O tym, że samotność jest szkodliwa dla zdrowia, naukowcy ostrzegają już od kilku lat. W 2018 roku ukazały się badania mówiące, że wpływ samotności na długość naszego życia jest porównywalny z wypalaniem 15 papierosów dziennie. Z kolei na początku 2020 roku zasugerowano, że mężczyźni po rozwodzie lub utracie żony doświadczają większych problemów zdrowotnych, niż żonaci.

Zainspirowani tymi ustaleniami naukowcy z Uniwersytetu Kopenhaskiego postanowili sprawdzić, czy samotność i niepowodzenia w związkach rzeczywiście mogą wpływać na nasz stan zdrowia. W tym celu sięgnęli do danych zgromadzonych w bazie Copenhagen Aging and Midlife Biobank (CAMB) i wydobyli z niej zapisy dotyczące 4835 osób w wieku 48–62 lat (3336 mężczyzn i 1499 kobiet).

Badani zostali poproszeni o wypełnienie ankiet zawierających kilka pytań na temat ich przeszłych związków oraz liczby lat spędzonych samotnie w okresie miedzy 1986 a 2011 r. Aby ocenić ogólny stan zdrowia uczestników, naukowcy zmierzyli wykryte w ich krwi poziomy dwóch kluczowych markerów stanu zapalnego: interleukiny 6 (IL-6) i białka C-reaktywnego (CRP). Następnie zestawili ze sobą wszystkie uzyskane dane.

Samotność szkodzi zdrowiu mężczyzn

Wyniki badania ujawniły, że mężczyźni, którzy mają za sobą dwa lub więcej rozstań, mają też o 17% większy poziom IL-6 i CRP w porównaniu z tymi, którzy nigdy nie stracili partnerki lub partnera. Podobnie mężczyźni, którzy żyli samotnie przez siedem lub więcej lat, mieli o 11% wyższy poziom CRP oraz o 12% wyższy IL-6 niż ci, którzy spędzili samotnie mniej niż rok.

Co ciekawe, takiego efektu nie zaobserwowano u kobiet. Naukowcy przyznają, że na tym etapie badań nie potrafią wyjaśnić, co odpowiada za różnicę między płciami. Zauważają jednak, że już w młodym wieku nasilenie ogólnoustrojowego stanu zapalnego u mężczyzn jest wyższe niż u kobiet. Możliwe więc, że różnica ta zwiększa się wraz z doznawanymi przez mężczyzn negatywnymi skutkami emocjonalnych i fizycznych „urazów”, ponieważ ci są na niej bardziej podatni.

Autorzy spekulują również, że mężczyźni mogą częściej niż kobiety reagować na zerwanie (i inne kryzysowe sytuacje) angażując się w niezdrowe zachowania. Wśród nich wymieniają np. nadmierne picie alkoholu, zażywanie narkotyków, forsowne i niebezpieczne aktywności. Wszystkie te „nałogi” mogą przyczyniać się do rozwoju stanu zapalnego.

Im wyższe wykształcenie, tym dotkliwsza samotność

Jako jeden z istotnych czynników wpływających na zdrowie samotnych mężczyzn, autorzy badania wymieniają wykształcenie. Wyniki analiz sugerują bowiem, że mężczyźni z wyższym wykształceniem wydają się być najbardziej podatni na nasilone stany zapalne.

Potwierdzają to wyniki dla poszczególnych grup. Wśród mężczyzn po wielokrotnych zerwaniach, ci z wyższym wykształceniem wykazywali największy wzrost IL-6 i CRP. Podobnie było w grupie mężczyzn deklarujących, że co najmniej siedem lat mieszkają samotnie. Znamienne, że największy poziom CRP w całej grupie badanych zaobserwowano u mężczyzn z wysokim wykształceniem, po kilku nieudanych związkach i żyjących samotnie od 2 do 6 lat.

Chociaż ogólny poziom stanu zapalnego wykryty u badanych został sklasyfikowany jako niski, naukowcy twierdzą, że nawet tak niewielki, ale trwały wzrost może mieć poważne konsekwencje, zwiększając ryzyko choroby i śmierci. „Poziomy markerów stanu zapalnego wykryte w naszym badaniu są stosunkowo niskie, ale są klinicznie istotne i mogą być czynnikiem ryzyka zwiększonej śmiertelności” – podają.

Autorzy podkreślają też, że badanie ma charakter obserwacyjny, czyli wykazuje istnienie związku między samotnością a nasileniem stanu zapalnego, nie wyjaśnia jednak, czy stan zapalny jest spowodowany przedłużającą się samotnością. Niemniej, są to kolejne badania udowadniające, że stan zapalny w organizmie może mieć związek z problemami psychicznymi i emocjonalnymi. We wcześniejszych badaniach potwierdzono, że stan zapalny towarzyszy depresji i izolacji społecznej.

 

Źródło: The Journal of Epidemiology & Community Health.