Niezależność finansowa to modne pojęcie – określa sytuację, w której nasze miesięczne przychody z własnych inwestycji pokrywają lub przewyższają miesięczne koszty życia i tym samym możemy się utrzymać bez konieczności pracy. Brzmi kusząco, tylko jak to osiągnąć? Na jednym ze szkoleń podsunięto mi sprytny pomysł: najlepiej kupić na kredyt trzy mieszkania i je wynająć, a po dziesięciu latach sprzedać jedno i dzięki temu spłacić kredyt za pozostałe dwa, a potem będę już miała dochód pasywny dający mi niezależność finansową. Na innym warsztacie radzono, bym nie kupowała nieruchomości na kredyt, tylko co miesiąc odkładała określoną kwotę, inwestowała na giełdzie, a za dziesięć lat kupię sobie mieszkanie na wynajem za gotówkę. A co, gdybym chciała uniezależnić się finansowo już teraz? Nie za dziesięć lat, tylko najpóźniej za rok? Czy i na to jest sposób?

Całe szczęście odpowiedź jest twierdząca, bo tak jak poczucie szczęścia, satysfakcji czy bezpieczeństwa, poczucie bogactwa i finansowego spełnienia ma źródło przede wszystkim w głowie. Nie istnieje obiektywne pojęcie finansowego dobrostanu – każdy sam określa, ile potrzebuje mieć, by być szczęśliwy. Co więcej, tym, jak świadomie definiujemy to pojęcie, sterują podświadome mechanizmy, które warto poznać.

 

Świat przekonań

Jak we wszystkich sferach naszego życia, także w sferze finansów dominującą rolę w kształtowaniu rzeczywistości odgrywają przekonania, czyli indywidualny zestaw reguł, według których każdy z nas żyje: norm społecznych, sądów i ocen. Jest to zestaw definicji tego, co jest możliwe, a co nie, co wolno, a czego się nie powinno, a także tego, jacy jesteśmy, do czego jesteśmy zdolni, na co zasługujemy, jaki jest świat i inni ludzie. Najbardziej złudną rzeczą dotyczącą przekonań jest niezmącona pewność, że są one faktami – że znamy rzeczywistość i ona wygląda właśnie tak jak nasze przekonania o niej. Tymczasem przekonania mogą być dalekie od faktów – są tylko indywidualnymi „odgadnieniami” na temat rzeczywistości, a nie rzeczywistością.

Jeżeli wierzysz, że coś możesz lub czegoś nie możesz, zawsze masz rację

Przekonania to powtarzające się, wygodne drogi filtrowania nowych informacji docierając ych do mózgu, opierające się na utrwalonym w przeszłości sposobie oceny podobnych sytuacji. Jeśli kilka razy doświadczamy jakiejś sytuacji lub słyszymy od ludzi z naszego otoczenia określone „prawdy o życiu”, to w mózgu utrwala się ścieżka neuronalna – ile razy znajdziemy się potem w podobnej sytuacji, z podświadomości automatycznie zostanie przesłana ocena bazująca na wcześniejszych doświadczeniach, mimo że kontekst jest prawdopodobnie inny i na poziomie świadomości powinniśmy dokonać tej oceny na nowo.

Przekonania są mylone z faktami także z tego powodu, że funkcjonują jak samospełniająca się przepowiednia – filtrując rzeczywistość przez system przekonań, najpierw dokonujemy oceny, a potem dostosowujemy do niej zachowanie i koncentrujemy się na tych zdarzeniach, które potwierdzają to, w co wierzymy. Sami dostosowujemy rzeczywistość do przekonań, a nie odwrotnie! Jak powiedział kiedyś Henry Ford, „jeżeli wierzysz, że coś możesz lub czegoś nie możesz, zawsze masz rację”. Podobnie jest z innymi aspektami naszego postrzegania świata, dlatego optymista zawsze będzie widział świat w różowych barwach (i będzie miał rację), a pesymista zawsze będzie widział braki (i też będzie miał rację). To, że jedni ludzie odczuwają stale finansowy dobrostan, a inni żyją w wiecznym poczuciu niedosytu, nie wynika z tego, ile posiadają, ale z tego, jakie mają przekonania dotyczące pieniędzy i jak w konsekwencji dostosowują do nich swoje postępowanie oraz interpretują rzeczywistość. Ale uwaga – dobra wiadomość – przekonania można zmieniać! Jak twierdzi wielu psychologów i ludzi sukcesu – bogactwonie polega na posiadaniu określonej sumy pieniędzy. Polega na przyjęciu nowych przekonań.