Jako szesnastolatek zastanawiał się, jak to jest podróżować na promieniu światła. Dziesięć lat później w ciągu jednego tylko roku opublikował pięć artykułów naukowych, w których opracował kwantową teorię światła, przyczynił się do potwierdzenia istnienia atomów, zmienił sposób, w jaki rozumiemy czas i przestrzeń, i stworzył równanie, które zna dziś każde dziecko. W tym samym czasie przez sześć dni w tygodniu pracował w urzędzie patentowym, regularnie grywał w kwartecie smyczkowym i pomagał w opiece nad synkiem. Nieźle, jak na kogoś kogo uniwersyteccy profesorowie nazywali „leniwym psem”. Trzeba jednak przyznać, że sam Albert Einstein mówił o sobie: „Nie przepracowałem ani jednego dnia w swoim życiu. Wszystko, co robiłem, to była przyjemność”.

Może i większość z nas nie do końca rozumie, o co chodzi w słynnym wzorze opublikowanym w 1905 roku, ale za to podzielamy przekonanie wielkiego fizyka, że praca to jedno, a przyjemność – drugie. Jeśli jednak ktoś zapyta nas o najlepsze chwile życia, to z perspektywy lat wskazujemy raczej na te, kiedy się napracowaliśmy, by osiągnąć zamierzony cel, a nie na momenty bierności i odpoczynku (choć oczywiście i one bywają bardzo przyjemne). W tym numerze „Coachingu Extra”, zainspirowani badaniami nad efektem flow, rozmawiamy z ludźmi, którzy doświadczają go na co dzień: gotując, śpiewając, szyjąc, pomagając w hospicjum, pisząc czy prowadząc firmę. Są wtedy – jak pisał psycholog Mihály Csíkszentmihályi – „tak pogrążeni w swoim zajęciu, że nic innego nie ma znaczenia. Doświadczenie to jest tak satysfakcjonujące, że ludzie powtarzają je, nawet wielkim kosztem, wyłącznie dla tej czystej satysfakcji”.

Einstein za swoje zaangażowanie w pracę płacił między innymi kłopotami w życiu osobistym. Liczyło się jedno: fizyka. Praca w urzędzie patentowym, spacery po Bernie, gdzie właśnie tworzono system synchronizacji miejskich zegarów, wycieczki górskie z dziećmi i przyjaciółmi – wszystko było okazją do uprawiania eksperymentów myślowych. Długo spokoju nie dawało mu pytanie o to, co dokładnie dzieje się z pasażerami spadającej windy. Nie, nie chodziło o ich bezpieczeństwo, tylko o uogólnienie teorii względności. Zdołał to zrobić przed upływem dekady.

PRZEJRZYJ SPIS TREŚCI NOWEGO NUMERU "COACHING EXTRA!"