Aby zacząć mówić o porażkach, przyjrzyjmy się najpierw sukcesom. Skąd się biorą? Czy są owocem poprzednich sukcesów, czy także wypadkową doświadczenia i intuicji?  

Kiedy przyglądamy się życiu innych, często myślimy: „Ten to ma szczęście, same sukcesy. Gdybym ja był na jego miejscu, to dopiero byłoby życie!”.

Może jednak nie do końca zdajemy sobie sprawę, jak wyglądała ich droga do sukcesu, co musieli na niej przeżyć i jakim przeciwnościom losu sprostać.

PRZESZŁOŚĆ WCIĄŻ W  NAS TKWI

Kiedy myślę o swojej drodze, wydaje mi się, że czasem ludzie postrzegają mnie jako człowieka, któremu wiele rzeczy udało się osiągnąć. Tymczasem moje sukcesy to tylko wierzchołek góry, której podstawą są poniesione w życiu porażki.

Gdy przygotowywałem się do zdobywania biegunów, wydawało mi się, że jestem tu i teraz. Ja i bieguny. Przeszłość jakby w ogóle nie istniała. Myślę, że takie nastawienie pomaga skoncentrować się na zadaniu i osiągnąć cel, ale… No właśnie, wymazanie przeszłości z pamięci wcale nie oznacza, że nie wpływa ona na teraźniejszość, chociaż niekoniecznie sobie to uświadamiamy.

To, kim jesteśmy dzisiaj, nasze nastawienie do świata, sposoby radzenia sobie z problemami i wiele aspektów naszej osobowości wynika z drogi, którą przeszliśmy od momentu narodzin (a niektórzy nawet twierdzą, że ta droga zaczyna się wcześniej) aż do chwili obecnej. Droga to znaczy wszystkie sytuacje, które nas w życiu spotkały: sukcesy, porażki, radości, smutki, to, jak zostaliśmy potraktowani przez innych i jak innych traktowaliśmy. Każdy przeżyty przez nas dzień to cegiełka w budowli naszego dzisiejszego ja. Przy tym bardzo ważne jest, jak poradziliśmy sobie z tymi sytuacjami i jakie ślady pozostawiły one w naszej psychice i w sposobie naszego funkcjonowania.