powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Archiwum

Tłumy niszczą magię podróży do kultowych miejsc. Gdzie jeszcze możesz naprawdę odpocząć?

Wakacje mają dać nam chwilę wytchnienia, ale turyści odwiedzający stresujące miasta wracają zestresowani i spięci. Zwiedzanie kultowych miejsc przeradza się w nieoczekiwaną walkę z tłokiem, hałasem i obawami o własne bezpieczeństwo. To paradoks współczesnej turystyki, którego można uniknąć, wybierając mniej oczywiste cele wycieczek.

A
Anna Rymsza
05.08.2025·5 minut·
oslo

W Oslo nie będzie tłoku. Źródło: Hanlin Sun, Unsplash

Chcesz czytać więcej treści jak „Tłumy niszczą magię podróży do kultowych miejsc. Gdzie jeszcze możesz naprawdę odpocząć?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Dlaczego niektóre ikoniczne cele podróży zamieniają się w źródło nerwów? Czynników jest mnóstwo, ale wszystkie stresujące miasta łączy ekstremalne wręcz zagęszczenie turystów, przez które piękne stolice zamieniają się w stresujące mrowiska.

W tłoku czujemy się źle, męczy nas hałas i obawiamy się zgubić towarzyszy podróży w zamieszaniu. W tych warunkach krótki spacer może zamienić się w wyczerpującą walkę o przetrwanie. Do tego dokładają się czynniki lokalne, takie jak kieszonkowcy, kiepska jakość powietrza, nieprzyjemne zapachy i widoki. Z podróży marzeń nie przywieziesz pięknych wspomnień, a ból głowy i pustkę w sercu.

Czytaj też: Wi-Fi w pociągu do niczego się nie nadaje. Czesi sprawdzą, czy Starlink będzie lepszy

Najbardziej stresujące miasta: stolice miłości i hazadru

Zjawisko to zostało zbadane przez firmy z branży turystycznej. Badania wskazują, że stolica Japonii wiedzie prym w rankingu najbardziej przytłaczających miejsc. Aż 25,2 proc. recenzji z Tokio wspomina o wyraźnym niepokoju podczas zwiedzania. Podobne odczucia towarzyszą turystom w Osace (21,6 proc.) i Kioto (21,5 proc.). Przyczyny są wymowne: liczba odwiedzających Japonię wzrosła ponad czterokrotnie w ciągu ostatnich dwunastu lat – z 6,2 miliona w 2011 roku do 25,1 miliona w 2023. Kluczowe słowa pojawiające się w negatywnych opiniach to tłok, zgiełk i uczucie przytłoczenia. Wcale nie chodzi tu o przytłoczenie bogatymi tradycjami.

Europa i Azja kontynentalna wydają się spokojniejsze, ale również są męczące. Londyn był w 2023 roku najczęściej odwiedzanym miastem po Istambule. Brytyjską stolicę odwiedziło 18,8 miliona turystów. Podobno nawet wizyta w British Museum przypomina wyścig, a tłumy na Borough Market potrafią „zgniatać” turystów. Istambuł zebrał nieco lepsze opinie, ale w przytłaczającym tłoku, hałasie i gorącym klimacie również nie jest lekko.

Na kolejnych pozycjach znalazł się futurystyczny Szanghaj i Pekin. Turyści recenzujący te miejsca ostrzegają, by nie zabierać w podróż dzieci – zdecydowanie za łatwo się rozdzielić w tłumie i zgubić. Podobną opinię można usłyszeć o Buenos Aires. Stolica tanga bardziej przypomina ciasną saunę niż salę balową. Do tego nietrudno tam o kradzież – miasto ma bardzo wysoki wskaźnik przestępczości.

Czytaj też: Przełom Strwiąża to nowy rezerwat przyrody. Nie ma drugiej takiej rzeki w Polsce

W innym rankingu na czołową pozycję wysunęło się Las Vegas – amerykańska stolica hazardu, zbudowana pośrodku pustyni. Choć Las Vegas kusi ekskluzywnymi hotelami i rozrywkami z najwyższej półki, wypoczęcie tam jest niewykonalne. Ekstremalne zagęszczenie turystów sięga 187 tysięcy na 100 tysięcy mieszkańców. W połączeniu z wszechobecnym hałasem, obecnym przez całą dobę – w końcu Vegas nigdy nie zasypia – tworzy wyczerpującą mieszankę.

