W Londynie nie brakuje miejsc, w których można zobaczyć wielkie gwiazdy. Są ogromne stadiony, O2 Arena, historyczne sale koncertowe i dziesiątki niewielkich klubów, w których można stanąć niemal pod samą sceną. Trudniej znaleźć jednak miejsce, które próbuje połączyć te dwa światy: kameralność koncertu dla kilkuset osób z rozmachem produkcji przygotowywanej normalnie dla widowni liczonej w dziesiątkach tysięcy. Właśnie w tę lukę Apple próbuje wejść z Apple Music Hall, nową przestrzenią powstałą wewnątrz Battersea Power Station.
Sala mieści zaledwie 600 osób. To liczba, która w przypadku artystów pokroju Eltona Johna, Charli xcx czy Baby Keema brzmi wręcz absurdalnie mało, ale… właściwie o to chodzi. Apple nie buduje kolejnego miejsca, które ma konkurować wielkością z londyńskimi arenami. Przeciwnie, tworzy przestrzeń, w której obecność na koncercie sama w sobie ma być czymś wyjątkowym. Wielka gwiazda, niewielka publiczność, dopracowana do granic możliwości oprawa i świadomość, że tego wieczoru na sali jest raptem kilkaset osób. W czasach, gdy największe nazwiska grają po kilka wieczorów na stadionach, taka skala działa wręcz odwrotnie — im mniej miejsc, tym większe poczucie wyjątkowości.

Czytaj też: Czym są dla mnie zdjęcia? Ta wystawa Apple przypomniała mi, po co je robię
Elton John otwiera Apple Music Hall. I trudno było wybrać bardziej symboliczne nazwisko
Pierwszy koncert w Apple Music Hall odbędzie się dziś, 28 września, a na scenie pojawi się Elton John. Nie jest to przypadkowy wybór ani kolejna data w trasie koncertowej, bowiem dla legendarnego brytyjskiego artysty będzie to pierwszy publiczny występ w Wielkiej Brytanii od ponad trzech lat. Ostatni taki koncert zagrał w czerwcu 2023 roku na Glastonbury, pod koniec monumentalnej trasy Farewell Yellow Brick Road. Teraz wraca na scenę w zupełnie innych warunkach: nie przed dziesiątkami tysięcy osób, lecz przed publicznością, którą można byłoby niemal zmieścić w jednym większym klubie.
Elton John zna zresztą Battersea Power Station dobrze i długo. W 2014 roku zagrał tutaj prywatny koncert związany z przebudową kompleksu. Teraz wraca już do zupełnie innej Battersea: odrestaurowanej, otwartej dla mieszkańców i turystów, wypełnionej restauracjami, sklepami, mieszkaniami, biurami i przestrzeniami kulturalnymi. Trudno więc o bardziej symboliczne nazwisko na inaugurację. Artysta, który jest częścią brytyjskiej historii muzyki, otwiera nową salę w budynku, który sam jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli współczesnego Londynu.

Bilety na inauguracyjny koncert Eltona Johna wyprzedały się niemal natychmiast po uruchomieniu sprzedaży. Z punktu widzenia osób, które nie znalazły się wśród szczęśliwej sześćsetki (czyli niestety z mojego również), jest jednak dobra wiadomość. Apple transmituje występ na żywo w Apple Music, a później koncert ma być dostępny również na żądanie. Polska transmisja została zapowiedziana na dziś na godzinę 21:00.
To zresztą ważny element całego pomysłu na Apple Music Hall. Koncert odbywa się dla kilkuset osób, ale nie kończy się w chwili, w której publiczność wychodzi z budynku. To, co z jednej strony ma być bardzo ekskluzywnym doświadczeniem na miejscu, z drugiej może zostać natychmiast pokazane publiczności na całym świecie.
Czytaj też: Drogo, drożej, Apple. Gigant łączy siły z francuskim domem mody Hermès
Charli xcx, Baby Keem, Burna Boy i Troye Sivan. Ta lista sporo mówi o ambicjach Apple
Elton John przyciąga uwagę jako pierwszy, ale jeszcze ciekawiej wygląda cały program otwarcia. 2 października w Apple Music Hall wystąpi Baby Keem, 7 października Skye Newman, 13 października Troye Sivan, 22 października Arlo Parks, a tydzień później Burna Boy. W listopadzie pojawi się elektroniczny duet Chase & Status, natomiast pierwszą zapowiedzianą serię koncertów 2 grudnia zamknie Charli xcx. Już sam ten zestaw pokazuje, że Apple nie chce zamykać nowego miejsca w jednej estetyce ani kierować go do jednego typu odbiorców.

