Rzym praktycznie nie znał sztucznego oświetlenia w naszym rozumieniu. Lampy oliwne dawały niewiele światła, a oliwa była kosztowna, dlatego większość ludzi chodziła spać niedługo po zmroku i budziła się wraz ze wschodem słońca. Latem oznaczało to pobudkę nawet około piątej rano, zimą nieco później.
Miasto bardzo szybko ożywało. Już od świtu ulicami przemieszczali się handlarze, piekarze otwierali swoje warsztaty, a rzemieślnicy przygotowywali się do pracy. Dla wielu mieszkańców dzień zaczynał się od wizyty u patrona, czyli bogatego obywatela, który wspierał swoich klientów finansowo lub pomagał im znaleźć zatrudnienie. Ten system zależności społecznych był jednym z fundamentów funkcjonowania rzymskiego społeczeństwa.
Czytaj też:Sześciolatek natknął się w polu na nieznany przedmiot. To bezcenny miecz sprzed 1300 lat
Bogatsi mieszkańcy mogli rozpocząć poranek spokojniej, z udziałem niewolników przygotowujących ubrania, posiłek i dokumenty. Zdecydowana większość społeczeństwa nie mogła sobie jednak pozwolić na podobne wygody. Robotnicy, rzemieślnicy i kupcy od rana spieszyli do swoich zajęć.
Rzymskie posiłki wyglądały zupełnie inaczej niż współczesne
Śniadanie, zwane ientaculum, było niewielkie. Najczęściej składało się z chleba maczanego w winie lub oliwie, sera, oliwek, suszonych owoców i czasem jajek. Zamożniejsi mogli pozwolić sobie na miód bądź świeże owoce, ale dla przeciętnego mieszkańca podstawą pozostawał chleb. Najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia przez długi czas był prandium, spożywany około południa. Był prosty i szybki: przypominał dzisiejszy lunch. Jedzono resztki z poprzedniego dnia, warzywa, sery, ryby lub trochę mięsa, jeśli domowy budżet na to pozwalał.

Wieczorem przychodził czas na cenę, a więc kolację. W bogatych domach mogła trwać kilka godzin i składać się z wielu dań, lecz większość mieszkańców Rzymu jadła znacznie skromniej. Na stole pojawiały się kasze, soczewica, fasola, warzywa, chleb, oliwa oraz ryby. Wieprzowina należała do najpopularniejszych mięs, choć dla wielu rodzin była raczej odświętnym dodatkiem aniżeli codziennością. Najważniejszym produktem spożywczym pozostawało zboże. Z mąki wypiekano chleb lub przygotowywano gęste owsianki, które stanowiły podstawę wyżywienia biedniejszych mieszkańców miasta.
Trudno mówić o rzymskiej kuchni bez wspomnienia o garum. Był to fermentowany sos rybny przygotowywany z wnętrzności ryb i soli. Choć współczesny opis nie brzmi zachęcająco, dla Rzymian garum było tym, czym dziś jest dla nas ketchup, sos sojowy bądź majonez. Dodawano go niemal do wszystkiego: mięsa, warzyw, ryb, a nawet niektórych deserów. Smak potraw często wzbogacano także miodem, octem, ziołami oraz przyprawami sprowadzanymi z odległych prowincji imperium.
Czy w starożytnym Rzymie istniały fast foody?
Jeszcze jak! Na ulicach działały tysiące lokali znanych jako thermopolia. Były to niewielkie punkty gastronomiczne z kamiennymi ladami, w których znajdowały się gliniane naczynia wypełnione gorącymi potrawami. Można było w nich kupić gotowe dania, zupy, gulasze, pieczywo czy rozcieńczone wino.
Czytaj też:Jezioro Szkieletów w Himalajach staje się coraz bardziej zagadkowe. Zawiera genetyczny koktajl
Dla wielu mieszkańców były one jednak koniecznością, a nie luksusem. Większość ludzi mieszkała bowiem w wielopiętrowych kamienicach zwanych insulae. W najtańszych mieszkaniach często nie było kuchni ani nawet miejsca do gotowania. Łatwiej i taniej było kupić gotowy posiłek na ulicy niż przygotowywać go samodzielnie. Niektórzy historycy określają thermopolia mianem pierwszych fast foodów w historii.

