Zgodnie z powszechnym przekonaniem syty i smaczny posiłek poprawia humor, a słodycze są najlepszym antidotum na złe samopoczucie. Niestety, to nie takie proste – dowodzi psycholog Traci Mann z University of Minnesota. Opracowane przez jej zespół i opublikowane na łamach „Health Psychology” wyniki badań wyraźnie potwierdzają, że zajadanie smutków słodyczami czy innym „jedzeniem na pocieszenie” (z angielskiego wyrażenia „comfort food”, które nie ma zgrabnego odpowiednika w języku polskim) nijak nie pomaga.

Prof. Traci Mann na co dzień szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego choć wiemy, jak żyć zdrowo, zaliczamy wpadkę za wpadką. Jej eksperyment badający skuteczność takich pocieszycieli był prosty. W pierwszym etapie jego uczestnicy obejrzeli przygnębiające filmy, co oczywiście wprawiło ich w ponury nastrój. Następnie zostali podzieleni na cztery grupy: pierwsza mogła zjeść ulubionego „pocieszyciela” (wybierali najczęściej czekoladę, lody lub ciasteczka), druga – coś innego, co lubią, trzecia – cokolwiek, natomiast badani z grupy czwartej nie jedli nic.

Na koniec naukowcy zapytali wszystkich o samopoczucie. I tu nastąpiło zaskoczenie: wszyscy badani, niezależnie od tego, w której grupie się znajdowali, deklarowali poprawę nastroju. Co ciekawe, dotyczyło to także tych, którzy nic nie zjedli. Oczywiście eksperyment ma mnóstwo ograniczeń (przede wszystkim jest oderwany od realnego życia i prawdziwych emocji), jednak pokazuje, że czas rzeczywiście ma moc leczenia ran – co najmniej tak silną jak słodycze!

Czytaj więcej: