Choć do Polski ten trend jeszcze nie dotarł, w Stanach Zjednoczonych programy redukcji stresu zrobiły się bardzo popularne. Za oceanem już prawie tysiąc kampusów uniwersyteckich oferuje swoim studentom możliwość odstresowania się w towarzystwie zwierząt.  

Wcześniejsze badania przeprowadzone wśród studentów wykazały, że zaledwie 10 minut głaskania psa lub kota pozwala znacznie zmniejszyć poziom stresu badanych. Teraz autorka poprzedniej analizy, dr Patricia Pendry z Uniwersytetu Stanowego w Waszyngtonie, postanowiła porównać dobroczynne efekty zabaw z czworonogami z bardziej tradycyjnymi metodami redukcji stresu – czyli medytacją, relaksacją i ćwiczeniami oddechowymi.  

Dogoterapia pod okiem wykwalifikowanego przewodnika 

Zespół pod kierunkiem dr Pendry zgromadził grupę 309 ochotników – w większości białych młodych kobiet z pierwszych lat studiów. Wszyscy uczestnicy zostali poddani testom, mającym ocenić ich „zdolności poznawcze i wykonawcze potrzebne do odniesienia sukcesu na studiach”. Zwracano szczególną uwagę na umiejętności organizacji, koncentracji, zarządzania czasem czy planowania.

Badanych oceniano też pod kątem prawdopodobieństwa, że doświadczany przez nich stres spowoduje rezygnację lub usunięcie ze studiów. Co istotne, uznano, że grozi to aż jednej trzeciej ochotników. 

W następnym etapie studenci zostali losowo przydzieleni do jednej z trzech grup terapeutycznych: warsztatów radzenia sobie ze stresem, programu dogoterapii lub grupy łączącej obie metody. Tradycyjne warsztaty uczyły takich umiejętności jak medytacja, relaksacja i unikanie negatywnych autosugestii. Dogoterapia obejmowała sesje w maksymalnie pięcioosobowych grupach, których uczestnicy bawili się z psami terapeutycznymi pod nadzorem profesjonalnych przewodników. Jednocześnie omawiali przyczyny swojego stresu.

W obu przypadkach godzinne spotkania odbywały się raz w tygodniu. W grupie „mieszanej” uczestnicy na zmianę brali udział w medytacji lub dogoterapii. Cały projekt trwał miesiąc. 

Tradycyjne metody nie przyniosły rezultatu 

Obserwacja uczestników i okresowe testy sprawdzające ich zdolności poznawcze oraz poziom stresu miały na celu sprawdzenie, jak długo mogą utrzymywać się korzyści z różnych programów redukcji stresu. 

Co się okazało? Osoby uczestniczące wyłącznie w programie dogoterapii odczuwały mniejszy stres i lepiej radziły sobie w testach funkcji poznawczych niż pozostałe. Co ciekawe, uczestnicy sesji z czworonogami wykazywali poprawę zdolności poznawczych nawet przez sześć tygodni po zakończeniu projektu. 

– Zauważyliśmy, że uczniowie, którzy byli najbardziej narażeni na stres, osiągnęli największą poprawę w zakresie funkcji wykonawczych dzięki interakcjom człowiek-zwierzę – podkreśla dr Pendry. - Zachowanie spokoju jest pomocne w nauce, szczególnie dla tych, którzy zmagają się ze stresem – dodaje. 

Wyniki badań pokazały też, że wyjątkowo skuteczne jest korzystanie z dogoterapii tuż przed egzaminami. Badani, którzy zasiadali do testów chwilę po godzinie spędzonej na głaskaniu i zabawach z psami, uzyskiwali wyniki powyżej swojej średniej.  

Autorzy badań są przekonani, że ich praca stanowi kolejny dowodów na to, iż chociaż terapia z udziałem zwierząt nie zastępuje profesjonalnej psychoterapii dla osób, które np. doświadczyły traumy, może poprawić komfort ich życia. Dogoterapia może też stać się uzupełnieniem leczenia chronicznego stresu czy innych zaburzeń emocjonalnych. Co ważne, chorzy nie muszą brać na siebie ciężaru opieki nad psem, bo wystarczy już godzina tygodniowo, aby odczuli poprawę.  

 

Źródło: AERA Open