Złe wieści dla pracoholików i... despotycznych szefów. Pracownicy Zakładu Epidemiologii i Zdrowia Publicznego z University College London przeanalizowali wyniki 25 badań dotyczących zdrowia, pod kątem związku czasu pracy z chorobami układu sercowo-naczyniowego. Wnioski opublikowali w czasopiśmie "Lancet".

Okazało się, że osoby, które pracują 55 i więcej godzin tygodniowo są aż o 33 proc. bardziej narażone na udar mózgu i o 13 proc. na chorobę niedokrwienną serca, w stosunku do osób, które obowiązkom zawodowym poświęcają 35-40 godzin tygodniowo. Badanie objęło aż 600 tys. osób z Europy, USA i Australii, i dotyczyło publikacji naukowych z okresu ośmiu i pół roku. Wyniki nie pozostawiają złudzeń: im bardziej ktoś przekracza granicę 55 godz. tygodniowo, tym bardziej zagrożony jest udarem, a czynnikami zwiększającymi ryzyko są oczywiście stres, brak aktywności fizycznej oraz nadużywanie alkoholu.

Praca po godzinach nie pozostaje obojętna także dla naszego zdrowia psychicznego. Badania australijskich naukowców z Deakin University pokazują, że poświęcanie obowiązkom zawodowym ponad 49 godzin w tygodniu zwiększa ryzyko zaburzeń nastroju, zwłaszcza u kobiet na wyższych stanowiskach.

 "Powinniśmy kontrolować czas pracy jako jedno z zagrożeń dla zdrowia, tak jak w krajach o rozwiniętej demokracji kontrolujemy inne zagrożenia związane z wykonywaną pracą, od tragicznych wypadków do rakotwórczych właściwości azbestu" – tłumaczy szef grupy australijskich badaczy, prof. Tony LaMontagne.