W niektórych amerykańskich podejściach do coachingu skierowanego dla liderów biznesu introspekcja staje się punktem wyjścia. Według tych szkół obiektywna, precy­zyjna obserwacja siebie prowadzi do dojrzałości emocjo­nalnej. A ta przydaje się na przykład w chwilach podej­mowania trudnych decyzji. Lider powinien być świadomy swoich podświadomych przesądów. Tylko introspekcja może wyeliminować tzw. ego-bias, egotyczne zniekształcenie, które nie pozwala trzeźwo ocenić sytuacji, a potem skutecznie działać.

 

Ponad introspekcję

Introspekcja w tradycjach filozoficznych nie jest sztuką dla sztuki. Jest podstawą świadomego życia. Niemiecki filozof Johann Gottlieb Fichte opisuje taką obserwację w „Powołaniu człowieka”: „Chwytam pędzącą przed siebie przyrodę w jej locie, zatrzymuję na krótką chwilę, obejmuję wzrokiem ten właśnie moment i zastanawiam się nad nim”. I dalej: „Oto z zie­mi wyrósł kwiat, a ja na podstawie tego wnoszę o istnieniu kształtującej siły w przyrodzie (...) siłę tę mogę opisać tylko przez jej działanie”.

Dzięki obserwacji przyrody Fichte dochodzi do pewnego wniosku, który dla nas może być prawdziwy lub nie, ale dla niego jest pewny. Nie podlega argumentacji, bo filozof zoba­czył i poczuł, a nie wydedukował definicję, według której jaźń „to myśląca przyroda we mnie”. Co mu z tego?

Po pierwsze osiąga rodzaj wewnętrznego, w miarę trwałe­go spokoju, który chroni go przed codziennym neurotycznym rozchwianiem. Nie musi już obsesyjnie bać się, że jego świa­domość kiedyś zgaśnie ani niewolniczo budować wokół niej zasieków. To odkrycie jest dla niego terapeutyczne.

Po drugie Fichte wie teraz, że wysiłki, których celem jest tylko dobro jego samego, są puste. Nie przyniosą rezultatów, nie dadzą zaspokojenia. Bo natura świadomości jest uniwer­salna. Tylko nieegoistyczne działanie jest z nią zgodne. Życie nie jest podróżą z punktu nieszczęścia do punktu wiecznej szczęśliwości. Jest byciem w zgodzie z wielkim projektem na­tury, którego częścią jest świadomość. Na końcu takich filo­zoficznych dociekań - widać to wyraźnie w filozofii Fichtego - jest nieegoistyczne działanie dla dobra innych. Bez niego niemożliwa jest ani trwała zmiana, ani skuteczne poszuki­wanie szczęścia.


Obejrzyj obserwatora

1. Znajdź spokojne miejsce - łóżko, fotel, wygodne krzesło, kawałek trawnika, ścianę, o którą możesz się oprzeć - i pozwól swojemu ciału, żeby samo wybrało dla siebie najlepszą po­zycję. Niech rozłoży się płasko na pod­łodze, jeśli ma na to ochotę.

2. Zamknij oczy. Poczuj ciężar ciała, jego nacisk na różne powierzchnie. Poczuj nacisk siły grawitacji na twoje ciało, dotyk powietrza na twarzy, ciepło lub zimno w różnych częściach ciała.

3. Teraz przenieś uwagę na to, co obserwuje. Spróbuj wyodrębnić obserwatora ze swojego strumienia świadomości. Czy jest gdzieś zloka­lizowany? Jeśli nie ma go w żadnym konkretnym miejscu, to czym się cha­rakteryzuje?

4. Obserwuj relację między myślami a doznaniami w ciele. Jak moje myśli rezonują w ciele? Czy powodują jakieś napięcia? Jeśli tak, to gdzie? Czy myślom towarzyszy poczucie ciężkości albo lekkości? A może poczucie ruchu w ciele?

5. Czy myśli odczuwane w ciele wzlatują? Czy spadają? Czy chcą ukła­dać się w jakieś historie?

6. Jakie myśli mają tendencję do • przeradzania się w dłuższe opo­wieści? Które myśli przywołują wspo­mnienia w postaci obrazów?

7. Co się dzieje, kiedy przechodzę • uwagą z opowieści w głowie i ob­razów do doznań w ciele?