Każdy słyszał o radosnym okrzyku „Eureka!” wydanym przez Archimedesa, który odkrywał podstawowe prawo hydrostatyki. Co w tej historii, poza oczywiście przełomem w fizyce, jest najważniejsze? Że Archimedes nie wpadł na to w swojej pracowni, główkując nad zawiłymi wykresami. Stało się to w wannie, kiedy zażywał relaksującej kąpieli. Odkrył coś wielkiego w czasie odprężającego nicnierobienia. Niektórym z nas zdarzyło się także przynajmniej raz w życiu powiedzieć „muszę się z tym przespać”, mając na myśli pozyskanie czasu potrzebnego na podjęcie decyzji. Dziwnym zrządzeniem losu, kiedy przestawaliśmy intensywnie myśleć o sprawie, pozwalaliśmy odpłynąć kłębiącym się w głowie za i przeciw, rano budziliśmy się z gotową decyzją. Jak to możliwe? Otóż, jak pisze Ulrich Schnabel, wszyscy, którzy są aktywni mentalnie, przeżyli to już nieraz: całymi godzinami człowiek bez rezultatu zastanawia się nad jakimś problemem i dopiero w momencie, kiedy się odpręża, nagle widzi przed sobą rozwiązanie! Twórcze pomysły mają to do siebie, że objawiają się zwykle wtedy, gdy nie staramy się ich na siłę przywołać, czyli na przykład w czasie leniuchowania - drzemki, medytowania, spaceru, pod prysznicem. Nie jest jednak łatwo nakłonić do relaksu osoby, które wyrosły w kulturze powiedzenia „czas to pieniądz”, wzmocnionego dodatkowo przysłowiem „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”.

Sara Mednick, badaczka snu, w „Manifeście na rzecz drzemki” wymienia korzyści z niej płynące. Po pierwsze zwiększa uwagę aż o sto procent, wzmacnia motoryczną koordynację i dokładność, co jest tak samo ważne dla chirurgów, jak i i mechaników czy sprzedawców; poprawia zdolności percepcyjne i decyzyjne. Po drugie korzystnie wpływa na wygląd i zdrowie, zmniejszając ryzyko ataku serca czy wylewu z powodu przemęczenia, pomaga w zrzuceniu wagi, ponieważ ludzie wyspani rzadziej odczuwają apetyt na słodycze i tłuste jedzenie, polepsza ogólny nastrój, gdyż w czasie snu wydziela się serotonina. Po trzecie poprawia sprawność pamięci i kreatywność. A po czwarte, z czym trudno polemizować, korzystnie wpływa na życie seksualne!

W cieniu stresu

Do leniuchowania w czasie medytacji pewnie trudniej będzie nakłonić niż do drzemki. Medytacja obciążona jest stereotypami i przesądami. Kojarzona jest z dalekowschodnimi religiami, więc uważa się, że każdy, kto medytuje, jest buddystą lub hinduistą. Poza tym medytujący siadają w niewygodnych pozycjach, splatając nogi w niemożliwy dla zwykłego, niewygimnastykowanego śmiertelnika sposób. I na pewno trzeba posiąść wiedzę tajemną, stojącą w opozycji do chrześcijańskiego światopoglądu. W rzeczywistości podstawowa zasada medytacji jest dziecinnie prosta: należy skoncentrować się na tym, co się aktualnie robi i doświadczenie to powtarzać ciągle od nowa. Poza tym Ulrich Schnabel uświadamia nam jeszcze jedną ważną rzecz dla naszego kręgu kulturowego. Także chrześcijaństwo zna wiele praktyk medytacyjnych - spokojne siedzenie, modlitwa, post, śpiewy czy pielgrzymki. Co więcej, nawet zbieranie grzybów w lesie czy majsterkowanie w garażu może być formą medytacji, pod warunkiem że zbierając podgrzybki i kurki, myślimy tylko o grzybach, a dokręcając kolejne śruby, jesteśmy skupieni tylko na nich, nie analizując w tym samym czasie piętrzących się problemów w pracy.