Wystarczy codzienna dawka rzędu 1000 IU, by po czterech latach ryzyko choroby nowotworowej spadło o 70 proc. Osoby z jej niedoborami są bardziej narażone na raka piersi, prostaty i jelita grubego. A nawet gdy już zachorują, witamina D zwiększa ich szanse na wyzdrowienie. Jej niedobór ma związek także z zaburzeniami odporności, przewodnictwa nerwowo- mięśniowego, depresją, schizofrenią, astmą, nadciśnieniem, miażdżycą i otyłością. Trwają badania nad rolą witaminy D w chorobach Alzheimera i Parkinsona.

Skazani na suplementy

Im dłuższa staje się ta lista, tym ważniejsze jest pytanie – komu brakuje tej cennej substancji? "Prawie każdemu z nas!" – odpowiada prof. Michael Holick, który bada wpływ witaminy D na człowieka od ponad 40 lat.

To on odkrył jej aktywne formy i sposób, w jaki nasz organizm ją produkuje. I od lat bije na alarm, że współczesna cywilizacja wpędza nas w niedobór tej substancji – nie tak drastyczny, by skutkował krzywicą, ale i tak rujnujący zdrowie ponad miliarda ludzi na całym świecie. Także w Polsce niedobór witaminy D jest powszechny, a w grupie osób starszych sięga nawet 65–80 proc.! Dlaczego tak się dzieje? Teoretycznie wystarczy kilka razy w tygodniu wystawić skórę na działanie słońca przez 10–15 minut, by organizm sam wyprodukował całą potrzebną mu porcję witaminy D. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Produkcja w skórze zależy od pory roku i dnia, szerokości geograficznej, karnacji, zachmurzenia i zanieczyszczenia powietrza.

W Polsce odpowiednie warunki występują jedynie od kwietnia do września, między godz. 10 a 15 i tylko wtedy, gdy pozwolimy słońcu zadziałać bezpośrednio co najmniej na nasze ręce i nogi. Szyby, ubrania czy kremy z filtrami UV skutecznie zatrzymują ultrafiolet, niezbędny do wytwarzania witaminy. Nie możemy też liczyć na to, że dostarczy nam jej dieta – musielibyśmy prawie codziennie zjadać porcję tłustej ryby, takiej jak makrela czy łosoś, a to na dobrą sprawę niewykonalne.

Dlatego jesteśmy skazani na stosowanie suplementów, takich jak tran czy kapsułki witaminowe. Zdanie lekarzy w tej kwestii cały czas ewoluuje, co roku zalecają coraz większe dawki. Zdanie lekarzy w tej kwestii cały czas ewoluuje, co roku zalecają coraz większe dawki. Obecnie uważa się, że dorosły człowiek w kraju takim jak Polska powinien przyjmować 2000 IU witaminy D dziennie przez cały rok. Dawkę można zwiększyć w przypadku osób bardzo otyłych oraz tych, które często chorują, czują się zmęczone i przybite. Mogą to być bowiem objawy niedoboru witaminy, którą śmiało można dziś nazwać panaceum XXI wieku.