Stary niedźwiedź mocno śpi... No właśnie – czy to tylko głęboki sen, czy już hibernacja? Zwierzę obniża temperaturę ciała z 37 do 32 stopni, liczba oddechów i uderzeń serca spada kilkukrotnie, zaś tempo metabolizmu – o 70 proc. Może tak spędzić nawet pół roku, nie jedząc, nie pijąc ani nawet nie chodząc za potrzebą. Energię czerpie z sadła zgromadzonego jesienią. Śpiąc – chudnie nawet pół kilograma dziennie. A jednak przez lata naukowcy woleli nazywać ten stan zimowym letargiem. Dopiero niedawno przekonali się, że to hibernacja – bo ów stan niejedno ma oblicze.
 

NIEDŹWIEDŹ MA TO WE KRWI


Temperatura ciała miśków nie spada do kilku stopni jak u jeży, świstaków czy nietoperzy. Co więcej, fińscy naukowcy sprawdzili w laboratorium, że osocze krwi śpiących niedźwiedzi wstrzyknięte do ciał chomików dżungarskich i laboratoryjnych szczurów nie wprawiło ich w zimowy letarg. Skąd taki pomysł? Osocze hibernujących susłów wywołuje obniżenie temperatury ciała i zmianę cyklu dobowego nawet u zwierząt niespodziewających się mrozów. Zawiera bowiem składniki, które przestawiają normalną fizjologię na hibernacyjną.

Jednak to właśnie badania niedźwiedziej krwi sprawiły, że badacze zmienili zdanie. Stwierdzili bowiem, że sezonowo zmienia się w niej poziom haptoglobin (białek produkowanych w wątrobie i wiążących wolną hemoglobinę, co zapobiega utracie żelaza z moczem i uszkodzeniu nerek).

W lutym jest czterokrotnie wyższy niż w maju. To dowód, że fizjologia miśków zmienia się zimą bardziej niż podczas zwykłego snu.
 

ZIMOWA DIETA NOWORODKÓW


To jednak i tak nic w porównaniu z tym, co robią w czasie hibernacji samice niedźwiedzi. Na przełomie grudnia i stycznia rodzą dzieci! Żaden inny drapieżnik świata nie może sobie pozwolić na ciążę czy karmienie w czasie postu. Tymczasem niedźwiedzica, choć ruję ma w czerwcu, wstrzymuje rozwój zarodków w swym organizmie, dopóki nie zaszyje się jesienią w gawrze. Jej faktyczna ciąża – od momentu zagnieżdżenia zarodka w macicy do porodu – trwa zaledwie dwa miesiące. Nic dziwnego, że maluchy (w liczbie od jednego do czterech) przychodzą na świat tak małe, że z łatwością mieszczą się na łapie matki. Ona waży ok. 150 kg, każde z dzieci – najwyżej tyle, ile dwie kostki masła. Ale kiedy na wiosnę wyjdą z nory, każde będzie ważyło 10 kg.

Dlaczego niedźwiedzice wolą inwestować w karmienie zamiast w ciążę? Odpowiedź jest prosta. Samica nie pije w czasie snu, toteż musi bardzo uważać na ilość wody, jakiej się pozbywa. Tymczasem rozwijające się ssaki pływają w prywatnych basenach wód płodowych. Im większy płód, tym większy basen, który w dodatku na koniec jest opróżniany wprost na ziemię. Ale nie tylko o oszczędność wody chodzi. Także o substancje, jakimi matka karmi malce. Przez pępowinę pompowane są głównie cukry, a te z sadła trudno uzyskać. Znacznie łatwiej można otrzymać ekstremalnie „pełnotłuste” mleko, takie około 20-procentowe. Dlatego niedźwiedzice wybierają opcję krótkiej ciąży i tuczenia misiów kremówką.
 

SENNA NIEPAMIĘĆ


A jednak to nie one uważane są za rekordzistki wśród zwierzęcych śpiochów, ale susły arktyczne. Te gryzonie kopią nory – w rejonach wiecznej zmarzliny niezbyt głębokie. Potem porządnie wyściełają je miękkim sianem, zwijają się w kłębek i zdają na własną fizjologię. Kiedy otaczająca je gleba zamarza do minus 15 st. C, a temperatura ciał susłów spada do minus 3 st. C, ich komórki produkują białka zapobiegające formowaniu się kryształków lodu, a to chroni tkanki przed uszkodzeniem. A i tak po długim zimowym śnie pamięć im szwankuje.

Przekonali się o tym naukowcy z Austrii badający dużą kolonię susłów moręgowanych pod Wiedniem. Schwytali zwierzęta latem i wpuszczali je do laboratoryjnego labiryntu, w którym uczyły się odszukiwać najkrótszą drogę do przysmaków, oraz do klatek, gdzie musiały użyć prostego mechanizmu, by na tacę wypadł smakołyk. Jesienią część z nich zapadła w sen zimowy, a część – przetrzymywana w temperaturze 22 st. C – pozostawała aktywna aż do wiosny.

Kiedy śnieg stopniał, susły z obu grup znów wypuszczono do labiryntu i klatek. Te, które hibernowały, potrzebowały więcej prób, żeby przypomnieć sobie, na czym polega sztuczka, niż osobniki aktywne całą zimę. Natomiast susły z obu grup bezbłędnie rozpoznawały członków swego stada. Wniosek – długi sen źle wpływa na czynności wyuczone.