Mam dziś Bardzo Ważne Zadanie. Muszę napisać długi sensowny tekst. Dlatego najpierw... idę po kawę, potem porządkuję biurko, jeszcze okno – tak, trzeba wywietrzyć! Potem już tylko włączam komputer i otwieram skrzynkę mailową, by doczytać dokładnie wytyczne do zadania, i wtedy mój wzrok pada na Niezwykle Istotny Mail, wymagający Natychmiastowej Interwencji. No a potem pojawiają się kolejni bohaterowie tej historii: Nagły Telefon, Jedno Zerknięcie na Facebooka, Chwila Przerwy na Coś Słodkiego i nie wiedzieć kiedy cały dzień zleciał, a jedyne, co się zmieniło, jeśli chodzi o moje Bardzo Ważne Zadanie, to deadline – przesunięty na kolejny dzień. Następnego dnia zabawa zaczyna się od początku.

Odwlekacze to groźny i wyjątkowo trudny przeciwnik. Czy mamy jakieś szanse w walce z nimi? Co stoi za tym, że czasem im ważniejsze zadanie, tym trudniej się zmobilizować? Jak pokonać wroga, który odbiera nam kontrolę nad czasem?

Nie lubię słowa „prokrastynacja”, które jest naukową nazwą odwlekania. Brzmi dla mnie abstrakcyjnie, a ja lubię się mierzyć z przeciwnikiem konkretnym. Dlatego staram się stworzyć obraz szkodnika – odwlekacza. Z moich obserwacji wynika, że najczęściej spotykane są trzy typy odwlekaczy: wysoko-, średnio- i niskoenergetyczny.

Poznaj przeciwnika - Dlaczego trudno się zabrać do pracy (a czasem jeszcze trudniej ją skończyć)

Odwlekacz wysokoenergetyczny (potocznie nazywany słomianym zapałem) sprawia, że zaczynamy większość działań szybko, z dużą energią i robimy od razu kilka rzeczy naraz, ale równie szybko się rozpraszamy. Słomiany zapał każe nam stale szukać nowych bodźców i nowych inspiracji, przez co zapominamy, jaki był nasz cel. Grzechy główne: złe zarządzanie czasem, brak wyznaczonych priorytetów, brak koncentracji energii na jednym, wyrazistym celu, nadmierna wielozadaniowość i w efekcie trudność w dokańczaniu ważnych zadań.

Odwlekacz  średnioenergetyczny (potocznie: perfekcjonista) jest bardzo ambitny i nam także stawia poprzeczkę maksymalnie wysoko. Sprawia, że w pierwszej kolejności zabieramy się do tworzenia bardzo dokładnego planu i do przygotowań, ale ze względu na duże wymagania nigdy nie jesteśmy do końca usatysfakcjonowani wynikami. W związku z tym ciężej nam rozpocząć działanie (bo się wiecznie przygotowujemy i nigdy nie jesteśmy gotowi), a jak już wystartujemy, to szybko się zniechęcamy i frustrujemy. Perfekcjonista ciągle ma wątpliwości, czy robimy to tak, jak trzeba, najmniejszy błąd wprawia go w niezadowolenie i skutkuje krytyką. Grzechy główne: odmawianie sobie prawa do błędu, niedocenianie małych sukcesów, nadmierna koncentracja na planowaniu, a za mała na działaniu, mała elastyczność w mierzeniu się z porażką.

Odwlekacz niskoenergetyczny (nazwa potoczna: asekurant) każe nam bać się każdego ryzyka (i porażki). Sprawia, że nie wierzymy w sukces i w swoje możliwości. Ciągłą krytyką obniża nam samoocenę i powoduje, że zbyt mocno przejmujemy się oceną innych. Asekurant przeszkadza w dostrzeganiu własnej siły sprawczej, przez to traktujemy wszystkie problemy i przeszkody, jak gdyby wynikały wyłącznie z zewnętrznych okoliczności, i uzależniamy się od tego, co zrobią i zadecydują inni. Grzechy główne: nadmierne analizowanie i rozważanie wszelkich za i przeciw przez pryzmat własnych lęków (czego efektem jest to, że asekurant praktycznie nigdy nie przechodzi do zdecydowanego działania, bo odstrasza go ryzyko, możliwość poniesienia porażki oraz konieczność podejmowania samodzielnych decyzji), nadmierna zależność od innych.