powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Aktywność

Dlaczego Afryka Wschodnia biega tak szybko? Fenomen, który zmienił świat sportu

Nie trzeba wielkiego rozeznania w sportowych klimatach, żeby zdać sobie sprawę z dominacji przedstawicieli Afryki Wschodniej w biegach długodystansowych. Wystarczy spojrzeć na listę startową największego maratonu. Kenijczycy i Etiopczycy pojawiają się wśród faworytów niemal automatycznie. Nie chodzi przy tym o kilku wybitnych jednostek, lecz całe pokolenia zawodników. Ale skąd się wziął ten fenomen?

A
Aleksander Kowal
1h temu·6 minut·
Dlaczego Afryka Wschodnia biega tak szybko? Fenomen, który zmienił świat sportu
Chcesz czytać więcej treści jak „Dlaczego Afryka Wschodnia biega tak szybko? Fenomen, który zmienił świat sportu"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Według analizy opublikowanej w The Science Survey, od 1988 roku około 75 procent zwycięzców dużych międzynarodowych zawodów biegowych na dystansach średnich i długich pochodziło z Afryki Wschodniej, przede wszystkim z Kenii i Etiopii. Współczesna historia afrykańskiej dominacji ma swoje symbole. Jednym z najważniejszych był Abebe Bikila. W 1960 roku Etiopczyk wygrał maraton podczas igrzysk olimpijskich w Rzymie, biegnąc boso i ustanawiając rekord świata. 

Cztery lata później obronił olimpijskie złoto w Tokio. Niedługo potem świat poznał kolejnego bohatera: Kenijczyka Kipchoge Keino, który podczas igrzysk w Meksyku w 1968 roku pokonał faworyzowanych rywali w biegu na 1500 metrów. Sukcesy tych zawodników sprawiły, że bieganie zaczęło być postrzegane w Kenii i Etiopii nie tylko jako sport, lecz również jako realna droga życiowego awansu. 

Czytaj też: Nike szykuje nową broń na górskie trasy. Buty przeszły już poważny test

Nieprzypadkowo centrum tego zjawiska znalazło się właśnie w regionach położonych wysoko nad poziomem morza. Kenijska Wielki Rów Wschodni czy Wyżyna Abisyńska oferują warunki, które dla sportowca są wyjątkowo wymagające. Wiele ośrodków treningowych znajduje się na wysokości od około 2000 do 3000 metrów. Powietrze zawiera tam mniej tlenu, więc organizm musi przystosować się do jego ograniczonej dostępności. Jednym z efektów takiej adaptacji jest zwiększona produkcja erytropoetyny i czerwonych krwinek, a w konsekwencji większa zdolność transportowania tlenu. 

Oczywiście samo urodzenie się na dużej wysokości automatycznie nie robi z człowieka maratończyka. Gdyby tak było, światowa czołówka wyglądałaby zupełnie inaczej. Wysokość jest raczej jednym z elementów większej układanki. Najbardziej istotny element wydaje się pojawiać znacznie wcześniej niż profesjonalny trening. W wielu regionach Kenii dzieci przez lata pokonują pieszo lub biegiem znaczne odległości między domem a szkołą. W społecznościach wiejskich aktywność fizyczna jest częścią codzienności. Do tego dochodzą obowiązki domowe, praca na gospodarstwie, wypas zwierząt czy transport wody. Dziecko po prostu żyje w środowisku, które wymaga od niego ciągłego ruchu. Autor Running with the Kenyans, Adharanand Finn, opisując swoje doświadczenia z kenijskiego Wielkiego Rowu Wschodniego, zwracał uwagę na dzieci biegnące do szkoły w sandałach, a czasem boso, często z łatwością dotrzymujące kroku dorosłym. 