Paradoksalnie podobnie niskie oceny zebrał Paryż. Miasto miłości rocznie odwiedza 47,5 miliona osób stłoczonych na zaledwie 105 km², co daje dziesięć razy większe zagęszczenie niż w Nowym Jorku. Wskaźnik 273 tysięcy turystów na 100 tysięcy mieszkańców to ewenement na skalę światową.

Nowy Jork zresztą też nie jest przyjemny. Oceny w badaniu firmy Radical Storage umieściły go wyżej niż Paryż na liście wymieniającej najbardziej stresujące miasta. Nowy Jork zebrał 15,4 proc. negatywnych recenzji, Paryż zaś 14,9 proc.

Najmniej stresujące miasta

Gdzie w takim razie można odetchnąć? Na szczęście istnieją cele podróży, w których chaos ustępuje miejsca prawdziwemu relaksowi. Tallinn w Estonii okazał się najmniej stresującym miastem, recenzowanym przez turystów – jedynie 1,6 proc. recenzji wspominało o niepokoju. Wilno również znalazło się na liście ze wskaźnikiem 2,5 proc.

Na wysokiej pozycji znalazło się też Oslo. Stolica Norwegii na pewno przypadnie do gustu osobom, które źle znoszą upały – klimat jest tam zwykle chłodniejszy niż w Polsce. Ponadto jest tam spokojnie, a samo miasto nie przytłacza. Nordycki minimalizm widać tam na każdym kroku. A jeśli nie Norwegia… to może stolica Szwecji? Będzie tam nieco cieplej.

W rankingach można też znaleźć pochlebne opinie o Monachium – oczywiście pod warunkiem, że nie celujesz w Oktoberfest. Poza sezonem piwnym miasto jest bardzo spokojne i ma mnóstwo atrakcji do zaoferowania, na czele z Marienplatz – historycznym centrum miasta. Nie brak tam też cudownych śladów, które zostawili monarchowie Bawarii. Miasto ma swój niepowtarzalny charakter, ale jest przy tym „grzeczne”. Od siebie polecę w tym miejscu także Wiedeń. To miasto pełne kultury, muzyki i sztuki, dawna siedziba myślicieli, naukowców i oczywiście dynastii Habsburgów. W obu tych miastach czuję się jak u siebie, mimo że za grosz nie znam niemieckiego.

Czytaj też: Dwie dekady praktyk monopolistycznych zbierają żniwo. Ponad 10 tysięcy hoteli pozwało Booking.com

Australijskie Melbourne zajęło wysoką pozycję w obu rankingach dzięki niskiemu zagęszczeniu turystów – zaledwie 1265 osób na km². Ma przy tym przyjemny klimat o dość niskiej wilgotności i nie brak tam pięknych widoków.

Dubaj zaskakuje jako komfortowe i spokojne miasto, mimo że przyjmuje aż 17,1 miliona gości rocznie, głównie dzięki niskiemu wskaźnikowi przestępczości. Miasto jest ponadto rozległe, więc choć liczba turystów przyprawia o zawrót głowy, nie ma tu nadmiernego tłoku ani męczącego hałasu.

najmniej stresujące miasta turystyczne
Najmniej stresujące miasta. Źródło: Radical Storage

Lawinowy wzrost ruchu turystycznego zmienia oblicze dawnych perełek. Metropolie, które dekadę temu zapewniały komfort zwiedzania, dziś przypominają mrowiska z betonu. Wybór między kultowym miejscem a spokojem to obecnie poważny dylemat przy planowaniu podróży.

Moim zdaniem warto zejść z utartych szlaków. Rankingi pokazują, że warto poznać bliżej kraje bałtyckie. Lepiej miło się zaskoczyć w mniej znanym miejscu, niż męczyć się w ciasnym centrum Paryża. Do tego miasta pałam zresztą szczególną niechęcią z powodu widocznego na każdym kroku potężnego rozwarstwienia społecznego. Mediolan również zapierał mi dech w piersiach – na zmianę z zachwytu i ze strachu. Mniej znane kierunki, jak wspomniane wyżej Monachium, Sapporo w Japonii albo greckie Saloniki oferują równie ciekawe wrażenia, za które nie trzeba płacić zszarganymi nerwami.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Tłumy niszczą magię podróży do kultowych miejsc. Gdzie jeszcze możesz naprawdę odpocząć?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX