powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Młodzi się starzeją. Brzmi niedorzecznie, ale co jeśli to zjawisko, które ma drugie dno?

Kiedyś to były czasy… a teraz młodzież siedzi tylko w telefonach. Często to słyszę. Ale właściwie może trochę tak jest. Zastanawiam się, jak zmieniło się spędzanie czasu ze znajomymi. Jak to było kiedyś, a jak to jest teraz. No bo dla wielu młodych, a już szczególnie dla mnie wyjście do klubu nie wydaje się już nieodłącznym punktem weekendu, domówka nie musi być wydarzeniem, na które czeka się cały tydzień, a piątkowy wieczór spędzony we własnym pokoju wcale nie oznacza, że spędza się go samotnie. A nawet jeśli samotnie, to jaki problem?

M
Matylda Kondej
2h temu·10 minut·
Młodzi się starzeją. Brzmi niedorzecznie, ale co jeśli to zjawisko, które ma drugie dno?

Źródło: Unsplash

Chcesz czytać więcej treści jak „Młodzi się starzeją. Brzmi niedorzecznie, ale co jeśli to zjawisko, które ma drugie dno?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Bo można siedzieć w domu i jednocześnie przez kilka godzin rozmawiać ze znajomymi. Można wspólnie grać, oglądać transmisję, wysyłać sobie filmy, prowadzić rozmowę na grupowym czacie i wiedzieć właściwie na bieżąco, co dzieje się u ludzi znajdujących się kilometry dalej. Można też spędzać czas samemu i to też jest cenne. Szczególnie dla osób, które po prostu dobrze czują się we własnym towarzystwie.

I zastanawiam się, czy właśnie tutaj nie znajduje się część odpowiedzi.

Kiedyś, żeby być z ludźmi, trzeba było się z nimi fizycznie spotkać. To zdanie brzmi banalnie, ale technologicznie wydarzyła się wokół niego jedna z największych zmian w historii naszych relacji. Jeszcze przed erą powszechnej telefonii i internetu kontakt z osobą mieszkającą daleko często oznaczał list. Później pojawił się telefon, ale szczególnie rozmowy międzymiastowe i międzynarodowe były znacznie mniej dostępne niż dziś, a telefon był urządzeniem przypisanym bardziej do miejsca niż człowieka. Jeszcze osoby dorastające w latach ’90 doskonale pamiętają dzwonienie na domowy numer koleżanki i konieczność przejścia przez krótką rozmowę z jej rodzicem. Starsze pokolenia pamiętają spacery do budki telefonicznej albo sytuacje, w których telefon znajdował się tylko u jednego z sąsiadów.

Internet zaczął to zmieniać, ale kolejna wielka rewolucja nastąpiła wtedy, kiedy internet schowaliśmy do kieszeni.

I zaczęłam się zastanawiać, czy to ma pokrycie w rzeczywistości. No bo ja tak mam, ale czy młodzi generalnie faktycznie rzadziej wybierają tradycyjne imprezy i czy smartfon, komunikatory, media społecznościowe oraz gry online mogły mieć z tym coś wspólnego?

Źródło: Unsplash
fot. Unsplash

Okazuje się, że pierwsza część tej układanki ma całkiem solidne podstawy. Nie mamy jednego prostego wskaźnika, który mówiłby, jak często młodzi chodzą na imprezy, ale mamy coś bardzo ciekawego: dane pokazujące, jak mocno w ciągu ostatnich dekad zmieniły się ich zachowania związane z alkoholem, który przez lata był mocno związany z tradycyjnym modelem imprezowania. I tutaj różnica między pokoleniami jest naprawdę duża.

Czytaj też: Ludzkość głupieje? A może po prostu zaczyna myśleć zupełnie inaczej?

Młodzi rzeczywiście piją mniej niż kiedyś

Zacznę od bardzo wyraźnej zmiany, jaką można obecnie zaobserwować, bo jednym z najlepszych sposobów na jej zobaczenie są dane dotyczące alkoholu. Oczywiście nie każde spotkanie towarzyskie musi oznaczać picie. No ale nie czarujmy, przez dziesięciolecia alkohol był jednak bardzo mocno związany z tradycyjnym modelem młodzieżowej imprezy, i oczywiście nie tylko młodzieżowej. Jeżeli jego konsumpcja w tej grupie spada, jest to przynajmniej jeden z sygnałów, że zmienia się także sposób spędzania wolnego czasu.

Europejski Program Badań Ankietowych w Szkołach ESPAD jest prowadzony od 1995 roku, dzięki czemu daje nam coś niezwykle wartościowego: możliwość porównania kolejnych pokoleń nastolatków. Najnowsza edycja z 2024 roku pokazuje bardzo wyraźny trend. W 1995 roku 88 proc. badanych uczniów w krajach uczestniczących w projekcie deklarowało, że przynajmniej raz w życiu piło alkohol. W 2024 roku było to 74 proc. Jeszcze ciekawiej wygląda spożycie w ciągu ostatnich 30 dni. Tutaj nastąpił spadek z 55 do 43 proc.

Również intensywne, epizodyczne picie jest dziś mniej powszechne niż kilka dekad temu. Wskaźnik spadł w badaniu ESPAD z 36 proc. w 1995 roku do 30 proc. w 2024 roku, choć po drodze sytuacja była jeszcze gorsza. W 2007 roku dochodził do 42 proc.

W Polsce w 1995 roku około 91,5 proc. polskich uczniów uczestniczących w ESPAD deklarowało, że piło alkohol przynajmniej raz w życiu. W 2024 roku wyniki były już wyraźnie niższe i zależnie od płci wynosiły około 71–73 proc. W samym badaniu z 2024 roku 37 proc. polskich uczniów deklarowało picie w ciągu ostatnich 30 dni, a 12 proc. upicie się w tym okresie. To nadal dużo i absolutnie nie oznacza, że problem alkoholu wśród nastolatków zniknął. Kierunek zmian jest jednak trudny do przeoczenia.

Źródło: Unsplash

Podobne sygnały płyną zza Atlantyku. Amerykańskie badanie Monitoring the Future pokazało, że w 2023 roku tzw. binge drinking wśród młodych dorosłych objętych badaniem osiągnął najniższy poziom w historii pomiarów. W 2013 roku deklarowało je 35,1 proc. badanych, dekadę później 27,2 proc. Spadało również codzienne picie.

Coś więc rzeczywiście się zmienia. Pytanie brzmi: dlaczego?

Czytaj też: Syndrom drugiego ekranu – gdy oglądamy wszystko i nie widzimy niczego

Smartfon stał się miejscem

Chodzi mi o to, że kiedyś miejscem spotkania było podwórko, kawiarnia, klub, park. Żeby wydarzyła się interakcja społeczna, trzeba było fizycznie znaleźć się w tej samej przestrzeni. Brzmi śmiesznie, ale warto, żeby to wybrzmiało. Pojęcie miejsca spotkania zaczęła się zmieniać.

Świetnie pokazują to dane WHO. W ogromnym badaniu HBSC obejmującym prawie 280 tys. młodych ludzi w wieku 11, 13 i 15 lat z 44 krajów i regionów Europy, Azji Centralnej i Kanady aż 36 proc. nastolatków deklarowało pozostawanie w ciągłym kontakcie online ze znajomymi. Wśród 15-letnich dziewcząt było to już 44 proc.

Czyli rozumiecie? Niemal połowa dziewcząt w tym wieku funkcjonuje w świecie, w którym kontakt ze znajomymi nie zaczyna się w momencie spotkania i nie kończy po powrocie do domu. On właściwie trwa cały czas. To może zmieniać znaczenie, jakie młodzi przypisują fizycznym spotkaniom.

Nie mam oczywiście na myśli tego, że cyfrowa rozmowa jest tym samym co spotkanie twarzą w twarz. Nie jest. Chodzi mi o coś innego: technologia stworzyła alternatywę dla części funkcji, które wcześniej mogło spełnić właściwie tylko fizyczne spotkanie.

Być może właśnie dlatego impreza przestała być aż tak istotnym wydarzeniem.

Internet nie musi oznaczać samotności

Ale nie wpadnijmy jednak w kolejną pułapkę. Nie chcę sprowadzić tego do opowieści o „samotnym pokoleniu przyklejonym do ekranów”, bo to by było za proste.