Jak wyglądał dzień pracy przeciętnego Rzymianina?
Szary Rzymianin pracował sześć dni w tygodniu. Dzień roboczy rozpoczynał się zwykle niedługo po świcie i trwał do późnego popołudnia. W najgorętszych miesiącach zdarzała się kilkugodzinna przerwa w środku dnia, gdy wysokie temperatury utrudniały pracę. Oczywiście nie istniał jeden, typowy zawód. Rzym był ogromną metropolią liczącą nawet ponad milion mieszkańców, dlatego potrzebował przedstawicieli niemal wszystkich profesji.
Najliczniejszą grupę stanowili rzemieślnicy: kowale, garncarze, piekarze, stolarze, murarze, kamieniarze i tkacze. Wielu mieszkańców utrzymywało się z handlu na targowiskach, sprzedając żywność, tkaniny czy wyroby codziennego użytku. Ogromną rolę odgrywali również tragarze, przewoźnicy, portowi robotnicy, budowniczowie oraz pracownicy magazynów. W administracji zatrudniano skrybów, urzędników i poborców podatkowych, a w bogatych domach pracowali nauczyciele, lekarze i zarządcy majątków. Znaczną część siły roboczej stanowili niewolnicy. Nie wszyscy wykonywali ciężkie prace fizyczne. Wielu było doskonale wykształconymi nauczycielami, lekarzami, księgowymi czy sekretarzami.
Choć rzymskie społeczeństwo było zdecydowanie patriarchalne, kobiety nie pozostawały wyłącznie w domach. Najbogatsze Rzymianki zarządzały majątkami, nadzorowały pracę służby i prowadziły rodzinne interesy. Kobiety z uboższych warstw społeczeństwa często pracowały razem z mężami w warsztatach i sklepach. Można było spotkać tkaczki, prządki, położne, akuszerki, fryzjerki, sprzedawczynie, właścicielki niewielkich gospód czy pralni. Część prowadziła własną działalność gospodarczą, zwłaszcza po śmierci mężów, przejmując rodzinny biznes. Nie miały jednak takich samych praw politycznych jak mężczyźni i nie mogły uczestniczyć w wyborach ani sprawować urzędów państwowych.

Ile zarabiał przeciętny mieszkaniec?
Na to pytanie trudno odpowiedzieć jednoznacznie, ponieważ wysokość wynagrodzeń zmieniała się przez stulecia i zależała od regionu imperium. Historycy szacują jednak, że niewykwalifikowany robotnik zarabiał zwykle około jednego denara za dzień pracy. Wykwalifikowani rzemieślnicy mogli otrzymywać dwa lub trzy denary, a specjaliści jeszcze więcej.
Dla porównania, żołnierz armii rzymskiej otrzymywał stały żołd, który po różnych reformach wynosił równowartość kilkuset denarów rocznie, choć od tej kwoty odliczano koszty wyposażenia i wyżywienia. Zarobki wystarczały przede wszystkim na codzienne utrzymanie. Większość mieszkańców nie gromadziła dużych oszczędności, a nieurodzaj czy utrata pracy mogły bardzo szybko doprowadzić rodzinę do biedy.
Jak się zapewne domyślacie, system emerytalny w znanej nam formie wtedy nie istniał. Większość ludzi pracowała tak długo, jak pozwalało zdrowie. Gdy nie byli już w stanie wykonywać zawodu, utrzymywała ich rodzina lub dorosłe dzieci. W społeczeństwie rzymskim więzi rodzinne miały ogromne znaczenie i opieka nad starszymi krewnymi była traktowana jako obowiązek.
Pewne wyjątki dotyczyły armii. Żołnierze, którzy zakończyli wieloletnią służbę, mogli otrzymać jednorazową odprawę pieniężną albo działkę ziemi w jednej z prowincji. Nie była to jednak emerytura w dzisiejszym znaczeniu, lecz forma nagrody za wieloletnią służbę państwu.
Czas wolny też był ważny
Choć Rzymianie ciężko pracowali, potrafili również odpoczywać. Ogromną popularnością cieszyły się termy, czyli publiczne łaźnie. Nie służyły jedynie kąpieli. Były miejscem spotkań towarzyskich, ćwiczeń fizycznych, rozmów o polityce i zawierania interesów. Mieszkańcy chętnie odwiedzali także teatry, amfiteatry oraz cyrki. Wyścigi rydwanów przyciągały dziesiątki tysięcy kibiców i budziły emocje porównywalne z dzisiejszymi finałami piłkarskimi.

Codzienność starożytnego Rzymu była znacznie mniej spektakularna niż wydarzenia, o których czytamy w podręcznikach do historii. Większość mieszkańców nie brała udziału w wielkich bitwach ani politycznych sporach. Budzili się o świcie, jedli prosty posiłek, pracowali przez większą część dnia, robili zakupy na targu i wieczorem wracali do domu.
Brzmi trochę jak nasza rzeczywistość, nieprawdaż? Rzymianie również spieszyli się do pracy, kupowali gotowe jedzenie na ulicy, (zapewne) narzekali na ceny i szukali lepszych zarobków oraz marzyli o chwili odpoczynku po ciężkim dniu. Choć od upadku Cesarstwa Rzymskiego minęło ponad półtora tysiąca lat, wiele elementów codziennego życia mieszkańców największego miasta starożytności wydaje się zaskakująco znajomych. I nie zdziwię się, jeśli za kolejne tysiące lat realia funkcjonowania ludzkości utrzymają się w niezbyt zmienionej formie.