To ważne, ponieważ wydolności tlenowej nie buduje się w kilka miesięcy. Jeden z kenijskich trenerów cytowanych przez Finna mówił o około dziesięciu latach potrzebnych do zbudowania solidnej aerobowej podstawy. Jeżeli więc młody Kenijczyk przez całe dzieciństwo jest aktywny, zanim jeszcze trafi do profesjonalnego klubu, zaczyna właściwy trening z fundamentem, którego jego rówieśnik wychowany w znacznie bardziej siedzącym trybie życia może po prostu nie mieć.  W ten sposób tworzy się paradoks. To, co w bogatszych społeczeństwach mogłoby zostać uznane za trudne warunki życia, w określonym kontekście staje się naturalnym przygotowaniem do sportu wytrzymałościowego.

Czytaj też:Wrzesień w lesie. 5 zasad, o których warto pamiętać przed wyjściem na grzyby

Przez lata świat nauki próbował znaleźć biologiczne wyjaśnienie sukcesów Kenijczyków i Etiopczyków. Badano między innymi geny związane z metabolizmem, wykorzystaniem tlenu czy funkcjonowaniem mięśni. Problem polega na tym, że nauka nie znalazła dotąd jednego konkretnego genu, który wyjaśniałby fenomen Afryki Wschodniej. Dotychczasowe badania nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, iż dominacja ta wynika z wyjątkowego zestawu genów występującego u mieszkańców Afryki Wschodniej. Badania są dodatkowo utrudnione przez ogromną różnorodność genetyczną populacji afrykańskich i przez fakt, iż na wynik sportowy wpływają jednocześnie dziesiątki, a prawdopodobnie setki czynników. 

Co ciekawe, nowsze badania nie zamykają całkowicie drzwi przed hipotezą genetyczną. Analiza populacji Kalenjin z Kenii i Oromo z Etiopii ujawniła wzbogacenie wariantów genetycznych związanych z cechami dotyczącymi między innymi budowy ciała, układu krążenia i oddychania, metabolizmu energetycznego oraz gospodarki wapniowej. Badacze biorą pod uwagę alternatywny scenariusz: być może predyspozycja istnieje, ale jej działanie ujawnia się dopiero wtedy, gdy spotyka się z odpowiednim środowiskiem. Genetyka może więc dostarczać części potencjału, lecz wysokość, styl życia, trening, dieta, kultura, konkurencja i motywacja decydują o tym, ilu ludzi ten potencjał rzeczywiście wykorzysta.

W miejscowościach takich jak Iten czy Kaptagat bieganie jest częścią lokalnej kultury. Wokół treningu powstały całe społeczności. Zawodnicy mieszkają razem, jedzą razem, odpoczywają i trenują w grupach. Młody biegacz nie musi zastanawiać się, czy sport jest dla niego realną ścieżką kariery. W jego okolicy może spotkać olimpijskiego medalistę, mistrza świata albo zawodnika, który zarobił na bieganiu pieniądze pozwalające utrzymać rodzinę i zbudować dom. W efekcie sukces jednego zawodnika zwiększa liczbę kolejnych chętnych. Większa konkurencja podnosi poziom. Wyższy poziom prowadzi do kolejnych sukcesów. Sukces przynosi pieniądze, a pieniądze wzmacniają atrakcyjność biegania.

Czytaj też:Nazwa może i śmieszna, ale stojąca za nią inżyniera jest już poważna. Nike ujawnia model Picklejus po trzech latach prac

Finn opisywał Iten jako miejsce, w którym biegaczy jest tak wielu, że trening wygląda niemal jak ruch uliczny w wielkim mieście. Podczas jednego z lokalnych mityngów na dystansie 5000 metrów pojawiło się około 200 zawodników. W tym samym czasie w biegu na 100 metrów startowało zaledwie dwóch. To doskonale pokazuje, jak ogromny jest lokalny wybór talentów. Badanie dotyczące struktury światowej czołówki maratońskiej wykazało, że według danych ze stycznia 2021 roku aż 93 ze 100 najlepszych mężczyzn w historii maratonu oraz 76 ze 100 najlepszych kobiet urodziło się w Afryce Wschodniej. Co więcej, zdecydowana większość tych zawodników pochodziła z Kenii i Etiopii, a szczególnie z grup Kalenjin i Oromo. 