Ten skład wygląda jak bardzo świadomie ułożona playlista. Z jednej strony jest Elton John, czyli artysta należący do historii brytyjskiej muzyki popularnej. Z drugiej Charli xcx i Troye Sivan, dwie z najważniejszych postaci współczesnego popu — zresztą przed „brat” przez pewien czas praktycznie nie dało się uciec, a numery z tego albumu Charli wyskakiwały zewsząd. Baby Keem, kuzyn i jeden z najciekawszych współpracowników Kendricka Lamara, dorzuca do tego hip-hop, a Burna Boy afrobeats. Szkoda tylko, że na pierwszy ogień w Londynie nie idzie Skepta — ale wierzę, że jeszcze się tam pojawi!
Jest więc hip-hop, jest indie, elektronika i afrobeats. Apple nie ogranicza swojego nowego miejsca do jednego gatunku — bardziej przypomina to fizyczne przedłużenie tego, czym od lat próbuje być Apple Music: selekcją artystów, premier, rozmów i wydarzeń, które mają znaczenie większe niż kolejna pozycja w katalogu streamingowym.

Jest w tym coś bardzo współczesnego. Przez ostatnie lata dostęp do muzyki stał się niemal nieograniczony. Kilkadziesiąt milionów utworów nosimy w kieszeni, a nowy album można usłyszeć kilka sekund po premierze niezależnie od miejsca na świecie. Jednocześnie coraz większą wartość mają rzeczy, których nie można odtworzyć w identycznej formie milion razy: mały koncert wielkiej gwiazdy, wyjątkowy skład publiczności, konkretna noc i poczucie, że wydarzyło się coś, przy czym naprawdę warto było być. Apple Music Hall jest zbudowane właśnie wokół takiego doświadczenia. Dostęp do muzyki może być powszechny, ale dostęp do konkretnego momentu już nie.
Czytaj też: Apple Watch 12 lepiej rozumie nasze zdrowie. Te funkcje naprawdę przydadzą mi się na co dzień
Trudno byłoby znaleźć lepsze miejsce niż Battersea
Sama lokalizacja robi sporą część całego wrażenia. Cztery kominy Battersea Power Station należą do najbardziej rozpoznawalnych elementów londyńskiego krajobrazu. Dawna elektrownia przez dekady była ogromnym industrialnym punktem nad Tamizą, a w latach swojej największej działalności odpowiadała nawet za około jedną piątą energii elektrycznej zużywanej w Londynie. Jej produkcję zakończono jednak w 1983 roku. Po wielu latach niepewnej przyszłości kompleks przeszedł ogromną przebudowę i w 2022 roku został ponownie otwarty dla publiczności. Dziś trudno uwierzyć, że miejsce, które przez lata pozostawało właściwie pustym przemysłowym kolosem, jest jednym z najbardziej dopracowanych nowych adresów Londynu.

Battersea już dużo wcześniej zdążyło jednak wejść do popkultury — w 1977 roku znalazła się na okładce „Animals” Pink Floyd i kryje się za tym niebanalna historia. Nad charakterystycznymi kominami unosiła się wtedy gigantyczna różowa świnia. Podczas sesji zdjęciowej balon zerwał się z mocowania i poleciał w stronę trasy samolotów obsługujących Heathrow, stając się przy okazji jedną z bardziej absurdalnych historii związanych z tworzeniem słynnych okładek płyt. Później Battersea pojawiała się w filmach, reklamach i sesjach modowych, stając się jednym z obiektów, które rozpoznaje się nawet wtedy, gdy nie zna się ich nazwy. Dzisiaj w tej samej monumentalnej bryle mieści się także londyński kampus Apple.
Apple Music Hall nie próbuje odciąć się od przemysłowej przeszłości budynku. We wnętrzu pozostawiono cegłę, pojawiają się łukowe formy i balkony wykończone brązem, a ogromna przeszklona ściana otwiera widok na wnętrze Battersea oraz Tamizę. Efekt jest bliższy butikowej sali widowiskowej niż anonimowemu studiu telewizyjnemu. I właśnie tutaj całość zaczyna się ciekawie spinać: bardzo współczesna i high-endowa marka technologiczna nie buduje sterylnego, futurystycznego pudełka, tylko wpisuje się w budynek z własną historią, patyną i charakterem. W przypadku miejsca przeznaczonego dla muzyki trudno było wybrać lepsze otoczenie.
Czytaj też: Burgund wreszcie wkupił się w łaski. iPhone 18 Pro zrobi z niego gwiazdę
Apple Music Hall to nie tylko sala koncertowa. To również fabryka muzycznych momentów
Dopiero tutaj technologia zaczyna być naprawdę interesująca, ponieważ tłumaczy, po co Apple właściwie potrzebował własnego miejsca. Scena ma około 11,5 metra szerokości i można ją przebudowywać zależnie od charakteru koncertu. Publiczność może oglądać klasyczny występ ze sceną ustawioną z przodu albo bardziej otwartą konfigurację, w której artysta jest otoczony przez słuchaczy. Dookoła sali rozmieszczono 48 głośników obsługujących dźwięk przestrzenny, ale sama liczba urządzeń jest tu mniej istotna niż to, co sala pozwala z koncertem zrobić później.
Za sceną znajduje się bowiem druga część Apple Music Hall. Powstały tam dwa profesjonalne studia nagraniowe i mikserskie, a sala została przygotowana do obsługi ponad 16 kamer. Obok tradycyjnego sprzętu telewizyjnego można równolegle rejestrować obraz iPhone’ami. W praktyce oznacza to, że artysta może wejść na scenę, zagrać koncert dla 600 osób, a wyjść z gotowym wielośladowym nagraniem, miksem przygotowanym w Spatial Audio oraz profesjonalnym materiałem wideo. Każdy z koncertów może być przy tym transmitowany na cały świat, a później funkcjonować jeszcze długo po zakończeniu samego wydarzenia.


