Uśmiechnij się - Bierność powoduje nagromadzenie złości i wewnętrzne urazy

Większość z nas, chcąc się rozprawić z własną biernością, zaczyna ulegać podszeptom agresji. Takie zachowania wynikają z braku pewności siebie i z tego, że nie dajemy sobie prawa do bycia sobą. Osoby uległe najczęściej podporządkowują się innym, są niezdecydowane, rezygnują z przedstawiania swoich sądów i myśli. Taka pasywność powoduje nagromadzenie złości i wewnętrzne urazy. Pragnąc stać się bardziej pewnym siebie, dajemy upust tej złości, często zbyt agresywnie reagując na polecone nam zadania. Nie tędy droga.

Wyobraź sobie, że jesteś jedyną kobietą na zebraniu zarządu. Poproszono cię, byś przygotowała raport z posiedzenia. Możesz zareagować agresją: „Wystarczy! To, że jestem kobietą, nie oznacza jeszcze, że można mnie wykorzystywać do każdej papierkowej roboty!”. Albo brakiem pewności siebie: „Niestety, nie mogę, mam wizytę u lekarza i mogłabym nie zdążyć”. Możesz też jednak wykazać pewność siebie: „W zasadzie nie mam czasu, ale tym razem pomogę, pod warunkiem jednak, że podczas następnego spotkania protokół sporządzi ktoś inny”.

Pewność siebie to stanowcze, ale i spokojne wyartykułowanie swoich myśli oraz danie do zrozumienia otoczeniu, że zna się swoją wartość. Warto też pamiętać, że uśmiech potrafi czasem znacznie więcej zdziałać niż odruchowe wystawianie pazurów. Chińskie przysłowie mówi: „uśmiech to najkrótsze połączenie między dwojgiem ludzi”. Zmienia nastawienie, poprawia nastrój, wywołuje pozytywne emocje. Poczucie humoru ułatwia życie. Dzięki niemu nie musisz wszystkiego traktować śmiertelnie poważnie. Szef ma do ciebie pretensje? Wyobraź go sobie jeżdżącego na rolkach z kogutem pod pachą. Zachowaj zdrowy dystans, w przeciwnym razie zdołuje cię nawet najdrobniejsza krytyczna uwaga pod twoim adresem.

 

Zazdrość pozytywnie - Zamiast mówić: „ja tego nie umiem”, powiedz: „jeszcze tego nie umiem”

„Zazdrość to strach przed porównaniem” – mawiał szwajcarski pisarz Max Frisch. To uczucie wywołujące emocjonalny chaos, doprowadzające do utraty zdrowego rozsądku. Może więc warto ją zrozumieć i sprawić, by mobilizowała do działania? Psychologowie przekonują, że uczucie to powinno wzbudzać zdrową rywalizację i być twórcze. Z kombinacji jadu i trucizny przemienić się w intrygującą mieszankę irytacji i uznania.

Bolą nas sukcesy innych, ich lepsza pozycja zawodowa, uroda, nowe mieszkanie i mnóstwo drobiazgów, których akurat nie posiadamy. Motywy takiego zachowania na ogół są podobne – brak pewności siebie, strach przed odrzuceniem, zaborczość. Czy zatem zazdrość może okazać się pozytywna, mobilizująca do działania? Wyobraźmy sobie, że osoba, której zazdrościmy, jest naszym przeciwnikiem na korcie tenisowym – lepszym technicznie i sprawniejszym. Grając z nim, mamy dwie możliwości: zareagować rozpaczą, poczuciem klęski i zawiścią lub rozbudzić w sobie ducha walki, który każe pokonać przeszkodę. „Obserwujemy renesans kontrowersyjnej niegdyś teorii pozytywnej dezintegracji, która udowadnia, że przeżywanie negatywnych emocji ma moc uzdrawiającą i motywującą. Według Zygmunta Freuda cała twórczość świata: poezja, wynalazki i odkrycia są często wynikiem zazdrości o to, co zrobili inni. Przykłady można mnożyć: już Demostenes z zawiści o wpływy rywali pokonał wadę wymowy, stając się bezkonkurencyjnym mówcą” – wyjaśnia psycholog i coach Violetta Nowacka. Zamiast patrzeć na innych z zawiścią i mówić: „ja tego nie umiem”, powiedz po prostu: „jeszcze tego nie umiem”.