Dominacja nie polega więc wyłącznie na tym, że Kenijczyk lub Etiopczyk czasem wygrywa prestiżowy maraton. Chodzi o to, że kiedy organizatorzy największych imprez kompletują elitarną stawkę, mogą wybierać spośród dziesiątek zawodników zdolnych osiągnąć wynik, który w innych krajach oznaczałby absolutny szczyt kariery. Dobrym przykładem jest lista startowa londyńskiego maratonu z ubiegłego roku. Wśród kobiet znalazły się między innymi Ruth Chepngetich, Tigst Assefa, Peres Jepchirchir, Joyciline Jepkosgei i Megertu Alemu. Wśród mężczyzn widzieliśmy Eliuda Kipchoge, Kenenisę Bekele, Sebastiana Sawe, Timothy’ego Kiplagata, Alexandra Mutiso Munyao, Milkesa Mengeshę i Tamirata Tolę. Nawet bardziej wymownym symbolem pozostają rekordy świata. W tym roku padł historyczny wynik, wszak Kenijczyk Sabastian Sawe wykręcił czas 1:59:30 podczas Maratonu w Londynie. Był to pierwszy udokumentowany przypadek w historii, gdy udało się złamać granicę dwóch godzin. 

U kobiet rekord również należy do Kenijki. Ruth Chepngetich w Chicago w 2024 roku uzyskała 2:09:56 i jako pierwsza kobieta zeszła poniżej 2 godzin i 10 minut. Jeszcze bardziej niezwykły jest fakt, że jej wynik był przez długi czas szybszy od rekordów uzyskiwanych przez większość mężczyzn startujących na dużych maratonach. Niedawno Etiopka Fotyen Tesfay pobiegła w Barcelonie 2:10:51, ustanawiając drugi wynik w historii kobiecego maratonu. Próbowała zaatakować rekord Chepngetich, lecz wiatr uniemożliwił jej utrzymanie tempa w końcówce. 

Czytaj też:Spięte mięśnie nie są już problemem. Theragun Sense wynosi codzienną regenerację na nowy poziom

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół: rekordy nie są już pojedynczymi przypadkami. Za każdym rekordzistą znajduje się grupa kolejnych zawodników, którzy są w stanie biegać w okolicach 2:02, 2:03 czy 2:04. To właśnie głębia wyników jest największym problemem dla reszty świata. Z drugiej strony, Afryka Wschodnia to nie tylko Kenia i Etiopia: sukcesy odnoszą także zawodnicy z Ugandy, Erytrei czy innych państw regionu. Nie każdy świetny biegacz jest Kenijczykiem albo Etiopczykiem. Co więcej, w światowej czołówce pojawiają się zawodnicy z Europy, Japonii, USA czy innych krajów. Mimo to dominacja jest zauważalna. 

Tylko jak odpowiedzieć na pytanie o genezę tej przewagi? Najbardziej sensowna wydaje się odpowiedź, iż w określonych regionach świata spotkały się korzystne warunki środowiskowe, aktywny styl życia, trening od najmłodszych lat, odpowiednia budowa ciała, kultura biegania, ogromna konkurencja, wzorce mistrzów oraz silna motywacja ekonomiczna. Być może więc powinniśmy pytać o to, co sprawia, że w pewnych społecznościach tak wiele osób ma szansę wykorzystać swój potencjał do granic możliwości? Bo w przypadku Afryki Wschodniej najbardziej fascynujący wydaje się fakt, iż kiedy jeden mistrz odchodzi, na jego miejsce niemal natychmiast pojawia się następny. A za nim kolejni.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Dlaczego Afryka Wschodnia biega tak szybko? Fenomen, który zmienił świat sportu"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX