiada najbardziej.

A są ludzie, którzy wiedzą, co lubią, ale nie mają odwagi się za to zabrać?

Tak, jest wiele takich osób. Czasami robią coś przez całe życie, nie wiedząc, że mogą na tym zarabiać pieniądze. Prawidłowość jest taka, że jak się coś lubi, to nie przychodzi do głowy, że można na tym zarobić. Tymczasem warto przypominać sobie powiedzenie: „Znajdź to, co kochasz, a potem kogoś, kto ci za to zapłaci”. I to jest ideał! Ta część „...i kto ci za to zapłaci” bywa długa i trzeba się nad tym napracować, ale jest to możliwe i realne.