Wiadomo, że wysiłek fizyczny poprawia nie tylko kondycję fizyczną, ale i umysłową. Pytanie brzmi, ile tego wysiłku powinno być, żebyśmy tryskali humorem i pomysłami? Badania przeprowadzone przez japońskich badaczy z Uniwersytetu w Tsukubie wskazują, że niewiele. Wystarczy zaledwie 10 minut biegu w umiarkowanym tempie.

Naukowcy postanowili zbadać, co dzieje się z nami, gdy biegamy. Wybrali akurat tę formę wysiłku fizycznego, ponieważ jest najłatwiej dostępna. Jest też prawdopodobnie równie stara jak historia ludzkiego gatunku. Bieganiu zawdzięczamy zarówno sukces ewolucyjny, jak i brak owłosienia na ciele. Wiele zwierząt biega szybciej od człowieka, jednak tylko my skutecznie schładzamy nagą skórę przez pocenie. To pozwalało naszym przodkom biegać znacznie dłużej niż np. ofiara upatrzona podczas polowania – i dosłownie zabiegać zwierzę na śmierć.

Co nie bez znaczenia, bieganie angażuje całe ciało – od mięśni nóg, przez plecy, po ramiona. Wymaga też koordynacji, co angażuje mózg. Tym samym wpływa nie tylko na cały nasz organizm, ale i nastój oraz zdolności umysłowe.

Bieganie poprawia krążenie

Badacze postanowili się przyjrzeć temu, jak bieganie poprawia krążenie w części mózgu odpowiedzialnej za nastrój i kontrolę emocji – korze przedczołowej. To ona pozwala nam planować działania i rozważać ich konsekwencje. Hamuje też spontaniczne (i często gwałtowne) stany emocjonalne, których źródłem jest podwzgórze i układ limbiczny.

– Biorąc pod uwagę, ile kontroli potrzeba do utrzymania równowagi, wykonywania ruchów i utrzymania ich koordynacji, logiczne jest, że w korze przedczołowej aktywność neuronów powinna być zwiększona [podczas biegania]. Inne funkcje mózgu zachodzące w tym obszarze również powinny ulec poprawie – mówi Hideaki Soya, jeden z autorów badania.

Ile trzeba biegać, żeby poprawić pracę mózgu i nastrój

By to stwierdzić, zmierzono zdolności poznawcze 26 osób po odpoczynku i po krótkim biegu. Ochotnicy wypełniali test Stroopa, który polega na podaniu koloru słowa oznaczającego inny kolor (np. gdy słowo „czerwony” widnieje na zielono, poprawną odpowiedzią jest słowo „zielony”).

Jak się okazało, wystarczyło zaledwie dziesięć minut biegania, by badani szybciej i trafniej identyfikowali kolory. To jednak nie wszystko. Ich nastrój, oceniany na podstawie ankiet, także się poprawił. Natomiast pomiary przepływu krwi za pomocą funkcjonalnej spektroskopii bliskiej podczerwieni (functional near-infrared spectroscopy, czyli fNIRS) wykazały, że nawet tak krótki bieg poprawia krążenie w korze przedczołowej.

Naukowcy dodają, że wiele funkcji kory przedczołowej nie występuje u zwierząt. Badania mogą się więc przyczynić do zrozumienia, jak bieganie wpłynęło na ewolucję gatunku Homo sapiens.

Ruch to zdrowie. Wystarczy dziesięć minut do kwadransa dziennie

Nie jest to, rzecz jasna, pierwsze badanie, które odpowiada na pytanie, ile trzeba biegać, by poprawić swój nastrój oraz zdrowie.

Przyjemność, jaka płynie z wysiłku fizycznego, często nazywana jest „euforią biegacza”. Potocznie uważa się, że jest to efekt „hormonów przyjemności” zwanych endorfinami.

W kwietniu tego roku naukowcy z Uniwersyteckiego Centrum Medycznego Hamburg-Eppendorf dowiedli jednak, że przyjemny stan nazywany „euforią biegacza” nie jest (jak długo przypuszczano) wynikiem wydzielania przez organizm endorfin, lecz związków podobnych do występujących w konopiach indyjskich – kannabinoidów. Badacze odkryli wtedy, że nawet półgodzinny wysiłek wystarczy, aby poprawić nastrój i zdrowie psychiczne.

Zupełnie niedawno zaś, bo w listopadzie, badacze z Uniwersytetu Nottingham dowiedli, że potrzeba ledwie zaledwie kwadransa, by takie engodenne (czyli wytwarzane przez organizm) kannabinoidy zaczęły powstawać. Przy okazji wykazali, że nawet podczas tak krótkiego wysiłku powstają też związki, które mają działanie przeciwzapalne.

 

Źródła: University of Tsukuba, Scientific Reports