Czy zwierzęta umieją oszukiwać jak ludzie?

Zwierzęta potrafią wygrywać nie siłą, tylko manipulacją: odwracają uwagę rywali, wysyłają mylące sygnały i “kradną” okazje w ostatniej sekundzie. Pytanie brzmi, czy to tylko skuteczny trik, czy już świadome oszustwo oparte na rozumieniu cudzej głowy.
Fot. Unsplash

Fot. Unsplash

U ludzi oszustwo ma zwykle komponent psychologiczny. Kłamię, bo wiem, że ty czegoś nie wiesz. Gram twoim obrazem świata. U zwierząt zaczyna się kłopot: nie mamy dostępu do ich “wewnętrznych monologów”, więc nauka ostrożnie rozdziela dwa poziomy.

Pierwszy to oszustwo funkcjonalne: zachowanie lub sygnał sprawia, że odbiorca popełnia błąd, a nadawca na tym zyskuje. Nie musimy zakładać, że zwierzę “rozumie”, co dzieje się w głowie drugiego osobnika. Wystarczy, że strategia działa i może być utrwalona przez dobór naturalny albo uczenie się. W badaniach nad komunikacją zwierząt takie podejście jest bardzo popularne: oszustwo to po prostu taki sygnał, który wykorzystuje nawyki interpretacyjne odbiorcy.

Czytaj też: Zwierzęta, które przetrwają ludzkość. Kto odziedziczy świat po nas?

Drugi poziom to oszustwo intencjonalne lub strategiczne: zachowanie jest elastyczne, dopasowane do sytuacji, a najlepiej także do tego, co drugi osobnik widzi, wie albo w co wierzy. Chodzi o użycie normalnego repertuaru zachowań w nietypowym kontekście tak, by kogoś wprowadzić w błąd. I tu pojawia się pojęcie teorii umysłu.

Teoria umysłu (ToM): co to jest i dlaczego ma znaczenie dla oszustwa?

Teoria umysłu (ang. Theory of Mind, ToM) to zdolność przypisywania innym stanów mentalnych: tego, że coś widzą lub nie widzą, wiedzą lub nie wiedzą, chcą albo nie chcą – a w mocniejszej wersji także tego, że mogą mieć fałszywe przekonania o świecie. U ludzi ta umiejętność jest fundamentem empatii, manipulacji, ironii i… kłamstwa.

U zwierząt ToM najczęściej rozbija się na “cegiełki”. Najlepiej przebadana jest wrażliwość na cudzą percepcję, czyli: “czy on to widział?”. Wiele strategii oszustwa staje się dużo skuteczniejszych, jeśli potrafisz ocenić, kto ma dostęp do informacji. I właśnie dlatego sporo eksperymentów bada ToM w kontekście rywalizacji o jedzenie albo partnera.

Niektóre przykłady wyglądają jak czyste kłamstwo, a jednak mogą dać się wyjaśnić prostymi mechanizmami: uczeniem skojarzeniowym i testowaniem “co działa”.

Dziwogon czubaty /Fot. Wikipedia

Klasyczny przypadek to dziwogon czubaty (Dicrurus forficatus), ptak z Afryki, który potrafi robić “fałszywe alarmy”, by ukraść jedzenie innym gatunkom. Kiedy ofiara przestaje reagować na jego własne okrzyki, dziwogon przełącza się na inną sztuczkę: imituje alarmy innych gatunków, w tym alarm… ofiary. To wygląda jak świadome “zmienianie kłamstwa”, ale równie dobrze może być wyuczoną strategią: jeśli jeden sygnał przestaje działać, spróbuj innego. Kluczowe jest to, że ptak elastycznie rotuje repertuarem i robi to w sekwencjach kradzieży.

Podobnie jest z “oszustwami” godowymi, które nie muszą wymagać wglądu w cudzy umysł. U gigantycznych australijskich mątw (Sepia apama) obserwowano małe samce, które potrafią upodobnić się do samicy, by podejść parę i spróbować kopulacji, omijając dominującego strażnika. To spektakularne, bo mątwy zmieniają wzór i postawę ciała niemal natychmiast. Czy to ToM? Niekoniecznie. To może być strategia “oszukującego sygnału” w środowisku, gdzie wzrok rządzi światem.

Oszukiwanie w negocjacjach: ryby, które kombinują

Ciekawy most między prostym trikiem a czymś bardziej “psychologicznym” widać u ryb znanych jako wargatki sanitarniki (Labroides dimidiatus). To zwierzęta prowadzące specyficzny “biznes”: usuwają pasożyty z ciał większych ryb. Problem w tym, że czasem wolą “oszukać” i skubnąć śluz, co dla klienta jest nieprzyjemne. Badania pokazały, że sanitarniki potrafią zachowywać się strategicznie: bywają “grzeczniejsi”, gdy obserwują ich potencjalni klienci, a w mniej opłacalnych interakcjach mogą udawać altruizm, by zbudować reputację i potem ją wykorzystać.

Czytaj też: Co by się stało, gdyby zniknęły wszystkie owady?

Jeszcze mocniej w stronę ToM idą wyniki, w których wargatki różnicują zachowanie zależnie od tego, czy partner ma możliwość obserwacji. W jednym z głośnych eksperymentów sugerowano, że ryby te są wrażliwe na to, co inni mogą i nie mogą zobaczyć – czyli dotykamy cegiełki ToM: reprezentacji cudzej percepcji.

Fot. Unsplash

U modrowronek kalifornijskich (Aphelocoma californica) opisano zachowania “kontrwywiadowcze”: gdy ptak chowa jedzenie przy świadku, później – już bez widowni – potrafi je przenieść w inne miejsce. Intuicyjnie czytamy to jako: “wiedział, że tamten widział, więc zmienił kryjówkę”. Ta interpretacja była bardzo wpływowa w dyskusji o ptasiej ToM.

U kruków temat doprowadzono do bardzo pomysłowych eksperymentów. W pracy w Nature Communications badacze próbowali odciąć proste wskazówki typu “widzę, gdzie patrzysz”. Kruki reagowały na samo prawdopodobieństwo bycia obserwowanym: np. dźwięki obecności konkurenta plus możliwość “podglądu” przez otwór wystarczały, by ptaki lepiej zabezpieczały skrytki. Autorzy argumentowali, że kruki potrafią wnioskować o cudzym dostępie wzrokowym nawet wtedy, gdy nie widzą rywala.

Problem, który wszystko komplikuje: czy to ToM, czy tylko sprytne reguły?

W badaniach nad ToM u zwierząt powraca spór: “mentalizowanie” kontra “submentalizowanie”. To drugie zakłada, że zwierzę nie musi reprezentować stanów umysłu innych; wystarczą sprytne, wyuczone reguły o bodźcach i zachowaniach. Nie “on wie”, tylko “gdy jest świadek, częściej kradną”. Albo: “gdy jest otwór w ścianie, lepiej chować ostrożniej”. Taki spór jest szczególnie gorący przy wynikach opartych o subtelne miary zachowania.

Widać to dobrze u innych sójek. W badaniu w eLife próbowano replikować i rozszerzać wpływowe wyniki sugerujące “ptasią ToM” u sójki zwyczajnej (Garrulus glandarius). Autorzy raportowali, że w serii eksperymentów ptaki nie dały mocnych dowodów na to, że integrują różne wskazówki o stanach mentalnych obserwatora w sposób przypominający ludzką ToM. Innymi słowy: część efektów może być mniej solidna, niż się wydawało.

U ludzi najbardziej klasyczny test ToM dotyczy fałszywych przekonań: czy rozumiesz, że ktoś może działać zgodnie z tym, w co wierzy, nawet jeśli to nieprawda?

Fot. Unsplash

Przez lata sądzono, że małpy człekokształtne tego nie potrafią – przynajmniej w klasycznych testach, gdzie trzeba “odpowiedzieć” zachowaniem. Przełomem były eksperymenty śledzące ruchy oczu, w których nie pytasz zwierzęcia wprost, tylko patrzysz, gdzie kieruje wzrok, gdy przewiduje cudze działania. W pracy w Science trzy gatunki wielkich małp miały antycypować, gdzie bohater scenki będzie szukał przedmiotu, mając fałszywe przekonanie co do jego położenia. Autorzy interpretowali wyniki jako dowód na rozumienie cudzych fałszywych przekonań na poziomie intuicyjnego przewidywania.

Podobny kierunek miała późniejsza praca w PNAS, gdzie wskazywano rolę “samodoświadczenia” w przewidywaniu cudzych błędnych działań: małpy, które same doświadczyły bariery jako nieprzezroczystej, miały inaczej przewidywać zachowanie aktora w teście fałszywego przekonania.

Ale to znowu pole minowe. Te paradygmaty są dyskutowane, a sceptycy proponują alternatywne wyjaśnienia w stylu “submentalizowania”. Debata jest realna i dotyczy nie tylko małp, ale w ogóle tego, jak dowodzić ToM u istot bez języka.

Czy zwierzęta oszukują jak ludzie? Najuczciwsza odpowiedź

Tak, zwierzęta potrafią wprowadzać innych w błąd w sposób, który funkcjonalnie jest oszustwem. Czasem jest to prosta eksploatacja sygnałów (fałszywe alarmy, mimikra, “udawanie samicy”). Czasem wygląda to jak strategiczna gra informacją, zależna od tego, kto widział, kto słyszał, kto może być świadkiem. Przykłady z krukami, sójkami czy rybami pokazują, że “zarządzanie cudzą percepcją” może być szerzej rozlane po drzewie życia, niż kiedyś sądzono. Ale jeśli przez “jak ludzie” rozumiemy świadome kłamstwo oparte na rozumieniu cudzych przekonań, intencji i długofalowych konsekwencji społecznych – to dowody są mieszane.

Czytaj też: Nie gryź, jeśli nie musisz. Najdziwniejsze strategie obronne świata zwierząt

W praktyce natura nie musi budować w głowie zwierzęcia pełnego “teatru umysłu”, żeby wyprodukować zachowania, które nam wyglądają na kłamstwo. Czasem wystarcza prosta reguła, która działa wystarczająco często. A czasem – i to jest najbardziej fascynujące – presja rywalizacji i życia społecznego pcha ewolucję w stronę coraz subtelniejszej gry informacją. I wtedy granica między “sprytem” a “czytaniem w myślach” zaczyna się niebezpiecznie zacierać.

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.