Nie wygląda więc na to, by Apple Music Hall miał funkcjonować jak zwyczajny klub z bardzo bogatym właścicielem. Bardziej przypomina studio koncertowe, klub, przestrzeń do realizacji programów muzycznych i miejsce spotkań artystów z fanami zamknięte w jednej, wyjątkowo efektownej przestrzeni. Obok powstały również nowe studia Apple Music Radio, a wszystkie londyńskie audycje serwisu mają być od teraz realizowane właśnie z Battersea.
Apple nie stworzyło więc wyłącznie sceny. Powstało całe muzyczne zaplecze, które może działać jednocześnie jako miejsce wydarzeń, studio, przestrzeń redakcyjna i bardzo efektowna wizytówka marki.
Czytaj też: „Też macie gęsią skórkę?” – Yung Lean, GENER8ION i Gavras stworzyli teledysk, który mnie hipnotyzuje
Apple wraca do koncertów, ale tym razem ma własny adres
Apple ma z muzyką na żywo znacznie dłuższą historię, niż mogłoby się wydawać. Przez dekadę organizowało w Londynie iTunes Festival, później przemianowany na Apple Music Festival. W jego ostatniej, dziesiątej edycji w 2016 roku w Roundhouse występowali między innymi Alicia Keys, Britney Spears, Calvin Harris, The 1975 i właśnie Elton John. Koncerty były transmitowane do użytkowników Apple Music na całym świecie. Dziesięć lat później część tego pomysłu powraca, tylko w bardziej trwałej formie. Tym razem Apple nie wynajmuje sceny na serię wydarzeń. Ma własną.


To może być najważniejsza różnica. Apple Music Hall daje firmie możliwość budowania całego kalendarza koncertów, premier, wywiadów i specjalnych występów dokładnie w taki sposób, w jaki buduje się dziś najbardziej luksusowe doświadczenia: w ograniczonej skali, z bardzo starannie wybranym otoczeniem i z poczuciem, że dostęp do nich nie jest oczywisty. 600 miejsc przy nazwiskach takich jak Elton John czy Charli xcx to właściwie przepis na brak biletów, ale właśnie dzięki temu koncert w tej sali może zacząć funkcjonować trochę inaczej niż kolejny przystanek wielkiej trasy koncertowej. Dla pozostałych zostaje transmisja na Apple Music, która pozwala zachować ekskluzywność wydarzenia na miejscu, a jednocześnie otworzyć je na miliony osób poza Londynem.
I być może właśnie na tym polega cały koncept Apple Music Hall. Stworzyć wydarzenie, które jest bardzo lokalne i fizyczne, ale jednocześnie może w jednej chwili stać się globalne. Dawna elektrownia znana z okładki Pink Floyd, zaledwie 600 osób na widowni, jedna z największych gwiazd brytyjskiej muzyki przy fortepianie i infrastruktura, która pozwala wysłać ten koncert na cały świat. Jak na otwarcie nowego miejsca, trudno było wymyślić bardziej efektowny początek.