WHO podkreśla bardzo ciekawą rzecz. Młodzi ludzie intensywnie korzystający z mediów społecznościowych, ale niewykazujący problematycznych zachowań, deklarowali silniejsze wsparcie rówieśnicze i więzi społeczne. Innymi słowy: internet może izolować, ale może również łączyć. Wszystko zależy od sposobu, w jaki jest wykorzystywany.

Przez lata słuchajcie dyskusja o młodych ludziach i technologii była ustawiona niemal jednotorowa i prostolinijna. Ekran miał okradać nas z kontaktów twarzą w twarz. Był absolutnie demonizowany. Tymczasem dla osoby, która ma 16 czy 18 lat, podział na życie prawdziwe i internetowe może być już zwyczajnie normalny.

Znajomość rozpoczęta w internecie może przenieść się do świata fizycznego. Przyjaźń ze szkoły może być podtrzymywana przede wszystkim przez komunikator. Wspólne granie może być okazją do po prostu rozmowy. Media społecznościowe pozwalają znaleźć osoby interesujące się dokładnie tym samym, nawet jeśli w najbliższym otoczeniu nie ma nikogo takiego. I sama robię rachunek sumienia – mam w gronie znajomych ludzi poznanych przez internet, znam pary, które poznały się w ten sposób, przyjaciół, a także tych, którzy właśnie w internecie odnaleźli swoje źródło utrzymania.

Technologia nie usunęła potrzeby kontaktu. Zmieniła sposób jej realizowania, ale podkreślając – nie usunęła jej. Uczymy się z nią żyć w zgodzie.

Źródło: Unsplash
Źródło: Unsplash

Czytaj też: Książki są dobre dla mózgu. Jest jednak moment, w którym czytanie zaczyna działać przeciwko nam

Jest też druga strona tej historii

Dane dotyczące relacji młodych ludzi są pod tym względem znacznie bardziej niepokojące. WHO zwraca uwagę między innymi na spadające poczucie wsparcia ze strony rówieśników i rosnącą presję szkolną. W badaniach HBSC pomiędzy 2018 a 2022 rokiem zmniejszyło się deklarowane wsparcie ze strony kolegów z klasy i nauczycieli, a zmiany były szczególnie widoczne wśród dziewcząt.

Pandemia również mogła odegrać tutaj pewną rolę. Dla dzisiejszych dwudziestokilkulatków przypadła na bardzo ważny moment rozwoju społecznego. Część osób kończyła szkołę lub zaczynała studia w rzeczywistości, w której spotkania, zajęcia, praca i rozrywka nagle przeniosły się przed ekran. Sama byłam na początku liceum i przyznam, że mam niedosyt. Mam bardzo duży niedosyt szkoły średniej.

Źródło: Unsplash

No i nie wszystkie przyzwyczajenia z tego okresu zniknęły wraz z lockdownami. A dodatkowo, patrząc jeszcze z innej, praktycznej i życiowej strony, technologia sprawiła, że pozostanie w domu nigdy wcześniej nie było tak łatwe. Jedzenie można zamówić. Film uruchomić w kilka sekund. Zakupy zrobić bez wychodzenia. Ze znajomymi porozmawiać przez komunikator. Można pracować, uczyć się, oglądać, grać i utrzymywać kontakty społeczne, przemieszczając się między biurkiem, kanapą i łóżkiem.

Czyli to by oznaczało, że mamy mniej przypadkowych, drobnych kontaktów z innymi ludźmi. Krótkiej rozmowy z ekspedientką, spotkania kogoś przypadkiem w kinie, a często nawet kontaktu ze współpracownikami, który ogranicza się głównie do komunikatora służbowego.

Czytaj też: Algorytmiczna nuda. Kiedy wszyscy lubimy to samo

Zmieniło się też samo podejście do zdrowia

Technologia nie jest oczywiście jedynym wyjaśnieniem. Gdyby tak było, wraz z pojawieniem się internetu wszyscy zamknęlibyśmy się w domach, a kluby nocne dawno by opustoszały na amen. Na zachowania młodych ludzi wpływa jednocześnie mnóstwo czynników.

Zmieniła się świadomość zdrowotna. W mediach społecznościowych obok treści promujących imprezowy styl życia funkcjonuje ogromna kultura skupiona wokół fitnessu, biegania, zdrowego odżywiania, dbania o sen czy produktywność. Popularność zdobyły określenia takie jak „sober curious”, opisujące osoby, które nie muszą całkowicie rezygnować z alkoholu, ale świadomie ograniczają jego spożycie. Coraz częściej samo dbanie o zdrowie, sen, kondycję czy ograniczanie używek staje się po prostu elementem codziennego stylu życia, a nie czymś kojarzonym wyłącznie z restrykcyjną dietą albo sportem.

Zmienia się również społeczna presja. Odmowa alkoholu nie musi już automatycznie oznaczać konieczności tłumaczenia się przez pół wieczoru, dlaczego właściwie się nie pije. A przecież znamy to z wielu rodzinnych, towarzyskich imprez: „ze mną się nie napijesz?”.

Dochodzi do tego niszczycielka dobrej zabawy: ekonomia. Wyjście do klubu, przejazd, jedzenie i kilka drinków potrafią zamienić zwykły wieczór w całkiem poważną pozycję w miesięcznym budżecie. Spotkanie u znajomych albo samotny wieczór przy kolejnym odcinku serialu jest po prostu tańszy. Ceny wynajmu mieszkań, nawet pojedynczych pokoi, są dziś naprawdę wysokie, więc dla wielu studentów i młodych dorosłych każda kolejna pozycja w budżecie ma znaczenie.

Ale zauważcie: ludzie, nie tylko młodzi, mają dzisiaj gigantyczną konkurencję dla tradycyjnej imprezy. Gry, streaming, media społecznościowe, serwisy wideo, komunikatory, transmisje na żywo. Chyba jeszcze nigdy pozostanie w domu nie oferowało aż tylu możliwości. Domatorstwo jest dziś dla wielu po prostu przyjemniejsze niż kiedyś.

Źródło: Unsplash

Może nie imprezujemy mniej. Może inaczej rozumiemy spotkanie

Patrząc na młodsze pokolenie przez doświadczenia starszych osób, bardzo łatwo uznać, że czegoś mu brakuje. Że kiedyś to było jakoś inaczej, jakoś bardziej i więcej. Dziadkowie i rodzice nie raz opowiadali mi o towarzyskich imprezach, remizach, opowiadali o wyjazdach nad jezioro, na biwaki. Działo się. To naturalne, że kojarzą to teraz z młodością.

Każda technologia komunikacyjna zmieniała sposób budowania relacji. Owszem, sygnałem ostrzegawczym może być samotność, która przeszkadza, samotność, która powoduje w nas uczucie braku spełnienia. Ale jeśli ktoś jest młody, nie imprezuje i dobrze się z tym czuje, dlaczego miałby to zmieniać?

Czytaj też: Kropka, która brzmi jak foch. Internet napisał własną gramatykę emocji

Dzisiaj po raz pierwszy dorasta pokolenie, dla którego bycie online nie jest czynnością wykonywaną po wejściu do internetu. Internet jest po prostu warstwą codzienności, w tym mojej codzienności. I być może właśnie dlatego młodzi ludzie nie potrzebują już tak często jednego, konkretnego miejsca, żeby poczuć, że są razem albo po prostu dobrze się bawić.

Źródło: Unsplash

Ale jest też fakt, z którego naprawdę można się cieszyć: młodzi piją mniej niż poprzednie pokolenia w ich wieku. To dobra wiadomość z perspektywy zdrowia publicznego, zwłaszcza że uzależnienia, w tym uzależnienie od alkoholu, pozostają poważnym problemem społecznym. Sam spadek konsumpcji wśród młodych nie oznacza oczywiście, że problem został rozwiązany, ale pokazuje, że pewne wzorce zachowań mogą się zmieniać.

Nie wiem więc, czy najlepszym pytaniem jest: „dlaczego młodzi już nie imprezują jak kiedyś?”. Bardziej interesuje mnie inne. Czy rzeczywiście młodzi powoli przestają imprezować? Jeśli tak, to dlaczego?

No bo skoro przez większość historii musieliśmy wychodzić z domu, żeby naprawdę pobyć ze znajomymi, to co dzieje się z naszym życiem społecznym w momencie, kiedy po raz pierwszy przestaje to być konieczne? A może właśnie obserwujemy odpowiedź.

Czytaj też: Smartfon jako rekwizyt. Co telefon bohatera filmowego mówi o jego charakterze?

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Młodzi się starzeją. Brzmi niedorzecznie, ale co jeśli to zjawisko, które ma drugie dno?"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX