Trzeci poziom motywacji dotyczy umysłu. Nie tylko słoń, ale także jeździec potrzebuje stałej motywacji, którą może sobie zapewnić, dbając o to, by w momencie przystąpienia do jakiegoś zadania:

• mieć jasno określony cel i najbliższe działania, którymi się zajmie,
• być świadomym korzyści, które mu przyniesie osiągnięcie celu,
• wiedzieć, co w tym działaniu będzie przyjemne, co przyniesie mu radość i umożliwi twórcze korzystanie z własnych zasobów lub rozwój,
• zapewnić sobie jak najwyższy poziom poczucia własnej wartości – świadomość tego, co się dotychczas udało, jakie zasoby posiada i dlaczego tym razem też mu się uda.

Smok w jaskini - W razie porażki ryzykujesz rozczarowanie, ale nie podejmując próby, skazujesz się na klęskę

Jednym z najczęstszych powodów odkładania pracy są lęki – w dużej mierze nieuświadomione – które rodzą się w głowie i przenikają do sfery emocji. Gdy pytam uczestniczki moich warsztatów, czego się obawiają w związku z osiąganiem ich celów, najczęściej wymieniają lęk przed porażką (czyli obawę, że nie sprawdzimy się sami przed sobą) oraz towarzyszący mu strach przed oceną (doświadczeniem krytyki ze strony innych ludzi).

Boimy się także ryzyka i wyjścia ze strefy komfortu, straty, błędu, zmiany na niekorzyść oraz mnóstwa rzeczy związanych z relacjami z innymi ludźmi – konfliktu, odrzucenia, wyśmiania, rozczarowania, zazdrości i niechęci. Najczęściej jednak nie analizujemy tego, jaki lęk nam towarzyszy i z czego wynika, tylko po prostu mu ulegamy. W efekcie lęki stają się czymś w rodzaju stugłowego smoka czającego się w jaskini i atakującego w najmniej spodziewanych momentach.

Tymczasem ten smok jest w gruncie rzeczy dobry i trochę nieudolnie okazuje nam troskę, dbając o to, byśmy nie zaniedbali szczególnie ważnych potrzeb. On sam się o nas boi – czasem za bardzo i dlatego wytycza nam zbyt ciasne i nieracjonalne granice ryzyka. Możemy go uspokoić, wchodząc z nim w dialog, czyli uświadamiając sobie, jaką potrzebę sygnalizuje odczuwany przez nas lęk. Jeśli bardzo boję się oceny jakichś osób, to prawdopodobnie znaczy, że relacja z nimi jest dla mnie ważna, że bardzo potrzebuję akceptacji z ich strony. Jeśli marzę o założeniu własnej firmy, ale ciągle słyszę z tyłu głowy: „nie utrzymasz się z tego”, to ta smocza myśl może oznaczać silną potrzebę bezpieczeństwa finansowego, o które trzeba zadbać.

Gdy uświadomimy sobie istotę lęków, możemy zatroszczyć się o potrzeby, które się za nimi kryją. Po pierwsze można tak przedefiniować cel i zadanie, by je uwzględnić (np. odłożyć odpowiednią sumę, zanim założy się własny biznes). Po drugie warto mówić o swoich potrzebach innym, np. by sprawdzić, czy są realne (np. czy rzeczywiście, jeśli podejmę się danego zadania, to utracę czyjąś akceptację). Z taką metodą pracy nad lękami zetknęłam się na warsztatach Ewy Pietruszczak zatytułowanych „O stugłowym smoku, czyli jak nie bać się porażek”.

Poza tym doskonałą strategią zmierzenia się z własnymi lękami jest sprawdzenie w bezpieczny i kontrolowany sposób, na ile lęk ma coś wspólnego z rzeczywistością, oraz zastanowienie się nad tym, co tracę, nie realizując jakiegoś zadania. Jak powiedziała kiedyś Beverly Sills, amerykańska sopranistka i dyrektorka Opery Nowojorskiej: „W razie porażki ryzykujesz rozczarowanie, ale nie podejmując próby, skazujesz się na klęskę”.