Pamiętacie może taki film z Richardem Gere „Zatańcz ze mną“? Romantyczna komedia, kiedy monotonne i niespełnione życie prawnika, zmienia się nie do poznania dzięki nowej pasji. Film filmem, ale szczególnie zapamiętałam fragment, kiedy tytułowy bohater dzieli się wywodem, że wszystko w życiu osiągnął, ale mimo to - cały czas towarzyszy mu poczucie pustki. Brzmi znajomo?

Nic dziwnego. W obecnych czasach, aby coś osiągnąć, zasadniczo trzeba się „wyrabiać”. Najczęściej popełnianym błędem jest gonienie za sukcesem w kontekście kariery – wyższe stanowisko, większe wynagrodzenie, prestiż. Dopiero, kiedy go osiągamy, orientujemy się, że cel został osiągnięty, ale czegoś brakuje. A tego czegoś najczęściej należy poszukać w innych sferach życia aniżeli zawodowa.

Ale jak tutaj nie ‘wpaść’? Być najlepszym, najbardziej widocznym, unikatowym, być jakimś. Namawia do tego szkoła, szef, media. Do tego, zewsząd dochodzą komunikaty w stylu: Pokaż mi swoją garderobę, a powiem Ci kim jesteś. Pokaż mi swoje biurko, a powiem Ci kim jesteś. Przykłady można mnożyć. Z tego rozdźwięku powstaje nowa mapa potrzeb. Potrzeb osób, które nie chcą być KIMŚ. Chcą być SOBĄ i w zgodzie ze sobą pracować, żyć, wychowywać dzieci, planować życie.

W zachodniej kulturze zbyt podzielnie podchodzimy do różnych sfer naszego życia. Tutaj bliższa mi jest filozofia Wchodu. Wierzę w holistyczne podejście rozwojowe. To jakim jesteś człowiekiem, determinuje role społeczne, życiowe i biznesowe. W moim przekonaniu nie ma rozerwalności BYTU i SPEŁNIENIA. Nie ma spójności, dopóki się nie wie, jakim się jest lub jakim chce być człowiekiem.

Praca w oparciu o 6 filarów programu rozwoju integralnego ma na celu całościowe podejście do człowieka i transferu tego, kim jest na inne role w jego życiu. Tak, żeby czerpał on sam, ale też środowiska i organizacje, w których funkcjonuje na co dzień. Wyobraź sobie, że masz pół roku na osiągnięcie stanu równowagi. Każdy z filarów będzie miał za zadanie doprowadzić cię do tego miejsca.