Wiele istot jest inteligentnych, ale tylko jedna opowiada historie. To my – Pan narrans (szympans snujący opowieści). A co z Homo sapiens? Tak, uważamy, że to byłby dobry pomysł – takie stwierdzenie pada pod koniec książki „Nauka Świata Dysku II”. Kontrowersyjne? Być może, ale nie da się też ukryć, że zdolność do tworzenia i przekazywania opowieści jest jedną z niewielu cech, które odróżniają nas od innych zwierząt. To dzięki temu mogliśmy stworzyć technologie, kulturę i całą naszą cywilizację, a szympansy nadal są „tylko” pomysłowymi małpami.

Dopiero niedawno okazało się jednak, skąd bierze się tak wielka siła opowieści. Z badań wynika, że umiejętnie skonstruowana fabuła może diametralnie zmienić funkcjonowanie układu nerwowego człowieka – wręcz przemodelować jego osobowość. „Dobra historia jest jak nowe oprogramowanie dla mózgu, usprawniające jego funkcjonowanie, a zarazem będące skutecznym »antywirusem«, chroniącym przed negatywnymi wpływami” – mówi Maciej Bennewicz z firmy Norman Benett, specjalista od coachingu i autor książki „Coaching czyli restauracja osobowości”.

 

HIPNOTYCZNA NARRACJA

Od komputerowych porównań nie stronią też autorzy badań nad wpływem opowieści na mózg. „Fikcję można porównać do gry symulacyjnej, która jest uruchamiana w systemie operacyjnym naszego mózgu. W ten sposób możemy przetrenować zachowanie w różnych skomplikowanych sytuacjach społecznych” – uważa prof. Keith Oatley, psycholog z kanadyjskiego University of Toronto. Jego zespół udowodnił, że ludzie czytający literaturę są bardziej empatyczni i lepiej sobie radzą w kontaktach międzyludzkich. Nawet lektura krótkiego opowiadania prowadzi do zmian osobowości, które można wykryć testami psychologicznymi. Zdaniem prof. Oatleya w przypadku fikcyjnych historii najważniejsze jest to, do jakiego stopnia identyfikujemy się z ich bohaterami. Jeśli opowieść nas wciągnie, zaczyna wpływać na nasze stany emocjonalne i podświadomość.

Zjawisko to oczywiście jest znane od zarania dziejów. Pierwsze opowieści, które mają kształtować naszą osobowość, słyszymy już od najmłodszych lat w formie bajek. Mity, legendy, przypowieści biblijne, lektury szkolne, a nawet zwykłe plotki – to przykłady narracji o większej lub mniejszej sile rażenia.

„Dziś wiemy jednak, jak konstruować opowieści, które wywierają odpowiedni wpływ na konkretnych ludzi. Stało się to możliwe dzięki badaniom naukowców, a szczególnie Miltona Ericksona” – mówi Maciej Bennewicz. Ów amerykański psychiatra, specjalizujący się m.in. w hipnoterapii, uważał, że człowieka bardzo łatwo można wprowadzić w trans i wpływać na jego podświadomość.

Jednym ze sposobów jest właśnie odpowiednio skonstruowana narracja, wywołująca silne reakcje emocjonalne – z niepokojem, zaskoczeniem i konfuzją włącznie. „Konfuzja jest ważna, ponieważ ułatwia wyjście z utartych schematów i wywołanie w mózgu tzw. szoku neuropeptydowego. Wówczas mogą w nim powstać nowe połączenia między neuronami, a to pozwala na spojrzenie na świat z nowej perspektywy, uwolnienie kreatywności. To właśnie jest jedno z najważniejszych zadań coachingu” – wyjaśnia Maciej Bennewicz.