Oprócz tych trzech podstawowych gatunków odwlekaczy zdarzają się także różne ich mutacje i krzyżówki. Wszystkie łączy to, że mocno obniżają naszą efektywność (czyli umiejętność realizacji zaplanowanych zadań) i wydajność (czyli wykonywanie określonych zadań w optymalnym czasie).  

Jeśli zdarzyło ci się zetknąć z którymś z odwlekaczy, wiesz zapewne, że wykorzystują  każdy moment utraty czujności i zmęczenia. Jak się przed nimi bronić? Strategii radzenia sobie z odwlekaczami jest wiele, ale istnieją trzy czynniki, które w największym stopniu wpływają na to, w jakim stopniu potrafimy się oprzeć wpływowi tych szkodników. Te trzy czynniki tworzą tarczę ochronną – Moc Skutecznego Działania. Na warsztatach pod tym samym tytułem, które prowadzę regularnie od ponad 2 lat, rozpisuję MOC jako skrót od tych trzech czynników: motywacji, odwagi i celu.

Tak naprawdę nie istnieje coś takiego jak lenistwo – problemem jest albo zbyt niska motywacja, albo brak odwagi, albo źle określony cel. Na każdy z tych trzech czynników możemy mieć wpływ, więc dość odkładania działań! Czas na poważnie zmierzyć się z odwlekaczami i to zaraz! Bo jak pisał
Goethe, „zanim poweźmiemy postanowienie, są tylko wahanie, chęć wycofania się, ustawiczna nieskuteczność. Cokolwiek mógłbyś zrobić lub o czym zamarzyć, uczyń to. W śmiałości zawierają się geniusz, siła i magia. Zacznij od zaraz”.

Wyprawa do źródeł - Szukaj motywacji na poziomie ciała, emocji i umysłu

Motywacja jest siłą, która daje napęd do działania, paliwem pozwalającym jechać prostą drogą do celu i realizować poszczególne zadania. Istnieje kilka jej źródeł i kilka poziomów, na których się ją tworzy. Warto zadziałać równolegle na wszystkich.

Zacznijmy od poziomu ciała. Podstawą naszej motywacji jest fizjologia – cztery bazowe źródła energii to: sen, zdrowa dieta, ruch i oddech.

Punktem wyjścia do skutecznego działania jest silny organizm, gotowy na podjęcie wyzwań, a powyższe cztery czynniki tę gotowość mu zapewniają. Im bardziej musimy zmagać się z odwlekaczami, tym bardziej powinniśmy zadbać o sferę fizjologii. Organizm może być naszym wielkim sprzymierzeńcem lub wielkim sabotażystą – gdy jego ważne potrzeby nie będą zaspokojone, będzie paraliżował nasze wysiłki.

Emocje są drugim istotnym czynnikiem wpływającym na motywację. Świetną metaforą sfery emocjonalnej, opisaną w książce „Pstryk. Jak zmieniać, żeby zmienić”, jest słoń – zwierzę silne i wytrzymałe, na ogół dobroduszne i opiekuńcze, ale zarazem uparte i przedkładające bieżące korzyści i przyjemności nad samodyscyplinę i korzyści długofalowe. Słoniem, czyli emocjami, kieruje umysł, którego autorzy książki porównują do jeźdźca – myślącego logicznie i racjonalnie, umiejącego świetnie wytyczyć cel wyprawy i przeanalizować  wszelkie przeszkody, ale jednocześnie przegrywającego w każdym siłowym pojedynku ze słoniem. Aby dojechać na słoniu do celu, jeździec musi się nauczyć motywować słonia, co się sprowadza do wyjścia naprzeciw jego najważniejszym potrzebom.

Słoń musi przede wszystkim „czuć cel” – nie przemawia do niego logika, przemawiają emocje. Będzie realizował z ochotą tylko ten cel, który odczuje jako ważny i mający sens albo jako przyjemny – napawający radością i dumą, inspirujący, optymistyczny, rozwijający. Ważne jest to, jak sami sobie komunikujemy cel: czy potrafimy samymi tylko myślami wykrzesać w sobie entuzjazm, który poderwie słonia i pozwoli nam ruszyć z miejsca. Słoń lubi również czuć, że robi postępy (bo bez tego szybko się zniechęca) oraz potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. Gdy przystępuje do nowych i nieznanych działań, często okazuje się strasznym tchórzem: potrzebuje więc podzielenia zadania na małe, łatwe do zrobienia kroki, za które dostaje szybką gratyfikację w postaci sukcesu i pochwały – to motywuje go do dalszego działania oraz do ewentualnego podnoszenia poprzeczki.  W gruncie rzeczy najtrudniej mu zacząć – gdy już nabierze rozpędu, żadna siła go nie zatrzyma.